Alkoholizm



Oglądasz wersję archiwalną tematu "Alkoholizm" z forum www.zaburzenia.pl/forum/





andrzej - Piąt 29 Gru, 06 20:47

Alkoholizm, inaczej uzależnienie od alkoholu lub choroba alkoholowa — to choroba ciała, duszy i umysłu. Polega ona na utracie kontroli nad ilością wypijanego alkoholu. Spożywanie zazwyczaj dużych ilości alkoholu przez alkoholika jest spowodowane przymusem o charakterze psychicznym i somatycznym i nie podlega jego woli. Mechanizm powstawania uzależnienia nie jest do końca wyjaśniony, ale ma bezpośredni związek z nadużywaniem alkoholu. Na 10 osób nadużywających 2 się uzależniają. Jednym z kluczowych objawów w diagnozowaniu choroby alkoholowej , obok utraty kontroli nad ilością wypijanego alkoholu, są objawy abstynencyjne, zwane inaczej zespołem abstynencyjnym, zespołem ostrej abstynencji, syndromem abstynencyjnym, zespołem odstawienia alkoholu. Objawy abstynencyjne w standardowym przypadku trwają ok. 14 dni. Nie należy ich mylić z kacem. Z choroby alkoholowej nie można się wyleczyć. Nawet po wieloletniej abstynencji próby kontrolowanego picia kończą się powrotem do nałogu. Fundamentalnym warunkiem zdrowienia jest abstynencja, wspomagana m.in. przez terapię uzależnień, udział w spotkaniach anonimowych alkoholików, przebudowę stylu życia na abstynencki, zdobywanie wiedzy z zakresu alkoholizmu i dziedzin pokrewnych. Proces zdrowienia z choroby alkoholowej jest niezwykle trudny i skomplikowany, uzależniony przede wszystkim od chęci i dobrej woli zainteresowanego. Około 70% pacjentów po terapiach, nie osiąga trwałych efektów.

Agnes - Piąt 29 Gru, 06 21:20

Bardzo bliski temat memu sercu
dlatego ze jestem DDA no i dlatego ze pisze prace na ten temat..aby poglebic swoja wiedze...
jak wroce do domu podziele sie z wami tym co juz zebralam...
Dziekuje Andrzeju za ten temat...dla mnie to bardzo wazne.

zuza - Sob 30 Gru, 06 00:53

Bardzo bliski temat memu sercu

mojemu też, niestety... cieszę się że jest taki temat bo może dzięki niemu uda mi się chociaż troche zrozumieć ojca...

Agnes - Sob 30 Gru, 06 12:34

Tez mam taka nadzieje zuziu.... ja po to tez pisze prace na temat alkoholizmu po to aby zrozumiec alkoholika..

zuza - Sob 30 Gru, 06 12:36

tylko czy da się go zrozumieć...??
Agnes - Sob 30 Gru, 06 12:49

da sie zuziu- da..ja juz wiele rozumiem....dzieki temu ze przebywam z alkoholikami...
jesli bardzo sie chce mozna ich zrozumiec..

zuza - Sob 30 Gru, 06 12:52

może i można, zobaczymy
SztukaIstnienia - Sob 30 Gru, 06 14:07

Staram się zrozumieć pijącą mamę choć to bardzo trudne i czasami mam tego serdecznie dosyć,że nawet mi się walczyć nie chce Ale co ja poradzę...Nie wiem.Jestem DDA i trudno się z tym żyje...Myślę,że każdy człowiek z DDA jest do siebie w pewien sposób podobny.
andrzej - Sob 30 Gru, 06 14:23

Ja jestem alkoholikiem i DDA
SztukaIstnienia - Sob 30 Gru, 06 14:29

Ale wiem Adminku,że dałeś sobie radę z alkoholem..Wygrałeś! Pokazałeś,że da się i myślę,że inni powinni brać przykład od Ciebie,by nie tracić nadziei...Jest wyjście,ale trzeba walczyć.
andrzej - Sob 30 Gru, 06 14:31

Nie walczyć ale trzeba sie umieć do tego przyznać i się z tym pogodzić. Ja się przyznałem do tego i wiem kim jestem, ale jak zapomnę to popłynę.
SztukaIstnienia - Sob 30 Gru, 06 14:33

Nie zapominaj Andrzejku...
andrzej - Sob 30 Gru, 06 18:57

ale dobrze mi z tym to sprawia mi przyjemność i niby dlaczego mam przestać?


Pamiętasz co tobie mowiłem? Jeśli mi to pasuje to dla czego mam przestać. Ale tym możemy niszczyć świat nas otaczający. Ja alkoholik piłem bo mi to sprawiało przyjemność nie komuś innemu. I mi to nie przeszkadzało. Ale gdy zaczniesz tracić to zauważysz to zło jakie robisz. Gro alkoholików ma konfort picia: wyprane pranie, obiad ugotowany, posprzątane, seks na każde życzenie. To dla czego ma przestać pić jeśli jest wszyskto ok.

Agnes - Sob 30 Gru, 06 19:35

Myszko ja mysle ze masz racje..Basia poprostu sie czepia ciebie bo nie ma czego - a moze poprostu to lubi...
wbilo jej sie do glowy ze ty zaniedbywalas prace domowe chyba i teraz nie patrzac na to co roboisz, mowi tak dalej..

SztukaIstnienia - Nie 31 Gru, 06 01:51

Myszko dobrze,że porozmawiałyście.Dla mnie jesteś b.wartościową osobą i wiem,że mocno się starasz,aby było dobrze.Mam nadzieję,że będzie lepiej,że Basia zrozumie...Trzymam mocno kciuki!
Agnes - Wto 02 Sty, 07 22:30

a oto kawalek mojej pracy mysle ze bardzo przydatny:

Często zadajemy sobie to pytanie. Jest wiele teorii na ten właśnie temat. Czy to osoba która pije zbyt wiele? Czy to osoba ,która pójdzie na leczenie i będzie już całkowicie wyleczona? Czy alkoholizm to choroba taka jak wiele innych? Czy alkoholizm to choroba?
Wedle Dicka Seliga i Dona Rile alkoholik „jest to osoba ,która straciła swobodę działania w trzech dziedzinach: pracy, odpoczynku i snu. W pracy alkoholik nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, w porze wypoczynku ,albo w gronie rodzinnym może zachowywać się w sposób nieprzewidziany, gdyż nie ma żadnych hamulców. Alkoholik jest kimś kto pije inaczej ,niż chciałby. Mimo tej świadomości nie umie zrezygnować z picia-nawet na krótko”
Bardzo interesującą wieloaspektowość choroby alkoholowej zauważyła pani Maria Reut ,iż „Alkoholizm jest chorobą nieuchronnie postępującą. Jego specyfikę i przebieg można opisać i przewidzieć. Zachowanie alkoholika jest sterowane przez nawyki związane z piciem alkoholu. Z upływem czasu choroba ta ulega nasileniu, nawet jeśli pojawiają się okresy , w których pozornie wydaje się , że została zahamowana. Kontynuacja picia prowadzi w sposób nieuchronny do zwielokrotnienia szkód fizycznych i psychicznych. Alkoholizm jest chorobą przewlekłą i pod wieloma względami przypomina inne chroniczne schorzenia, jak alergia, cukrzyca , choroba wrzodowa, czy wieńcowa. Żadnej z nich niepodobna wyleczy, można natomiast zwolnić ich rozwój, niekiedy zahamować najdolegliwsze objawy, a przede wszystkim nauczyć się z nimi żyć. Alkoholizm jest choroba prowadząca do śmierci. Oznacza to , że dla osoby uzależnionej perspektywa dalszego bezpiecznego picia nie istnieje. Jeśli nie uda się zahamować choroby-prowadzi ona do śmierci”
Podobnego zdania na temat alkoholizmu jako choroby jest Anna Dodziuk „Możemy mówić o uzależnieniu od alkoholu wówczas kiedy zaczyna ona panować nad życiem człowieka ,kiedy staje się ważniejszy niż cokolwiek innego. Kiedy w jego wyborach życiowych –między alkoholem a pracą ,alkoholem a uczuciem , alkoholem a dobrem rodziny-wygrywa alkohol. Fachowcy mówią o „chorobie alkoholowej”, bo jak w każdej innej chorobie organizm funkcjonuje żle i to , co się z człowiekiem wtedy dzieje , nie zależy od jego woli. Trudno obwiniać i robić wyrzuty komuś kto zapadł na cukrzycę, ma chorą wątrobę albo alergię. Owszem mógł się przyczynić do powstania i rozwoju choroby, może nie trzymać się wskazań lekarza-ale sama choroba to ani jego wina , ani grzech , ani zła wola. Po prostu jest chory. Ale tak jak alergik musi wystrzegać się truskawek, a cukrzykowi nie wolno jeść nic słodkiego –tak alkoholik musi całkowicie zaprzestać picia. To najważniejszy element wiedzy o chorobie alkoholowej: osoba uzależniona-jeżeli chce uniknąć tragicznych skutków choroby-musi zostać abstynentem

Shaggy - Sob 27 Sty, 07 00:39

no no no muszę przyznać że odwaliłaś kawał dobrej roboty
pozwól że skomentuję ostatnie zdanie... no cóż... alkoholik musi stać się abstynetem... tylko jak? Bo to już nie jest takie proste... ech... gdyby istniały jakieś plastry na alkohol, tak jak na palenie są Niquittin i Nicorette... życie byłoby łatwiejsze...
Dobrze że ja na szczęście jestem abstynentem...

P.S. Co to takiego DDA? Bo zauważyłem że co chwila tu o tym czymś wspominaliście...

Agnes - Sob 27 Sty, 07 09:10

Dorosłe dziecko Alkoholika..

MM to tylko doslownie skrawek mojej pracy..mam nadzieje ze niedlugo bede mogla wkleic ja cała....

Mariolka - Czw 01 Lut, 07 19:44

Witam
Też jestem DDA i zycie z tym nie jest łatwe. Denerwuje mnie ze czesto biore odpowiedzialnosc za innych zapominajac o sobie..........
Boje sie samotnośc..........choć ostatnio już mniej........
pracuje nad soba..
POZDRAWIAM

HMMM MóJ TATA BYL JEST I PEWNIE BEDZIE ALKOHOLIKIEM
NIE MAM Z NIM KONTAKTU ANI POTRZEBY WYBACZANIA.. MOZE KIEDYS

Agnes - Czw 01 Lut, 07 20:18

Mariolka wiem ze bycie DDA jest trudne- sama musze z tym zyc... takze trzymam kciuki za ciebie..moze terapia?

a jesli o twojego tate byl jest i bedzie alkoholikiem-bo alkoholikiem jest sie cale zycie..jesli juz sie wejdzie w to bagno

Yantar - Czw 01 Lut, 07 20:34

Alkoholizm niestety jest niestety postrzegany w krzywym zwierciadle, przez ta czesc spoleczenstwa, ktora nie ma takiej osoby w swoim otoczeniu albo bagatelizuje wplyw alkoholu na zycie. Kraza najprostsze stereotypy, ktore srednio przystaja do rzeczywistosci. Nie rozumieja, ze jesli jedna osoba jest alkoholikiem to problem nie dotyczy jednej osoby, ale powstaje jakby dziura w najblizszym jej otoczeniu, ktora albo wchlania albo powoduje odrzucenie. W ta dziure w pierwszej kolejnosci wpada rodzina osoby tym dotknietej. Alkoholizm atakuje z roznych stron i ma ogromna sile razenia. Wiele innych chorob uznanych za grozne dla ludzie, po prostu wypada przy tym blado.
Przy czym jej skutki w dodatku sa bardzo dlugotrwale i niosa konsekwencje na cale lata. Cala groza alkoholizmu skupia sie w dosc perfidnym mechanizmie uzaleznia, zakloca swiadomosc, wplywa destruktywnie na emocje, paralizuje otoczenie i stale postepuje zmieniajac swoj charakter. Wyglada to niemal tak jakby choroba miala swiadomosc i wypracowala wlasne niemal doskonale mechanizmy obronne. (czemu doskonale? bo nie da sie jej wyleczyc mozna co najwyzej ja uspic).
Dodatkowo efekt nawet ciezkich wyrzeczen aby sie wyrwac z choroby czynionych przez osobe dotknieta jak i najblizszych, moze byc w jednej chwili zniweczony przez otoczenie.
Problem z alkoholikami polega na tym, ze choc maja pewne wspolne cechy i tak do kazdego potrzeba podejsc indywidualnie. (Czyli tak jak sie to ma w przypadku chorob o podlozu psychicznym). Paradoksalnie czasem najgorzej jest z tymi, ktorzy nie zaniedbuja zycia. Poniewaz znacznie trudniej jest im przedstawic argumenty za tym zeby przestali, takie osoby przewaznie popewnym czasie maja duza szanse przezyc nagly kryzys. Wtedy nagle zalamanie w ich zyciu moze byc znacznie grozniejsze niz stopniowe nawarstwianie problemu.

To chyba tak w skrocie moge opisac z wlasnych doswiadczen.

Aja - Nie 18 Lut, 07 21:39

Ja sie bardzo boje pijanych ludzi !! Cholera za pozno zrozumialam alkocholikow.Ja uciekalam a moj tata potrzebowal pomocy.Uciekalam bo sie go balam pijanego.Nierozumialam ze on potrzebuje pomocy, leczenia.Ale teraz juz za pozno.zmarl .
A mnie te wyzuty sumienia przesladuja, i taka czuje sie winna, ze mu niepomoglam.Az nienawidze siebie za to.

nic - Sro 21 Lut, 07 18:51

Anastazjo, to wybór Twojego ojca - nie Twój. Miałaś prawo się bać i miałaś też prawo uciec.
jaras - Piąt 23 Lut, 07 21:11

moja mama zapiła się na śmierć w swoje 60 urodziny, taka była impreza... miałem już 4 lata abstynencji i nie potrafiłem do niej przemówić, ani słowem, ani myślą, ani uczynkiem, ale nie jestem winny jej śmierci

jedyne co mogę to zrobić wszystko by moje życie było szczęśliwe

Literka - Piąt 23 Lut, 07 21:15

mozesz pomodlic sie za swoja mame

Aja - Piąt 23 Lut, 07 22:08

Ale ten alkochol, robi szkody w ludzkich zyciach.Wszystkie klopoty, smierc , rozbija rodziny ! Ech, ludzie kochanie nie pijcie,
jaras zycze ci wytrwalosci, trzymaj sie ! powodzenia.

jaras - Pon 26 Lut, 07 20:54

Gdzieś przeczytałem, że alkohol służy do rozwiązywania problemów:
z rodziną, pracą, w końcu życiem.

Dziewczyny panie... jesteście kochane

SztukaIstnienia - Sro 28 Lut, 07 15:16

Jaras ty też
Agnes - Piąt 02 Mar, 07 23:03

No tak ja wlasnie jestem na etapie robienia badan o stereotypowym odbieraniu alkoholika..
bardzo sie wczulam, promotor uwaza ze za bardzo, ale tu takze ukazuja sie moije cechy DDA..nie potrafie inaczej choc walcze z tym.

Angie - Nie 04 Mar, 07 06:49

Moja mama jest alkoholiczką od swojego 14 roku życia... teraz jest abstynentką od 2 lat... tak więc jestem DDA... ciężko się z tym żyje ale nikt nie mówił, że było łatwo...
Mariolka też panicznie się boję samotności... tak samo jak ty mniej ale się boję... a częste zapominanie o sobie to wałkuję na porządku dziennym...
nie dajmy się zdominować...
Nie musimy wiecznie udowadniać, że jesteśmy inni słowni... odpowiedzialni... lepsi.. jesteśmy tacy jacy jesteśmy czyli wrażliwi... mamy uczucia... jesteśmy kimś nie tylko DDA ale wspaniałymi ludźmi z doświadczeniami... to dla nas plus... nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Przynajmniej mamy świadomość...
Pozdrawiam

[ Dodano: 2007-03-16, 03:56 ]

alkoholik(?) - Czw 03 Maj, 07 15:23

ja nie jestem DDA... chociaż mój dziadek często był pijany... bardzo często...
ja piję bo lubie... piję często... czasami dużo... czasami tyle, że czuje się chory i czekam tylko, aż mi przejdzie... bo chciałbym się napić... wdaje mi się, że mógłbym przestać... potrafie, np. powiedzieć sobie... w tym tygodniu nie pije... i daje rade... tylko potem ta myśl... że nareszcie mogę... czy mam władzę?? myślę, że trochę tak...
przecież kontroluje to... poczęści...

mój dziadek skończył na tym, że coś mu wszczepili pod skórę... przestał... pić tyle ile pił... przestał się upijać... ze mną jest chyba inaczej... chyba alkohol mnie nie owładnie...

andrzej - Czw 03 Maj, 07 17:58

Dziadkowi dali esperal.
A z tego co piszesz może być że masz kłopot z alkoholem. Gro pijących i nawet uzależnionych nie wie że jest uzależniony. Puki mi to nie przeszkadza to jest ok, puki mam konfort picia to jest ok, nic nie tracę to jest ok.
ALKOHOLIZM
Alkoholizm - "brzydkie" słowo, z którym trudno się pogodzić.
Nikt nie jest ani zbyt młody ani zbyt stary, by mieć problem z alkoholem. Dzieje się tak, ponieważ alkoholizm jest chorobą. Może dopaść każdego. Młodego i starego. Bogatego i biednego. Czarnego i białego. Nie ma znaczenia jak długo pijesz, ani co pijesz. Liczą się tylko skutki Twego picia.

Aby pomóc Ci zdecydować, czy masz problem ze swoim piciem, przygotowaliśmy te 12 pytań. Odpowiedzi na nie leżą w Twoim własnym interesie, i niczyim więcej.

Jeżeli możesz odpowiedzieć twierdząco na jedno z tych pytań, może już czas, byś przyjrzał się, czym grozi dalsze picie.

Dwanaście prostych pytań pomoże Ci podjąć decyzję

1. Czy pijesz dlatego, że masz problemy? Aby się odprężyć?

2. Czy pijesz wtedy, gdy złoszczą cię inni ludzie, przyjaciele lub rodzice?

3. Czy wolisz pić w samotności niż w towarzystwie?

4. Czy zaczynasz dostawać coraz gorsze stopnie w szkole? Czy zaniedbujesz swoje obowiązki?

5. Czy zdarzyło się, że próbowałeś przestać pić albo pić mniej i nic z tego nie wyszło?

6. Czy zaczynasz pić rano, przed pójściem do szkoły czy pracy?

7. Czy wypijasz drinki jednym haustem?

8. Czy miewasz luki w pamięci spowodowane piciem?

9. Czy kłamiesz, gdy mówisz o swoim piciu?

10. Czy zdarza ci się, że gdy pijesz, wpadasz w kłopoty?

11. Czy pijąc zawsze upijasz się - nawet wtedy, gdy tego nie chcesz?

12. Czy uważasz, że jest w dobrym stylu mieć mocną głowę?

[i]fragment broszurki "Za Młodzi " wydanej przez BSK[/i]

alkoholik(?) - Czw 03 Maj, 07 21:05

wydaje mi się, że dobrze wiem czym to grozi... jednak zdaje mi się to nierealne w moim przypadku... nigdy alkohol nie będzie ważnieszy od mojej rodziny... nie zaprzepaszcze szans życiowych... nie zmarnuje swoich umięjętności...
na kilka tych pytań mogę odpowiedzieć tak... ale czy to coś zmienia...

dziś w "uwadze" widziałem coś przerażającgo... wy zapewne też... już pomijam znieczulicę społeczeństwa... ale obojętność matki... straszne... nie dopuszczę do czegoś takiego w moim domu... o ile kiedyś uda mi się go założyć...

jaras - Wto 08 Maj, 07 07:16

[quote="alkoholik(?)"]nigdy alkohol nie będzie ważnieszy od mojej rodziny... [/quote]

takie słowa mówiłem na przekór moim rodzicom, nigdy nie założyłem rodziny...

Agnes - Wto 08 Maj, 07 09:38

[quote="jaras"]nigdy nie założyłem rodziny...[/quote] ale wciaz mozesz to jescze zrobic.. chyba ze zostales ksiedzem
jaras - Wto 08 Maj, 07 14:04


po prostu nie pozwoliłem sobie, by alkohol miał większe znaczenie niż rodzina;-)

a już nie ma alkoholu w moim życiu...

kiedyś myślałem tylko o jednym i nie był to seks, teraz też myślę tylko o jednym i jest to seks - jestem zdrowy

motyl - Wto 08 Maj, 07 14:25

gratuluję ci doskonałego wyboru
Angie - Sro 09 Maj, 07 02:53

I tak trzymaj [b]jaras[/b]
My tu wszystcy trzymamy kciuki... każdy z nas ma swoją bestię i codziennie walczymy aby nie kierowała naszym życiem...
ściskam

Rita - Sro 09 Maj, 07 08:23

[quote="Angie"]I tak trzymaj jaras
My tu wszystcy trzymamy kciuki... każdy z nas ma swoją bestię i codziennie walczymy aby nie kierowała naszym życiem...
ściskam[/quote]

dokładnie Angie, dokładnie
Jaras rzeczywiście jest czego Ci gratulować-POWODZENIA

jaras - Sob 12 Maj, 07 18:25

jesteście kochane, ale coś wam powiem - odbieram nagrodę każdego poranka, każdego dnia, każdego wieczora i całą noc, bo jestem wolny

i chociaż sam moment przebudzenia przypisuje czynnikom zewnętrznym, to dobrze wiem, ile włożyłem wysiłku w to, aby nie zaprzepaścić swojej szansy - dziś wiem, że każdy ją ma, ale mało kto potrafi wykorzystać

i tak jest chyba z każdym, kto spotkał się oko w oko, ze swoim osobistym demonem

tą wolność przypisuje zaprzestaniu walki, jestem alkoholikiem - no i co? to nie znaczy, że mam się napić, wręcz przeciwnie, porównuję to do pociągów - zszedłem z torów i idę poboczem, nie jestem zagrożony, że jakaś lokomotywa ściągnie na mnie jakąkolwiek ilość wagonów, a przejeżdżające obok pociągi wcale nie nastrajają mnie to powrotu na tory - tak mówię, gdy podkreślam, że się poddałem i już nie walczę

powodzenia życzę każdemu

motyl - Pon 14 Maj, 07 12:52

Wiesz Jaras podziwiam ciebie bo wiem ile wysiłku musi kosztować ciebie taka samodyscyplina i powiedzenie nie nie piję.Zwłaszcza w naszej polskiej obyczajowości takie publiczne mówienie nie oznacza słabość w oczach innych.Ja sama nie jestem alkoholiczką ale w moim środowisku często spotykam się z alkoholikami czasami na przyjęciach razem z nimi odmawiam picia alkoholu po to tylko żeby oni czuli moje wsparcie.Kiedyś mówiono o mnie dziwaczka tylko dlatego że nie chciałam pić,że mogłam się bawić bez kropli alkoholu.Dla innych nie stanowiłam wartości,czasami wręcz mnie obrażano albo traktowano z góry jak kogoś gorszego.Nie przejmowałam się tym i trwałm przy swoim,ale nie wszyscy mają tyle silnej woli i samozaparcia by powiedzieć nie.Podziwiam każdego człowieka,który potrafi to zrobić.Wielkie uznanie Jaras
jaras - Sob 26 Maj, 07 20:13

Na to składa się wiele czynników, ale generalnie poszedłem za podpowiedzią AA - rozwój duchowej strony życia.

Dziś to już nie budzi we mnie większych emocji, odmawianie alkoholu traktuję jak odmawianie chodzenia na wysokich szpilkach, a wewnętrzne przekonanie robi swoje w konfrontacji z namolnymi. Znajomość problemu alkoholowego na szczególnie natrętnych też.

Dziś, po prostu, moje życie skoncentrowane jest wokół zupełnie innej problematyki. Pracuję nad swoimi blokadami, nawykami, by je zmieniać, negacyjnym nastawieniem, uwalniam się od siebie i dzięki temu moje przekonanie do niepicia wzrasta.

Nie abstynencja, sama w sobie, a trzeźwość, której abstynencja jest podstawą, to mój cel. Ale muszę tu napisać, miło się czyta takie słowa motylu, fajnie wiedzieć, że gdzieś, ktoś, wspiera ludzi, którzy próbują wydostać się ze swojego zagubienia życiowego.

strus - Sob 21 Lip, 07 20:11

Nie miałam siły teraz żeby czytać cały temat...... Ale chcę zadac pytanie. Czy jeśli piję w weekend po pracy żeby się odstresować i jest to dla mnie przyjemne i czuję, że wtedy moje problemy są mniejsze to czy to droga prowadząca do alkoholizmu?...
arielka - Nie 22 Lip, 07 10:45

[b]strus[/b], raczej tak... ale ja nie powinnam się wogóle odzywać, bo robię tak samo, tylko częściej
Agnes - Nie 22 Lip, 07 15:51

jesli weekend jest czasem ze nie moglabys obejsc sie bez alkoholu bo zle sie bez niego czujesz to tak..
jesli alkohol zawładnął twoim zyciem w ten sposób , że w te wolne dni nie możesz robic onic innego by czuc sie dobrze to niestety tak
strus w momencie poczatkowej fazy zastanów sie dobrze nad tym, bo mozliwe ze to poczatek i mozna temu szybko i skutecznoie zapobiec..
trzymam za ciebie kciuki kochana..

Rita - Nie 22 Lip, 07 17:54

Zgadzam się z Agnes...
jeśli sięgasz po alkohol, żeby radzić sobie z problemami, które stają się wtedy mniejsze, oczywiście tylko się tak wydaje,że są mniejsze, bo to fałszywe przekonanie, to może to być sygnał niepokojący struś..
alkohol to najgorsza metoda radzenia sobie z problemami, daje złudzenie, okłamuje, że jest ciut lepiej, że w danej chwili problemy stają się mniejsze, czujemy się dobrze, ale za te chwile, momenty płacimy zbyt dużo...alkohol mnoży problemy a nie je likwiduje, zmniejsza
obserwuj siebie struś, bo nawet nie będziesz wiedzeć kiedy przekroczysz tą cienką linie..a ona jest niestety b.cienka i płynna...

strus - Nie 22 Lip, 07 18:25

Rita, właśnie się przekonuję, ze masz rację... Wczoraj sobie wypiłam kilka piwek i po raz pierwszy od dawna czułam się fajnie, ale dzisiaj z kolei mam jakiegoś doła na maksa... Może dlatego, że dzisiaj miałam lekkiego kaca, ale teraz fizycznie czuję się dobrze, ale psychicznie jakaś jestem roztrzęsiona.. Zreguły nie chlam ostro w każdy weekend, czasami w ogóle czasem 1 piwko, tylko wczoraj coś mnie wzieło i wypiłam chyba z 5 i pól, tej ostatniej połowy już w siebie nie wcisnełam tylko pierdolnełam się spać. W międzyczasie jeszcze gadałam z jakimiś znajomymi na gg, z moim byłym facetem, chyba nawet do Ciebie Agnes coś napisałam Mam nadzieje, że nic głupiego
-memento- - Czw 30 Sie, 07 12:59

Moja Mama pije od kiedy pamiętam, sęk w tym że nie robi tego codziennie - zdarza jej się 2,3 razy w tygodniu obalić półlitra i do tego kilka piw, a potem serwuje nam piekło - rzucając wyzwiskami, i w ogóle czym popadnie... Płacząc, śmiejąc się na przemian i mówiąc nam że jesteśmy idioci i do niczego się nie nadajemy(o całej rodzinie), poniża nas i mam wrażenie że daje jej to satysfakcje, kiedy się zmęczy po kilku godzinach zadymy kładzie się spać (sen przerywany). Często zastanawiałam się czy to pijaństwo czy już alkoholizm, teraz wiem że to drugie. Kiedy starałam się ją namówić na terapie kazała mi się "odpierdolić od nie swoich spraw". Nie wiem czy jestem DDA a nawet jeśli to nie chciałabym wiedzieć. Dla mnie walka z chorobą Mamy to walka z wiatrakami, w tej chwili jej los jest mi całkowicie obojętny - staram się walczyć o swoje życie. Trzeba mieć dużo samozaparcia żeby przestać pić. Wiem, bo sama przechodziłam przez to jakieś dwa lata temu, piłam bo dawało mi to spokój, o dziwo nawet nikt nie zauważył że miałam problem. Walczcie i uwierzcie w siebie..
matmx10 - Czw 30 Sie, 07 13:38

u mnie kiedyś ojciec pił i to nawet całymi tygodniami, w dzień w dzień... miałem to szczeście że sie wyprowadziłem do bydgoszczy na studia... po 7 latach wróciłem i widzę niestety ze ciągle pije... 7 lat miałem spokoju... teraz jednak postrzegam to inaczej po prostu dystansuje sie od tego wszystkiego... nie wiem czy dobrze robie , bo może powinienem ojca zgłosić na przymusowe leczenie zeby go od picia powstrzymać..mimo to uważam ze alkoholika powsztrzymac od picia moze tylko jakaś powazna choroba... ojciec nabawił sie troche schorzeń przez to zdarza mu sie pić, ale od czasu do czasu... okres przed studiami był okropny bo atmosfere miałem podobną do twojej... taki człowiek pijany w rodzinie może zabrac człowiekowi wiele energii, zamiast mu jej dostarczać...
Literka - Pon 03 Wrz, 07 16:13

niby 1, 2 piwa co jakiś czas
niby pijanstwo
niby alkoholizm...
a nie zdją sobie sprawy ze krzywdzą nas... dzieci, mężów, żony...

słownie, psychicznie, emocjonalnie.... etc..

...

matmx10 - Pon 10 Wrz, 07 23:31

egoizm alkoholika jest niebywały i rzadko spotykany... na początku dobra zabawa , oczywiscie wedle własnego uznania, byle radować siebie samego, co oczywiście moze mieć przełozenie na postrzeganie takiego człowieka za dusze towarzystwa.. . za to przerażający odwet -jeśli tylko egzystencja jest niegodziwa i powiązana z różnymi trudnościami , następuje uwypuklenie zła , a co za tym idzie , krzywdzenie osób i to najczęściej jemu życzliwych ... mam jednak olbrzymie zrozumienie dla człowieka,który z nieporadnosci ze swoimi problemami sięga po alkohol, ale żeby tylko potem poszedł spać, to byłoby ok...
Lil^ - Wto 25 Wrz, 07 17:46

Nie wiem, jak pomóc takiej osobie...a wiem, że bardzo tego potrzebuje. Nie mam pojęcia, co powinnam robić...czy ktoś zna odpowiedź?
arielka - Sro 26 Wrz, 07 01:47

Najlepiej poradzić się ....może w opiece społecznej? Ja bym tak zrobiła, ale może ktoś ma lepszy pomysł?
Katarynka - Sob 13 Paź, 07 22:13

[quote]Jednym z kluczowych objawów w diagnozowaniu choroby alkoholowej , obok utraty kontroli nad ilością wypijanego alkoholu, są objawy abstynencyjne, zwane inaczej zespołem abstynencyjnym, zespołem ostrej abstynencji, syndromem abstynencyjnym, zespołem odstawienia alkoholu. Objawy abstynencyjne w standardowym przypadku trwają ok. 14 dni. [/quote]

[color=#ff00c8]jutro bedzie 14 dni jak niepije !!!!!!!!!

ja naprawde mam problem bo jutro wychodze i pewnie bede piła [/color]

arielka - Nie 14 Paź, 07 16:20

[b]Katarynka[/b], to fajnie, cieszę się, ze już tak długo wytrzymałas, ale będzie cieżko....na imprezie tymbardziej.. z resztą na pewno sama wiesz....
Mimo wszystko pozdrawiam cieplutko i wierzę w Ciebie

Katarynka - Pon 15 Paź, 07 09:21

[color=#ff0088]no i obudziłam sie jeszcze pijana!!!
zyga c mi sie chce źle sie czuje wypiłam wczoraj z 0.7 sama bleeee nawet neiwiem dokładnie ile bo później to już niewiem kto te butelki domosił
o 23 byłam już gotowa i znowu wydzwaniałam po ludziach [/color]

matmx10 - Pon 15 Paź, 07 19:26

musze powiedziec, ze rzadko sięgałem po alkohol, ale ostatnimi czasy zaczyna mi sie to nawet podobać.. po ostatnim wypiciu moze nie az krowy ale gdzies tak z pol litra na glowe czulem sie bardzo dobrze i nie mialem o dziwo zadnych urojen, czulem przyplyw ogromnej energi, czulem ze jestem najmadrzejszy i zdolny do nadprzyrodzonych osiagniec... tylko kurde zeby nie ten kac....
alkoholik(?) - Pon 15 Paź, 07 21:59

[b]matmx10[/b], nie jestem wróżką, ale to prowadzi do jeszcze częstszego picia, po pewnym czasie zamiast tych "wspaniałych" mocy poczujesz pustkę, osamotnienie, będziesz potrzebował więcej, żeby doprowadzić się do "dobrego" humoru, a małe ilości alkoholu będą cię tylko irytować... rozumiem napić się od czasu do czasu... kiedyś piłem dużo, upijałem się do kilku razy w tygodniu, aż wylądowałem w ściekach z ostrym bólem żołądka... pijawki powpijały mi się w nogi... wymiotowałem wodą, którą wypiłem 5 min wcześniej... później i tak piłem... ale smak wódki/spirtusu w ustach powodował u mnie ostry ślinotok i odruchy wymiotne... to nie koniec przykrości, jakie mnie dotknęły po tym incydencie... dziś dalej pije... żadko... i się nie upijam... codziennie mam ochotę upić się do nieprzytomności... ale to tylko sposób na ucieczkę od tego ponurego życia, od tej codzienności, monotonii... a guzik prawda! życie takie jest kiedy chcemy żeby takie było! oczwiście zdarzają się sytuacje, które nie zależnie od naszej woli wstrząsają... odbierają energię... jednak trzeba się z nimi pogodzić, problemy trzeba rozwiązać, najlepiej nie samemu... i przepuszczać jak najwięcej światła na ciemne strony tej wielkiej księgi, którą jest życie...

rozumiem, że odmienny stan świadomości fascynuje, rozumiem, że komuś nie zależy na własnym życiu, ale prawie zawsze nasze żcie splata się z życiem innch osób... pamiętajmy więc o nich...

szukasz odmiany i poczucia, że możesz wszystko? mi to zapewnia pomoc innym... wiedząc, że dzięki moim czynom, komuś jest lepiej, mam chęć żyć... gorzej gdy coś spieprzę... ale przecież nie sięgnę odrazu po butelkę... tylko spróbuję jeszcze raz...

Katarynka - Wto 16 Paź, 07 10:34

[quote="alkoholik(?)"]a małe ilości alkoholu będą cię tylko irytować...[/quote]

[color=#ff009a]
"lepiej niepić wcale niż pić mało" mój ostatni tekst do kumpeli ktura pytała czy niemoge skończyć na drógim drinku [/color]

Yvonne - Sob 27 Paź, 07 22:57

Piję od 14 lat, z małymi przrwami. Trudno stwierdzić... Są ciągi przy których "Living Las Vegas" i "Żółty szalik" to pryszcz...
3 detoxy...
Piję po pracy, uważam, przez tyle lat nie zawaliłam niczego (jakim cudem ).
Ale i tak powiedziano mi, że to mój najmniejszy problem...
Jestem - oki, mam powód, żeby się napić, mnie i tak nikt/nic nie pomoże
Nie jestem - oki, mogę pić, przecież to kontroluję...
Może w grudniu na detox, żeby zmniejszyć dawkę, którą muszę przyjmować....
Nie ma rozwiążania... Zbyt dobrze to znam, skończyłam kurs pomocy alkoholikom...
Dla mnie jest tylko jedo wyjście...
Dziedzi alkoholików maja swoje terapie...
A co dla rodziców dzieci alkoholoków?
...
Przepraszam, Mamo....

andrzej - Nie 28 Paź, 07 06:35

Nie picie pomaga w życiu, można szybciej wyzdrowieć , można żyć normalnie, można widzieć zielone drzewa jak zaczynają kwitnąć. Wontroba jest w lepszym stanie. A teraz nawet jest kampania zdrowe dziecko bez alkoholu. Czyli 9 miesięcy ciąży bez alkoholu.
Agnes - Nie 28 Paź, 07 10:29

[quote="ivyx"]
Piję po pracy, uważam, przez tyle lat nie zawaliłam niczego (jakim cudem ).
[/quote]
to bardzo czeste zjawisko..taka determinacja, i pilnowanie , kontrolowanie aby do konca nie upasc na dno...
tylko uwazaj bo kiedys sie potkniesz..

andrzej - Nie 28 Paź, 07 16:32

Jeden myśli że jak pije blendy czy napoleona to nie jest uzależniony, przecież nie leży w rowie w rzygach. Pijemy to na co nas stać. Pijemy tam gdzie nas wpuszczą, tam gdzie nas czym poczęstują. Ale nie ma znaczenia gdzie pijemy i co pijemy. To też uzależnienie. Nawet wypicie jednego piwa dziennie to już oznaka uzależnienia.
Yvonne - Nie 28 Paź, 07 17:00

Na dnie już byłam, dzięki temu wiem, jak się nie potknąć, choć mam świadomość, że kiedyś to nastąpi...
Może wtedy otrzeźwieję?

Agnes - Nie 28 Paź, 07 17:01

[quote="ivyx"]Może wtedy otrzeźwieję? [/quote] nie placz kochanie.. prosze
pewnie wtedy otrzezwiejesz.. a moze nie warto czekac do tego momentu tylko otrzezwiec teraz??

Yvonne - Nie 28 Paź, 07 17:44

Warto, ale mogą przyjść WILCY...
Choć mogą pzryjść też jak zapiję za mocno (chcociaż ostatni raz upiłam się w sierpniu).
Dzień w dzień, po kilka, kilknaście piw lub mocniejsze alkohole... Żeby tylko w pracy nie wyczuli i nic nie zawalić...

Agnes - Nie 28 Paź, 07 17:53

[b]ivyx[/b], a pijesz sama czy z kims?
moze to banalne pytanie ..ale dosc istotne

andrzej - Nie 28 Paź, 07 18:43

Większość kobiet pije w samotności
Agnes - Nie 28 Paź, 07 18:44

kiedy bylo mi zle..w sumie wciaz mi jest, czestoi mysle o piciu
Yvonne - Nie 28 Paź, 07 19:38

Andrzej ma rację. Należe do większości i piję sama... Nie lubię hałasu w pubie, nie znoszę tłumów w nocnych klubach i dyskotekach (ble). Nie uktywam butelek, ale kiedy wchodzę do domu, pierwsza rzecz, zanim się rozboiorę, to lodówka... Gdzie jedzenia raczej nie ma...
Agnes - Nie 28 Paź, 07 19:50

nie chce wpasc w to bagno ..dlatego tak sie bronie
Yvonne - Pon 29 Paź, 07 01:12

I trzymaj sie tego... Z tej drugiej strony mówię, że nie warto tu być, zwłaszcza jak masz siłę, by zawalczyć...
Bo ja zapukałam w dno. Wygrzebałam się, przeszłam 2 detoxy...
Nie stoczyłam się do rowu, wszak to nie jest oznaką upadku, można też lecieć w dół powoli, patrząc i widząc...
Nie zbliżaj się do przepaści, bo choć lot jest cudowny, gdzieś tam czeka gleba... Może będzie materac?
Ale i tak nie uniknie sie obrażeń...

andrzej - Pon 29 Paź, 07 04:23

Nie raz trzeba dotknąć dna by móc się od niego odbić. A dno możemy sobie sami określić gdzie się znajduje. U jednego dno to leżenie w rowie i denaturat, a u innego poranny kac, drżenie rąk, urwany film, moralny kac.utrata pracy, utrata rodziny itp.
Krysiaczek - Pon 29 Paź, 07 23:02

Czy Ty juz nie pijesz? Czy to tylko przerwa?
andrzej - Wto 30 Paź, 07 14:50

[b]Krysiaczek[/b], nie pije już prawie 5 lat
Yvonne - Wto 30 Paź, 07 19:31

[b]Andrzej[/b], skąd bierzesz siłę by walczyć z tym demonem?
andrzej - Wto 30 Paź, 07 19:45

[quote="ivyx"]skąd bierzesz siłę by walczyć z tym demonem?[/quote]
To wy mi dajecie wsparcie i siłę. Oraz wiara w miłość i wybaczenie.
Ja kocham i wybaczam.
I wiem co robi alkohol z człowieka. Znasz przysłowie kobieta pijana to dupa sprzedana?
Tylko nie brać tego dosłownie. jest jeszcze takie. Kiedy facet poznaje że jest pijany? Gdy najbrzydsza kobieta przy stole staje się boginią.
To tylko kilka takich powiedzeń z życia wzięte.
Wiem co robi alkohol z zdrowiem człowieka. Byłem na detoksie i widziałem jak zapinano kobiety i facetów w pasy bo dostali delirumklemens i chodzili po ścianach i widzieli stworki. Widziałem jak pekła wątroba nie polecam tego widoku. To daje mi siłę. Widziałem 18 latków jak się częśli bo już byli uzależnieni. Nie chce tak wygladać. A piłem piłem piłem piłem by się zapić. A teraz wiesz ile mogę wypić? chcesz to powiem. Kieliszek to dużo a wiadro to mało. Znasz kogoś takiego jak ja? Ja znam.

Yvonne - Wto 30 Paź, 07 20:11

Znam. Na pierwszym detoxie zaprzyjaźniłam się z dwójką ludzi. Ona do tej pory sobie nie radzi (ale to już nie tylko alkohol), on się trzyma. Tworzymy coś na kształ szachownicy...
Na drugim (12 dni - sam detox, inny oddział, terapia dalej, ale ja nie poszłam) umarły trzy osoby. I choć wspominam ten turnus przyjemnie (przepełnienie, potworny upał, łóżko na korytarzu, 4 kobiety na 24 chłopa, ale jakie dowcipy, mistrzostwa świat w piłce nożnej i ja jako jedyna ze zgrają facetów wydzirająca się podczas meczu Holandii z Portugalią, i, że byłam najmłodsza, duuuużo młodsza, w większości z nich obudził się jakiś instykt cieplarski, także byłam budzona przez faceta z kropkami na powiekach delikatnym głaskaniem po główce "moja Iwonka, moja kochana Iwoneczka, postawiłem Ci kubek z kawą, śpij, moja Iwonka", poza tym, nie izolowałam się, bo tam wszyscy są równi i nie miało dla mnie znaczenia ich wykształcenie, przeszłość itp - pozostałe kobietki stworzyły swój "wyższyj" krąg) to nie wiem, czy chciałabym patrzeć na tych, w akwarium, zwłaszcza na dziadka, który lerzał i miał doprowadzoną maszynerię wsprost do brzuvha, która odsysała zielonkawy płyn. To jego spojrzenie. Trzy razy zabierali go na OIOM, niedłuo po moim wyjściu chyba zmarł. Z tego towarzystwa znam tylko jedną osobę, która sie trzyma.

Jest jeszcze bardzo bliski mi człowiek, który nie pije już 17 lat.

A co do powiedzonek, jest jeszcze jedno, bardzo mądre (bodajże żydowskie):
Jeśli jedna osoba mówi Ci, że jesteś pijany - olej to
Jeąli druga osoba mówi Ci, że jesteś pijany - zastanów się
Jeżeli trzecia osoba mówi CI, że jesteś pijany - nie dyskutuj, tylko kładź się spać.

andrzej - Sro 31 Paź, 07 14:39

tak zgadzam się w gronie alkoholików nie ma mocnych i słabych wszyscy są równi. Młody czy stary, bogaty czy biedny, każdy jest równy i łączy ich jedno, chęć zaprzestania picia. Z mojej grupy ja jakiej byłem dużo osób już nie żyje. Inni byli po kilka razy już na detoksie. Zostałem ja sam z tej grupy nie pijący. Bo ja się boję wypić! I moje powiedzenie to jak wypije to się zabije, mam nadal w głowie. Mówię że mam prawie pięć lat a czuję się tak jak by to było wczoraj, a nie wiem co będzie jutro, ale wiem dziś nie pije.
Yvonne - Sro 31 Paź, 07 15:09

Ja w Ciebię wierzę, bo po tych detoxach i człowieku, któru nie pije już 17 lat, wiem, że można...
Tylko nie mogę tego odnieść do siebie...

andrzej - Sro 31 Paź, 07 15:59

Nie potrafisz może zrozumieć że człowiek może się w wieku 25 lat uzależnić, a może być jeszcze młodszy. Trochę wiary w siebie. Ja mam wiarę w siebie i w trzeźwe życie bez alkoholu. Dwa razy lądowałem w zeszłym roku w szpitalu na załamanie nerwowe (depresja) i nie zapiłem, robiłem wszystko by być zdrowym i trzeźwym.
Grzesiek - Sro 31 Paź, 07 23:11

Mój ojciec był alkoholikiem. Umarł. Nie poradził sobie z uzależnieniem, poddał się chorobie.
Pierwsza terapia - niby zaliczona, przez jakiś czas spokój.
Druga, pobyt w szpitalu - zakończony ucieczką w kapciach i pidżamie zimowym dniem. A wylądował tam po ataku padaczki, jakiej nabawił się przez chorobę, nie wspominając o białej gorączce.
Trzecia, przymusowa - mimo wszystko choroba wygrała, zaprzysięgła sobie siły biologiczne w walce, którym ojciec nie był w stanie się przeciwstawić.

Tak to pamiętam. Komfort picia to najgorsze co może spotkać chorego. Trzeba bliskiego nakarmić, oporządzić. W naszym kraju niestety takie zachowanie jest normalne, bo przecież jak w katolickim duchu miłości bliźniego pozwolić by człowiek stoczył się na dno...
Wydaje mi się również, że ważne dla możliwości odbicia się jest na jakim etapie choroby, w jakim zaawansowaniu, w jak bardzo zrujnowanym stanie zdrowia to dno się osiągnie. Choroba jest bardzo sprytna i wyczuje kiedy z poczucia bezpieczeństwa może ponownie zacząć dawać się we znaki uzależnionemu, współuzależnionym, otoczeniu. Czasem dno przychodzi za późno.

andrzej - Czw 01 Lis, 07 15:43

Dno każdy ma inne, jeden gdy pierwszy raz ma urwany film, a inny gdy straci wszystko.
Grzesiek - Czw 01 Lis, 07 17:48

Racja, każdy inaczej to odczytuje. Ale czy w związku z tym, są osoby dla, których nie ma dna? Czy może chorzy w sytuacji całkowitego stoczenia w najniższe rejony życia (bezrobocie, bezdomność, strata więzów rodzinnych) poddają się chorobie i po prostu godzą się na taki stan?
Hmm... Wcześniej "dno" użyłem jako strata komfortu picia.

Yvonne - Czw 01 Lis, 07 20:08

Picie nie jest komfortem, przynosi chwilową ulgę... Więc piję...
jaras - Sob 03 Lis, 07 15:37

[quote="andrzej"]Dno każdy ma inne, jeden gdy pierwszy raz ma urwany film, a inny gdy straci wszystko.[/quote]

nawet życie

Yvonne - Sob 03 Lis, 07 21:09

I może, w moim, przypadku, to jest całe sedno problemu?
andrzej - Nie 04 Lis, 07 06:11

Życie potrafi być bolesne ale i radosne. Sami sobie je układamy tak ja twierdzę. Ja szukam w swoim życiu tylko tych radosnych chwil by się nimi cieszyć.
Yvonne - Wto 06 Lis, 07 16:00

Podziwiam Cię, Andrej...
Znasz punkty AA i regulamin odwykku...

andrzej - Wto 06 Lis, 07 23:09

Znam kroki i tradycje, ale o regulaminie pierwsze słyszę.
[b]Dwanaście kroków AA[/b]
1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.

2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.

4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.

7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.

8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.

9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków gdy zraniłoby to ich lub innych.

10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny,z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.

11. Dążyliśmy przez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.

12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.

[b]12 Tradycji AA[/b]

1. Nasze wspólne dobro powinno być najważniejsze; wyzdrowienie każdego z nas zależy bowiem od jedności Anonimowych Alkoholików.

2. Jedynym i najważniejszym autorytetem w naszej Wspólnocie jest miłujący Bóg, jakkolwiek może się On wyrażać w sumieniu każdej grupy. Nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami,oni nami nie rządzą.

3. Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnie zaprzestania picia.

4. Każda grupa powinna być niezależna we wszystkich sprawach, za wyjątkiem tych spraw, które dotyczą innych grup lub AA jako całości.

5. Każda grupa ma jeden główny cel: nieść posłanie alkoholikowi który jeszcze cierpi.

6.Grupa AA nigdy nie powinna popierać, finansować ani użyczać nazwy AA żadnym pokrewnym ośrodkom, ani jakimkolwiek przedsiębiorstwom, ażeby problemy finansowe,
majątkowe lub sprawy ambicjonalne nie odrywały nas od głównego celu.

7.Każda grupa AA powinna być samowystarczalna i nie powinna przyjmować dotacji z zewnątrz.

8.Działalność, we Wspólnocie AA, powinna zawsze pozostać honorowa; dopuszcza się jednak zatrudnianie niezbędnych pracowników w służbach AA.

9. Anonimowi Alkoholicy nie powinni nigdy stać .się organizacją; dopuszcza się jednak
tworzenie służb i komisji bezpośrednio odpowiedzialnych wobec tych, którym służą.

10. Anonimowi Alkoholicy nie zajmują stanowiska wobec. problemów spoza ich Wspólnoty,żeby imię AA nie zostało uwikłane w publiczne polemiki.

11.Nasze oddziaływanie na zewnątrz opiera się na przyciąganiu, nie reklamowaniu;
musimy zawsze zachowywać osobistą anonimowość wobec prasy, radia i filmu.

12. Anonimowość stanowi duchową podstawę wszystkich naszych tradycji,
przypominając nam zawsze o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami.

Yvonne - Sro 07 Lis, 07 00:48

Na terapię się nie zgodziłam, wrzucili mnie do lekkiego oddziału i tam schodzili z benzo. Moi przyjaciele:
1 jeden nie pije od tego czasu
2 Ona... bardziej depresje wspomagane dwoma piwami (wiemy, jak to się kończy)

Nie potrafiłam się otworzyć, chyba się nie otworzę....
PODZIWIAM WAS I JESTEM PEŁNA PODZIWU!!!!!

Wiem, jak ciężko jest walczyć.. Macie moje pełne wsparcie...

matmx10 - Wto 13 Lis, 07 11:16

ja uważam , ze alkohol jest najlepszym psychotropem i żadne leki jemu nie dorównają...problem polega tylko na tym , ze cholernie uzaleznia , tzn potrzebujemy coraz to wieksze dawki ... myśle jednak ze swiat ten jest bogaty w naukowców, którzy wpadna na pomysł jakby tu zrobic , zeby alk.. nie uzaleznial ... jestem bardzo ciekaw czy juz sa prowadzone na ten problem jakies badania, a moze ktoś z was o tym wie...
Yvonne - Sob 24 Lis, 07 13:42

Jest taka teoria [b]matmix10[/b], oparta na anglosaskiej metodzie self-medicine. Oznacza to, że godzisz się z chorobą, znasz leki i sam je zażywasz (oczywiście pod pewną kontrolą lekarz). Ma to cel rehabilitacyjny. Twoje życie powoli wraca w Twoje ręce.
Teoria ta również mówi o tym, że ludzie tak samo postępują z alkoholem i narkotykami. Nie ma innego, "naturalnego" depresanta, który można legalnie kupić. Jest to tylko alkohol. Jesteś za bardzo "High" więc samoleczysz się obniżając swój nastró, czujesz się za nisko, więc samoleczysz się "speedami".....
Teoria piękna, ale jakże kontrowersyjna.... Łatwo mówić, trudno zrobić, ale żeby to jeszcze miało głowę i nogi.

matmx10 - Nie 25 Lis, 07 21:48

a ja przez dwa dni tak zapilem , ze nie pamietam jak wrocilem do domu ... dzis pokutuje mam uczucie zagrozenia no i czuje ze myslenie jest coraz plytsze z czym sie nie moge pogodzic...nigdy nie naduzywalem alkoholu , zmienilo sie to w ostatnich miesiacach ...kiedy siedze tak tygodniami w domu , a leki nie pomagaja by próbowac sie nie izolowac i w koncu czuc sie bezpiecznie , to siegam czasem po alkohol, ktory zmienia mnie w zupelnie inna osobe, tzn otwarta , błyskotliwą i pełną temperamentu. na konie dodam ze zaluje bardzo , ze po dziesiejszy dzien nie wymyslono leku mniej szkodliwego od alkoholu, ktory mialby podobne dzialanie... nic w tej kwesti nie uczynie, bo glowa juz nie ta... trzymam kciuki za inne umysly
jaras - Sro 12 Gru, 07 12:20

[quote="matmx10"]myśle jednak ze swiat ten jest bogaty w naukowców, którzy wpadna na pomysł jakby tu zrobic , zeby alk.. nie uzaleznial[/quote]

ocyzwiście, że jest alkohol nieuzależniający, ale producentom nie opłaca się go wprowadzać na rynek

jaras - Sro 12 Gru, 07 12:23

[quote="matmx10"]po dziesiejszy dzien nie wymyslono leku mniej szkodliwego od alkoholu, ktory mialby podobne dzialanie[/quote]

alkohol jest depresantem, początkowy stan euforii, to pobudzenie energetyczne jakie alkohol wywołuje, po upływie jego działania mamy znacznie większe "zużycie" niż w tym samym czasie bez alkoholu

działanie alkoholu wywołuje w nas zachowanie pajaca, a nie duszy towarzystwa, ale nietrzeźwy, człowiek w odmiennym stanie rzeczywistości, tego nie rozumie

Cocco - Czw 20 Gru, 07 00:12

Ja szczerze mowiac tez mam problemy z alkoholem...Teraz juz troche mniejsze,bo ograniczam sie,ale wciaz mam ciągoty do upijania sie...Cale zycie imprezowalam...Rodzice mi nie pozwalaja pic i pilnuja mnie z tym strasznie...Jak z tego wyjsc?Boje sie,ze popadne w alkoholizm,a tego nie chce...Jestem w tzw.drugiej fazie alkoholizmu do trzeciej czy czwartej mi jeszcze daleko...Ale boje sie ,ze popadne w dalsze fazy...Jak z tym walczyc?
cysio - Czw 20 Gru, 07 08:22

da sie z tego wyjsc jak z kazdego nalogu trzeba tylko silnej woli motywacji i wsparcia bliskich .
Cocco - Czw 20 Gru, 07 15:16

Najgorsze jest to,ze alkohol mi sie za bardzo popdoba....Dobrze mi sie kojarzy...Czy konieczne jest to zebym zostala abstynentka?Przeciez od czasu do czasu mozna wypic...Chcialabym zostac abstynentka,ale zbyt mnie ciagnie do alkoholu...Co mam robic?Jak z tym walczyc?
andrzej - Czw 20 Gru, 07 18:48

[quote="Cocco"]Jestem w tzw.drugiej fazie alkoholizmu do trzeciej czy czwartej mi jeszcze daleko..[/quote]
To już ty tak twierdzisz. Ja bym powiedział co innego ale nie mi to oceniać.[quote="Cocco"]Czy konieczne jest to zebym zostala abstynentka?Przeciez od czasu do czasu mozna wypic..[/quote]
Tak jest to możliwe. I nie mozna wypić już nic.
Brałaś prochy i piłaś alkohol, i to ty sama możesz stwierdzić czy jesteś uzależniona. Ja powiem że jestem.
A wiesz ile moge wypić?
Wiadro to mało, a kieliszek to duzo.

Cocco - Czw 20 Gru, 07 20:40

andrzej mi trudno na siebie spojrzec obiektywnie...wiec gdzie mam szukac pomocy?
nic - Piąt 21 Gru, 07 10:39

witaj. dobrze, że masz wsparcie rodziców. może powiedz im, że sobie nie radzisz i poproś ich o pomoc? Będzie to dobre dla obu stron. Oni pewnie poczują się docenieni.
Na początku tak jest. Ja również nie wyobrażałam sobie życia bez uzywek. No ale jakoś żyje i to już ponad 2 lata.. Zczasem będzie łatwiej.
Pozdrawiam.
p.s. to w jakiej jest się fasie nie ma większego znaczenia. Jesli jest się uzaleznionym to niezależnie w jakim miejscu zatrzymujesz się zasady są takie same - to walka o Twoje życie.

Cocco - Piąt 21 Gru, 07 22:57

No wlasnie rodzice mnie strasznie pilnuja z uzywkami,ale boje sie ich prosic o wsparcie bo wtedy prawdopodobnie zabronia mi calkowicie pic,a ja kocham stan upicia...
Yvonne - Czw 17 Sty, 08 16:23

Stan upicia czy raczej złudne poczucie zapomnienia, [b]Cocco[/b]?
Ja osobiście upicia nie lubię. W zeszłym roku zdarzyło mi się to 2 razy i dla osoby, która nie ma problemów z używkami byłoby to najzupełniej do przyjęcia (no jak to, urlop, powrót do domu, spotkania z dawno nie widzianymi znajomymi, ulubiona knajpka). Ale to były tylko stany upojenia, a piję cały czas. Odkąd jestem na zwolnieniu ta ilości drastycznie wzrosły i nie dało mi do myślenia poczucie bezradności, jakie miałam w święta, kiedy znajomy niepijący od 2 lat alkoholik - zaskoczył. A ja nie wiedziałam, co mam zrobić (a tak na prawdę, nic nie mogłam).
Ciągły przepływ promili, których mózg już nie odnotowuje (za to daje znać, kiedy ich brak), odrzucenie pokarmów (jak można jeść i pić? kromka chleba lub słoiczek pasty rybnej i dalej), bezsenność... Zaczynam mieć siebie dosyć. Picie dawno nie sprawia mi przyjemności, muszę pić, a tak nie znoszę MUSIEĆ!!!!!! Sama nie wyjdę, wiem o tym doskonale (padaczka alkoholowa nie jest czymś fajnym), plan mam, tylko to ALE...
ALE mi z tym dobrze (nieprawda!!!!)
ALE nie robię nikomu krzywdy (taaa, jasne )
ALE to moje pieniądze (ile książek by było w zamian)
ALE to mój wybór (kiedyś może i tak)...
Wiem to wszystko... &&&&&&&, WIEM!!!!
I nadal piję...

Lil^ - Sob 19 Sty, 08 07:49

Jestem młoda, a za bardzo lubię te stany upojenia...zauważyła to już moja mama. Tak jak Ty, [b]ivyx[/b], mam jakiś plan, ale problemy [i]rozwiązuję[/i] zawsze na trzy sposoby: 1) żyletka lub nóż kuchenny, 2) tabletki, 3) alkohol...
Lubię to łączyć.
Nigdy nie kończy się na jednym łyku, musi być ich kilkanaście albo więcej... Może nie jest to częste, bo oficjalnie mi nie wolno (jeszcze trochę), ale jeżeli już to na całego...Nowy Rok przywitałam, tarzając się we własnych rzygach...

gorzka1988 - Sob 19 Sty, 08 23:00

Zawsze mówiłam sobie że nie będę taka jak mój ojciec. Ten, "[i]nietrzeżwy[/i]" ojciec.
Patrzę jak z pod wilka, na mojego faceta, jeżeli sięga już po 3, 4 piwo... Jestem strasznie przewrażliwiona na tym punkcie.... Ale... Kiedy ja piję, mogę pić i pić... Tyle, że ... Zauważyłam ostatnio... A właściwie, 7 godzin temu, że moje cięcie połączyłam z Finlandią, fajkami i dobrą muzyką. Czułam się świetnie. Tak mogłabym czuć się cały czas. Mama potem zapytała się mnie, czemu płakałam.... a ja (płakałam?!, ja??, niemożliwe, no hm zastanówmy się, bo toczę się na dno, wiem że coś mi jest, ale nie potrafię tego przestać, bo tu brak hamulców, zioooom, więc... odpiiiiiiii się ode mnie.) zamiast tego, odparłam: nic mi nie jest. mamo (o zgrozo!) Alkohol to fajna sprawa. Upojenie. Urwanie filmu, balans na granicy. Jeszcze cud miód czynności które sprawiają Ci frajdę i jesteś w niebie - (inaczej) jesteś 8 cudem świata. Lubię to. Czuć się chociaż przez chwilę w swoim mniemaniu - [b]kimś[/b]. Czymś....

cysio - Sob 19 Sty, 08 23:04

a ja nie umiem sie upic zawsze mysle co robie a jak wypije czuje sie jak jakis degenerat i ide potulnie spac bo uwazam ze jak czlowiek jest pijany to jest jakims podgatunkiem i jestem potulny jak baranek
gorzka1988 - Nie 20 Sty, 08 00:08

Loooo...."skoro masz takie wpojone zasady" to nic dziwnego.
Pytanie, polega nie na tym, czy umiesz sie upic, tylko czy na pewno tego chcesz?
A jesli juz, to nie sam. Lepiej z kimś. Głupawka, śmiechawka, etc. Nie zebym Cie namawiała, ze "urwanie filmu", "upicie" jest naprawde cool. Taka fajna faza, jeszcze jak dodasz do tego inne "[quote="gorzka1988"]cud miód czynności które sprawiają Ci frajdę[/quote] to masz ostra jazde - bez trzymanki

Yvonne - Nie 20 Sty, 08 00:34

W tym nie ma niczego "cool"...
Śmiech... A może płacz? W pewnym momencie już nie wiadomo. Póki jeszcze coś działa, jakieś hamulce.... Póki widzi się, że nie ma panowania nad emocjami, jest szansa... Bo potem... Może już nigdy nie być przyjemności... Nieprzyjemności też... Jest OBOWIĄZEK... Człowiek zaczyna gonić własny ogon i zjadać się od końca... BO WIEM, ALE....
Taka przesadna samokontrola nie jest zła. Bo potem już nie można się upić z całkiem innego powodu...
Nie ma urwanych filmów, kołysania, głupawki... Nie ma kogoś z kim się pije albo nie jest to ważne... Nie ma ilości, mieszanek i sposobu na zagłuszenie już czegokolwiek...
Każdy dzień, dobry, zły, wesoły, melancholijny, sprowadza się do barku, do lodówki, do szafki....
I gdzieś po drodze ta myśl, ta wściekłość, to wahanie....
I tak to się skończy tym samym....
Odczuwam potworną wściekłość i nie wiem już, czy na siebie, czy na geny, czy na ten moment w historii naszych dziejów, kiedy powstał alkohol...

gabiolka - Nie 20 Sty, 08 13:51

Mój Tata pił, dlatego alkohol był zawsze moim wrogiem nr 1. Na imprezach nigdy nie wypiłam nawet piwa. Ale przyszedł taki dzień, że spróbowałam wina (ulubiony trunek Taty). Nie upiłam się. Później sięgnęłam po wódkę. Trochę wypiłam, ale też nie byłam pijana.
I kiedyś, na wagarach, w domu kolegi, po raz pierwszy odpłynęłam. Poznałam to uczucie. Głupio to zabrzmi, ale to jak lecieć na chmurce, gdzieś wysoko. I było bardzo fajnie. Nie czułam skrępowania. Po powrocie do domu poszłam spać. I zaczyna sie najlepsze, bo nie miałam kaca. Suszyło mnie trochę, to prawda. Ale głowa mnie nie bolała, i nie było, aż tak źle.
Przejdę więc do meritum, bo mam pytanie. Otóż, boję się, że też mogę wpaść w uzależnienie. Jest wiele sytuacji, w których chciałabym się upić. To się tylko ogranicza, do moich myśli. Ale ostatnio staram się unikać imprez z alkoholem, póki mogę jeszcze powiedzieć, nie. Fajnie jest czasem wypić, ale panicznie boję się, że wpadnę w alkoholizm. Jaka może być szansa uniknięcia tego?

joey - Nie 20 Sty, 08 14:02

ja tez nie pije duzo.zaczynam byc podchmielona i od razu zaczynam panikowac i przestaje pic.ponoc to jest zwiazane z tym ze boje sie stracic nad soba kontrole.tak psycholog mowil.moze
cysio - Nie 20 Sty, 08 20:45

gorzka ale ja nie pijam sam a zeby sie posmiac to nie potrzebuje alkoholu. pozatym ile bym nie wypil to zawsze mysle o tym co robie .
gabiolka piszesz ze sa sytuacje ze masz chec wypic ale to w niczym ci nie pomoze i nie rozwiaze ewentualnych problemow.

gabiolka - Nie 20 Sty, 08 23:47

Ja wiem, że to niczego nie rozwiąże. Dlatego pozostaje to tylko myślą. Upiłam się 2 razy. Pierwszy raz, bo ktoś złamał mi serce. Za drugim razem, całkiem niedawno, opijałam ze znajomymi sesję. Ja tego nigdy nie planuję. To znaczy, jak planuję, to nic z tego nie wychodzi.
Tu nie chodzi o pociąg do alkoholu, tylko niebezpieczeństwo uzależnienia w spadku po Tacie. Owszem, fajne samopoczucie mam pod wpływem, ale nie, żebym to robiła codziennie. Czasem mówię znajomym, że chciałabym się upić, bo nie mam już siły, ale to są tylko słowa. Bardziej mi zależy na spotkaniu z Przyjaciółmi niż piciu. Chodzi tylko o to, czy takie okazyjne picie (biorąc pod uwagę wychowanie w rodzinie alkoholowej), może doprowadzić do alkoholizmu. Inni bez takich doświadczeń, nie zastanawiają się nad tym. A ja cały czas myślę, że skoro mój Tata pił, to ja też będę:( Ściślej jaka jest tendencja dziedziczenia tej choroby?

gorzka1988 - Pon 28 Sty, 08 12:25

[b]gabiolka[/b], moj Tata tez byl alko i tez sie boje czasami (jak za duzo wypije) ze kurcze, ze jeszcze sie uzaleznie itd. Ze zostane "alko".

Szczegolnie ostatnio.... W piatek pilam zubrowke na 3 osoby. W sobote wypilam 0,5 Zubrowki razem z moim facetem. I ... qrde... znow te mysli, ze sie tocze w dol, ze bede taka jak moj ojciec, ze potem to w domu bede pic, przed uczelnia i po... ze zawsze. I takie glupie schizowate mysli. Ale przeciez... Ja sie kontroluje, wiem ile moge a ile nie. Ja nie chce byc tak jak moj ojciec... a przeciez to ze lubie alko - nie oznacza od razu ze jestem alkoholiczka.

Dlatego, na razie daje sobie upust myslom. Niech sobie plyna. Ja sie czuje z tym dobrze. Nie ma sie co martwic na zapas. Jak sie cos zmieni ( ze bede wiecej pic - niz powinnam to skrobne...) Na razie jest ok. Jest baaaardzo ok.

cysio - Pon 28 Kwi, 08 09:21

mam pytanie skad sie to bierze tzn alkoholizm, bo zaczalem sie zastanawiac dzis jak szlem do sklepu przeciez tam z piwem juz od rana stoi kilku moich znajomych ,czemu? przeciez wiekszosc z nich ma lub miala prace rodziny dzieci to po co stoja i spijaja wina? ciezko mi to zrozumiec. co to da ze od rana beda nieprzytomni?
Yoshihara - Pon 28 Kwi, 08 14:26

może to debile którzy nie wiedzą co zrobić z czasem?
gorzka1988 - Pon 28 Kwi, 08 21:41

a raczej z rękoma...
Yvonne - Wto 29 Kwi, 08 17:04

To jest choroba a nie debilizm!!!!!!
Tak łatwo skrytykować, tak łatwo nawyzywać od debili, którzy nie mają co zrobić z rękoma...
A taki chirurg? Sędzia? Policjant? Ksiądz?
TO JEST CHOROBA!!!!!!
I wiecie dlaczego jeszcze tak groźna Bo w społeczeństwie panuje przyzwolenie na to, że jak pije, to na własną zgubę i lepiej kopnąć...
I to dlatego z alkoholizmu tak ciężko jest się ponieść..

Enigma - Wto 29 Kwi, 08 17:19

ja rozumiem, że to jest choroba, ale...
no właśnie. zawsze jest jakieś "ale". zupełnie inne mam podejście do tych, którzy chcą się leczyć niż do tych, którzy tylko chleją bez opamiętania i nie chcą słyszeć o wizycie u specjalisty. nie wiem, czemu
znam przez internet paru trzeźwych alkoholików i absolutnie nic do nich nie mam.
ale weźmy na przykład męża mojej babci. nie znoszę go. dlaczego? bo pije. on nie zdaje sobie sprawy ze swojej choroby, babcia tak. jednak nawet nie próbuje go namówić na wizytę u specjalisty, bo on nawet do lekarza rodzinnego nie chce chodzić, bo "oni tylko kłamią i naciągają ludzi". a dzień w dzień z po kilka (albo i więcej) razy musi wypić "kielicha", przy czym pitoli od rzeczy i jest ogólnie wnerwiający. i wiecie co? wcale mi go nie szkoda i nie myślę o nim inaczej niż o "starym pijaku". i nawet nie mam ochoty zmieniać zdania. może jestem bez serca, nie wiem...
to samo z ojcem mojego brata. też jest alkoholikiem. tego nienawidzę najbardziej na świecie, bo zmarnował życie mi i mojej matce. i nic nie zmieni mojego zdania. nawet, jeśli poddałby się leczeniu. zresztą... moim zdaniem ten człowiek nie zasługuje na pomoc. wiem... niby każdy zasługuje, ale według mnie nie. powinien się zapić i zdechnąć.... a teraz możecie mnie zlinczować, że życzę źle innym

joey - Wto 29 Kwi, 08 19:43

[b]korunia[/b], ale tak samo jest tutaj z nami.masa ludzi ktorzy sie uzalają ze mają problemy,czuja sie zle cos z nimi nie tak ale do lekarza to po co...tną sie kaleczą ale problemu nie ma.tak samo alkoholik pije ale problemu nie ma
Yvonne - Czw 01 Maj, 08 20:45

Ma problem. To nie sam alkoholizm, jak w autoagresji, są przyczyny. Co innego spędzać czas bądź być wychowywanym przez toksycznego, pijącego rodzica, co innego tkwić w tym problemie...
Kiedy to czytam...
Odechciewa mi się walki z tym, przecież mogę być debilem nie mającym nic do zrobienia z rękami chlającym od rana pod monopolem... Co za różnica
Renta jest skutkiem choroby, popiję jeszcze 2 lata, zakwalifikuję się...
Według was jestem już pod kreską?

CzarnaViki - Czw 01 Maj, 08 20:55

Yvonne.....jest różnica...trzeba patrzeć na świat trzeźwymi oczami, żeby dostrzec jego piękno...
anna24 - Czw 01 Maj, 08 23:33

[b]Yvonne[/b], według mnie nie jesteś pod kreską,wszystko można zrobić i Ty o tym wiesz,masz szanse skorzystaj z niej pomóż samej sobie jak pomagałaś i pomagasz innym,decyzja jednak należy do Ciebie
SilenceTears - Piąt 02 Maj, 08 11:43

[b]Yvonne[/b], nie jesteś pod kreską, nadal jesteś nad. Jednak decyzja co zrobisz ze swoim życiem należy tylko i wyłącznie do Ciebie. To wymaga dużo wysiłku, ale jest do zrobienia, życie może być piękne, jeżeli wyzwolimy sie ze swoich kajdan. Każdy z nas każdego dnia walczy i podejmuje decyzje. decyzja o leczeniu jest trudna, ale nie jest niemożliwa. Leczenie może Ci pomóc, bo nikt nie dostaje przyzwolenia od życia na nic nierobienie, bo to jest ewidentne poddanie się. Usprawiedliwianie naszych zachowań, usprawiedliwienie tego, że pieprzymy sobie życie. Nie można cały czas powtarzać, że się nie uda. Pytasz jaka to różnica. Różnica jest znacząca, bo nie jesteś osobą, która nie ma co do zrobienia w życiu. Masz pełno pomysłów i planów na swoje życie, na pewno masz marzenia, które chciałabyś zrealizować, także teraz ja się zapytam "Czy warto ?" Mi zawsze powtarzałaś, że należy walczyć i nie wolno mi się poddawać. Więc ? Bo nikt nie dostaje przyzwolenia na marnowanie sobie życia, ani na śmierć ... musimy znaleźć siłę ... Jestem z Tobą Iwonko
Enigma - Piąt 02 Maj, 08 11:48

[b]Yvonne[/b], póki zdajesz sobie sprawę z problemu, moim zdaniem masz dużą szansę na pomoc.
I uważam, że nie jesteś jeszcze pod kreską. Tylko ratuj się, dziewczyno...

Yvonne - Piąt 02 Maj, 08 12:10

Więc widzicie, że to nie [b]DEBILIZM[/b], to choroba. Tak to moja decyzja i ja ją z pełną odpowiedzialnością poniosę, ale wylewanie błota na każdego, kto ma problem uważam za przesadę. Wiele osób nie ma świadomości. I kto im podpowie? Są wolontariusze, którzy pomagają narkomanom nic nie oczekując. Pozostawiają im decyzję. U nas alkoholik to debil chlejący pod sklepem. Pewnie, że nie posłucha, ale czy gdyby wolontariusze od narkomanów zaczęli kadzić, ktoś by do nich podszedł?
Alkoholik jest często obwiniany o swoja chorobę, nie ma świadomości w społeczeństwie. Podałam wam mój przykład, ja nie oceniam nikogo nie znając jego historii.
Wiecie jak bolą komentarze w stylu: to są debile; nie mają co robić z rękoma?
....
...
...[u][/u]

SilenceTears - Piąt 02 Maj, 08 15:54

[quote="Yvonne"]U nas alkoholik to debil chlejący pod sklepem[/quote]niestety taka jest mentalność naszego społeczeństwa. Ja miałam doskonały przykład u siebie, więc wiem jak to wygląda, moje postrzganie tego problemu nie kończy się na sklepie monopolowym.[quote="Yvonne"]Wiecie jak bolą komentarze w stylu: to są debile[/quote] Iwonko wiem jak bolą takie komentarze, bo w stosunku do mojej choroby również słyszałam takie teksty, nie tylko od znajomych, ale także od rodziny.
Ale Ty zawsze masz wybór, możesz zdecydować się na leczenie ... Pamiętaj jestem

samotnaa91 - Nie 04 Maj, 08 12:42

walka o swoje własne zycie jest bardzo trudna, a w szczegolnosci jesli tą walką jest wyzwolenie się spod jakiegokolwiek nałodu czy choroby. Tak, to jest trudne, ale jak już pisali moi poprzednicy to nie jest niemożliwe.
abstynent1981 - Wto 13 Maj, 08 16:11

Udaje mi się utrzymać abstynencję mimo popijających znajomych - nie ma spotkania towarzyskiego gdzie by ktoś nie namawiał mnie na piwo albo kielicha. teraz największym moim nałogiem stał się komputer ale w sumie nie mam innej alternatywy na zycie narazie. Chyba tak skończę swój żywot przed monitorem i klawiaturą.
anusia2009 - Wto 13 Maj, 08 19:58

[b]abstynent1981[/b], myślę że nie jest to najszkodliwszy nałóg....
dla mnie bezpieczny i nikogo nie raniący.

abstynent1981 - Wto 13 Maj, 08 21:37

Przynajmniej kulejącą ortografię można podszkolić
ocelotek86 - Wto 13 Maj, 08 22:43

Każdy nałóg jest w mniejszym lub większym stopniu szkodliwy. Ciekawe co byś mówiła, [b]anusia2009[/b], gdyby [b]abstynent1981[/b], był Twoim chłopakiem i większość czasu przesiadywał przed kompem zamiast poświęcać uwagę Tobie (Nie mówię, że tak by było, to tylko przykład)
Lil^ - Sro 21 Maj, 08 19:49

Mój wujek znowu pije... I nie chce się leczyć, duma...?
Yvonne - Czw 22 Maj, 08 00:41

Nie, [b]Lil^[/b], choroba
Mandatory - Sob 24 Maj, 08 09:28

Mój wujek pił... i teraz spoczywa od 6 lat w spokoju a miał ledwie 50-tkę . Ja sam mu rozlewałem spirytus, który go później zabił . Pamiętam jak dziś, że mieszałem to świństwo z herbatą, a on się cieszył... Nie miał właśnej rodziny i to go zabiło zapewne...
LeveL - Sob 24 Maj, 08 11:38

muj wujek to samo pil i go z rodziny wyrzucili niewiem co się z nim dzieje do dziś od 2 lat
brancher - Piąt 27 Cze, 08 15:17

Nie piję wódki od dwóch miesięcy. Jest to dla mnie sukces, bo przedtem dawałem sobie w żyłe co tydzień. Teraz jednak ograniczam się tylko do dwóch piwek na tydzień
Yvonne - Piąt 27 Cze, 08 22:47

[b]Kicius_XXL[/b], gratululuję, schodzisz, ale jak jesze zostawisz te 2 piwa osiągniesz SUKCES Trzymam kciuki i jesem z Tobą w tej trudnej walce
LeveL - Sob 28 Cze, 08 17:31

jam też abstynent
Lil^ - Nie 29 Cze, 08 17:24

Wydaje mi się, że żeby odstawić kieliszek, potrzeba zająć czymś myśli i ręce. Najlepiej zaangażować się w jakąś pracę społeczną. Mój wuj ma ten sam problem - kiedy pracuje w domowym zaciszu, zaczyna się...
nic - Pon 30 Cze, 08 00:19

kiedy odstawia się kieliszek trzeba mieć świadomość, że wiele emocji dopiero zacznie do nas docierać, ale one będą wreszcie prawdziwe. Wsparcie bliskich pewnie najbardziej pomaga . Pozdrawiam.
brancher - Pon 30 Cze, 08 11:29

To co wyżej napisałem może świadczyć o moich problemach alkoholowych
Nie, nie mam ich i nigdy nie miałem, ino zawsze uważałem, że alkohol jest be, mimo że go piłem. Jednak dopiero niedawno podjąłem decyzję o zaprzestaniu spożywania go.

Yvonne - Pon 30 Cze, 08 13:03

[b]Kicius_XXL[/b], jakolwiek byś tego ie nazwał i nie miał do tego podejścia, uważam, że zrobiłeś świetny krok do przodu i na pewno pozbyłeś się możliwości wpakowania się w kolejny problem
brancher - Pon 30 Cze, 08 14:31

[b]Yvonne [/b] oczywiście masz rację
LeveL - Wto 01 Lip, 08 14:00

[b]Lil^[/b], można iśc napszuklad iśc pozbierac w lesie czu na górkach śmieci ja ostatni bylem i plqanuje iśc znów
Smutasek - Wto 01 Lip, 08 16:05

Mój tata pije ,nie chce sie leczyć,ja choruje na schizofrenie,brat na zanik mięśni, a on topi smutki w kieliszku
brancher - Piąt 04 Lip, 08 19:04

To smutne Smutasek
U mnie w domu pije się alkohol dość często, ale nie jest to żaden problem w rodzinie. Piję sie po prostu z kulturą
Ja mam schizofrenie, tata problemy z kręgosłupem a mama z nerkami(niweydolność nerek) i trzy razy musi jeździć tygodniowo 40 km na dializy. Jakby mało tego było to torbiele na nerkach odziedziczyli bracia i mała bratanica.

gorzka1988 - Nie 06 Lip, 08 09:14

[b]Kicius_XXL[/b],
ocelotek86 - Nie 06 Lip, 08 09:24

Co zrobić z alkoholikiem który utrzymuje, że nie jest alkoholikiem?
cysio - Nie 06 Lip, 08 09:31

[b]ocelotek86[/b], oddac na przymusowe leczenie?
andrzej - Nie 06 Lip, 08 11:07

[quote="cysio"]oddac na przymusowe leczenie?[/quote]Nic to nie da.
LeveL - Nie 06 Lip, 08 18:28

[b]andrzej[/b], zgadzam się do tego trzeba dojrzec i chciec może i ten ktoś pochodzi chwile ale znów zapije
Yvonne - Pon 07 Lip, 08 04:22

Dokładnie, bo pierwszą rzeczą, jaka osoba oddana na przymusowe leczenie,tuż po wyjściu, będzie odwiedzenie monopolu. Tu trzeba sądu, kuratora itp ale samo oddanie NIC nie da. Zgadza się zupełnie z [b]andzejem[/b].
SilenceTears - Pon 07 Lip, 08 21:47

Każdy sam musi chcieć się leczyć, robienie czegoś na siłe, wbrew sobie do niczego nie prowadzi. Rodzi jeszcze większy gniew i chęć powrotu do tego wszystkiego.
nic - Wto 08 Lip, 08 10:46

Czasem przymusowe leczenie jest jedynym wyjściem. Możliwość zmiany jest wtedy znacznie mniejsza, ale często jest tak, że jeśli to jest młoda osoba to można ją wtedy w trakcie leczenia przekonać. Wszystko tak naprawdę zależy od człowieka.
Angie - Sob 19 Lip, 08 16:03

Chęć... chęć i jeszcze raz chęć....
wiara i nic innego się nie liczy....
wiara w siebie i w to jakim się chce być....

jobael - Nie 27 Lip, 08 14:34

[quote="nic"]Czasem przymusowe leczenie jest jedynym wyjściem.[/quote]
Tak to prawda, ale najlepszym sposobem jest w miarę możliwości zostawic alkoholika samego i w zaden sposób mu nie pomagac. To się nazywa spietrzenie kryzysu.
Dbanie o alkoholika, usuwanie lub krycie skutków jego picia, daje mu tak zwany komfort picia.
Często jest tak, że jak pozbawi się go wszelkich wygód, to on zaczyna sie zastanawiac, co może z tym zrobić i jak go zacznie mocno uwierać, to podejmie decyzję o leczeniu.
Ja chcę podkreślic, że w rodzinie alkoholowej, chora jest cała rodzina i ona równiez powinna szukac pomocy w przychodni uzależnień, by nauczyc się by nie czynic spustoszeń w sobie i życ obok alkoholika, bo z nim często życ juz nie da się.

jobael - niepijąca alkoholiczka

Yvonne - Piąt 29 Sie, 08 20:19

Załamała się deska po której stąpałam.. Tak pewnie, z uśmiechem na twarzy i pewnością siebie w umyśle. Zgięła się pod ciężarem własnej mej głupoty. Nikogo nie winie... Choć o ile byłoby mi łatwiej... Do nikogo nie mam pretensji, gdyż tonę, a z tej perspektywy trudno oceniać siebie... Jednakowoż ta deska załamała się pod MOIM ciężarem... Ciężarem złudnego zapomnienia, złudnej kontroli...
GŁUPOTY...

jaras - Piąt 29 Sie, 08 20:39

tak jest jak się alkoholizm traktuje jak cechę charakteru, a nie chorobę ciała, umysłu i duszy
Yvonne - Piąt 29 Sie, 08 20:47

Więc co, Twoim zdaniem [b]jaras[/b], powinnam zmienić w swoim myśleniu?
Gdyż naprawdę z mojej pozycji, nie jestem w stanie racjonalnie odpowiedzieć sobie na to zdanie....

jaras - Sob 30 Sie, 08 12:23

najkrócej - uznaj swoją porażkę, jeśli teraz określisz, że jesteś na dnie i nie chcesz już tak mieć, masz szansę stać się otwartą na jakąkolwiek sugestię i wyciągniętą pomoc w Twoim kierunku

jeśli teraz nie uznasz swojego dna, będziesz musiała to zrobić z pozycji bardziej pogrążonej - o ile jeszcze będziesz taką szansę mieć

deska po której stąpasz w koncu przestanie się załamywać, urwie się i zlecisz

jobael - Sob 30 Sie, 08 14:16

Zeby alkoholik przestał pić, to bezwzględnie powinien uznać swoja bezsilnosc wobec alkoholu.
Pode mną też sie deski łamały po jakimś okresie abstynencji, a wracając do picia zawsze
czułam wściekłość na siebie, że znów mi się nie udało.
Dopiero jak uznałam, że jestem bezsilna wobec alkoholu i przerobiłam na terapii porządnie krok pierwszy /o bezsilności/, przestałam pić.
Dziś wiem, że nie chcę pić, bo każde ciut, skończy się dla mnie -"za mało" jest.
Nie trzymam alkoholu w domu, unikam czynnie pijacych, wszelkich imprez gdzie jest alkohol.
Nie znaczy to, że siedzę w domu odizolowana od reszty świata. Jestem wciąż czynna towarzysko. Duzo podrózuje, pracuję społecznie na rzecz uzaleznionych.
Ale to wszystko, co robie i jak żyję dostosowuję już do swojego trzeźwego zycia.

Yvonne - trzeźwienie jest mozliwe. Musisz jedynie chcieć. Mozesz mi wierzyć, ze bez alkoholu
zycie jest również piękne i satysfakcjonujące.
Podnoś sie. Nabierz pokory do naszej choroby.
Pozdrawiam - alkoholiczka 7 lat trzeźwa.
Oszczędności... a likwidacja szkółek w rdlp Wrocław
[Ogólne] Aborcja
Spotkanie 11.10 godz 17 Jeffs przy Polu od str. Żwirek
II Liga Juniorów Młodszych
SDOH - Inaczej "Tales"
[Police] Dwaj samorządowcy zatrzymani za narkotyki
Wieści z Wydziału Sprawiedliwości
A klasa gr.II 2007/2008
Bukmacherka
[Police] Strażnikom Miejskim w głowach się poprzewraca!
*PM 2009 cz.4*
Trampkarze Starsi I liga 07/08
Jak Myslice Raków Awansuje do I Ligi ??
Jak jeździć na rondzie?
Zdjęcia i filmiki z Mayday
Archiwum tematów z grup dyskusyjnych • Index
Linki,