nagonka na chorych?



Oglądasz wersję archiwalną tematu "nagonka na chorych?" z forum www.zaburzenia.pl/forum/





andrzej - Sro 08 Paź, 08 22:56

Znowu szykuje się nagonka na osoby chore na schizofrenię, w telewizji pokazali osobę chorą która zabiła inną osobę,ogli by dać spokój chorym bo nasze społeczeństwo zaczyna się nastawiać anty do takich osób a to szkodzi jeśli się zaczyna izolować takie osoby.
Prwie każdy chory zaczyna podejrzewać że inni są przeciwko jemu, a jeszcze jak dojdzie podejście społeczeństwa izolacyjne do chorego to to nie przyniesie żadnych pożytecznych efektów tylko wiecej strat.
Co myślisz o naszych mediach że nagłaśniają takie przypadki?


Dorota_M - Czw 09 Paź, 08 07:42

To jest tylko i wyłącznie pogoń za sensacją. Tak przynajmniej ja uważam. Prawdą jest, że ludzie chorzy psychicznie byli od zawsze traktowani jak zło konieczne a to co wczoraj nagłośniły media jest kolejnym powodem dla takich półgłówków aby zepchnąć chorych na margines. To jest świństwo z ich strony. Ale czy oni w ogóle myślą? Czy zastanawiają się jakie to niesie za sobą konsekwencje? Raczej chyba nie.
gradius - Czw 09 Paź, 08 08:54

Nie słyszałem o tej historii, smutne.
Wśród chorych psychicznie zdarzają się osobnicy agresywni, ale podejrzewam że nie częściej, niż wśród tych uznanych za zdrowych.

soul - Czw 09 Paź, 08 09:31

nie uważam by było to nagonką, bo w sumie o chyba każdym zabójstwie media o tym mówią, wiec dla mnie nie ma tu nic dziwnego...
tylko no właśnie... w tym przypadku ludzie mogą zacząć traktować wszystkich chorych tak samo, tak jakby wszyscy byli tak samo agresywni... wszyscy dostaną tą samą etykietkę i wszystkich trzeba odizolować od społeczeństwa... a to tylko pogorszy sytuację...


Yvonne - Czw 09 Paź, 08 12:21

Nagłaśnianie samego przypadku jest, jak pisali poprzednicy, pogonią za sensacją. Niestety, praca w telewizji, zwłaszcza na bazie (operatorzy, dźwiękowcy, ludzie obsługujący wozy satelitarne) polega na tym, że nie może być tzw. "pustego przebiegu i z czymś trzeba wrócić. Jednakże położenie nacisku na to, że była to osoba chora... Jest to wysoce nieetyczne. Czy gdyby to samo przestępstwopopełniła osoba chora na cukrzycę lub z wrzodami na żołądku, zająknęli by się o tym? Baaardzo wątpie, dlatego tak mnie ta nagonka trafia.

Z drugiej strony, również wczoraj był na regionalnej program o tym, że osoby chore psychicznie mogą normalnie funkcjonować, nawet na wysokich stanowiskach. Jak niewiele trzeba, żeby im pomóc... Wypowiadali się prawdziwi ludzie pod prawdziwymi nazwiskami i to przeważnie z mniejszych miejsowości...

Telewizja telewizji nierówna...

jaras - Czw 09 Paź, 08 12:58

różnie bywa, takie informacje też można spotkać...

http://www.gazetalubuska....OWIAT/173040219

andrzej - Czw 09 Paź, 08 13:55

w polsce każdego dnia dochodzi do morderstwa ale o tym nie mówią ale jak osoba chora to zrobi to zaraz media to nagłaśniają. Dla mnie to jest dyskryminacja
soul - Czw 09 Paź, 08 14:38

w polsce każdego dnia dochodzi do morderstwa ale o tym nie mówią ale jak osoba chora to zrobi to zaraz media to nagłaśniają.


w gazetach takich regionalnych są zwykle krótkie teksty mówiące że gdzieś tam kogoś zabito... więc nie jest tak że o innych przypadkach jest głucha cisza...

Nie chcę bronić tych co nagłaśniają takie rzeczy, bo nie oto mi chodzi, ale z punktu widzenia mediów, dla nich ciekawsze są 'grubsze' sprawy, ktoś w napadzie złości zabija, ktoś z niewiadomych przyczyn rani nożem kobietę w ciąży, bądź będąc pod wpływem alkoholu/narkotyków zabił kogoś ...

lucyferka - Czw 09 Paź, 08 16:11

Człowiek różni się tym od zwierzęcia tym, iż ma rozum i nie stosując przemocy a używając umysłu jest w stanie funkcjonować w swoim środowisko, by przeżyć na zasadzie współpracy opartej na umowach, nagrodach i karach. O tym stanowi nasze prawo, wcześniej przykazania i Kościół je respektujący, jako instytucja mająca największy wpływ na życie moralne i etyczne społeczności. W momencie wystąpienia u człowieka zachowania, o którym mowa, możemy powiedzieć, że wrócił atawistyczne do korzeni swojego instynktu samozachowawczego stosując przemoc-agresję. Choroby psychiczne występują na wskutek tzw. popędu śmierci, czyli agresji skierowanej do wewnątrz, co jest zanikiem instynktu samozachowawczego. Kiedy potrzeby człowieka nie są zaspokojone w stopniu uzdatniającym go do normalnej egzystencji człowiek zaczyna chorować. Choroby i zaburzenia psychiczne mają za zadanie uratować organizm przed autodestrukcją ciała fizycznego, samozniszczeniem i są wołaniem o pomoc. Moim zdaniem każda choroba wynika z uczciwości i niemocy poradzenia sobie z realiami, jakie nas dosięgają. Nie mogąc sprostać wymaganiom społeczności, taki człowiek zaczyna uruchamiać mechanizmy obronne, jakim są rozmaite zachowania mniej lub bardziej normalne. Człowiek potrafiący grać, sprytny, zwinny, często nie zagłębiający się we własne sumienie radzi sobie doskonale z osiąganiem dóbr gwarantujących mu "godziwe życie". Każda choroba psychiczna ma podłoże w konflikcie wewnętrznym, osobowościowym człowieka. Gdy zawodzą wszystkie środki organizm uruchamia instynkty zwierzęce, by przetrwać. O ile w żaden sposób nieusprawiedliwione są wykroczenia (przemoc, morderstwo) pojedynczych osób i małych grup, gdyż chroni nas prawo i kodeks karny, o tyle udział w wojnie, jako samoobrona nie jest poczytywana jako zło moralne.
Problem jest bardzo zawiły ale, są odpowiedzi na pytania się tu pojawiające. Czy znajdzie się mądry by w końcu znaleźć złoty środek dla wszystkich, by godnie żyli i mieli poczucie bezpieczeństwa, tym samym nie chorowali popadając w obłęd?
Na stan zdrowia nie wpływa tylko brak środków do życia ale cały zbiór oddziaływań psychospołecznych otoczenia, rodzin, nawet przodków. Mówi się o dziedziczeniu chorób. Uważam, że to raczej dziedziczy się schematy uprzedzeń i lęków i to powstałych poprzez współżycie społeczne w przeszłości przez przodków, niestety często naganne czyniące szkodę tym co podlegają chorobie. Posiadanie władzy to wielka odpowiedzialność. Żyjemy w czasach, kiedy wiele się zmieniło w życiu społecznym, możemy na głos o tym np. rozmawiać. Jak dobrze , że istnieje to forum. Chorych psychicznie wciąż przybywa, co będzie jeśli ich poziom osiągnie więcej niż 50%? Większość to ludzie głęboko cierpiący i walczący z niesprawiedliwością i walczący w swoim sumieniu. To ludzie wrażliwi zwłaszcza na drugiego człowieka. Chyba pora aby ci na górze się przebudzili albo...? Dopowiedzcie sobie sami, a ewolucja dopełni swoje. W jedności i miłości siła

gradius - Czw 09 Paź, 08 16:38

Media szybko znajdą sobie nowy temat do omawiania.
Na przykład wyczyny najsłynniejszego oddziału psychiatrycznego w naszym kraju, czyli sejmu RP.
Na sposób postrzegania osób chorych psychicznie w naszym kraju nie będzie to miało większego wpływu- każdy wie, że 'świr to świr'.

andrzej - Czw 09 Paź, 08 20:46

u mnie w pracy jest mała tolerancja a co mówią o osobach chorych to nawet byście woleli nie słyszeć. Jedno powiem że chorych powinno się pozamykać i nie wypuszczać. Tak zmieniają zdanie osoby zdrowe mówiace o osobach chorych po usłyszeniu takiej wiadomoci w dzienniku.
soul - Czw 09 Paź, 08 21:48

andrzej, wiesz, ja osobiście się z czymś takim nie spotkałam wśród swojego otoczenia, więc pewnie dlatego trudniej mi uznać to co zrobiły media - za nagonkę, czy dyskryminację...
brancher - Czw 09 Paź, 08 22:10

W koło mnie jakoś na szczęście nie tryjącą o mojej chorobie
nie mam problemów z ludźmi, a to co oni opowiadają za moimi plecami mnie nie rusza.
A obraz psychiatrii jaki przedstawiły ostatnio media w tv jest przykry. I jak tu społeczeństwo ma być uświadamiane pozytywnie o chorych psychicznie?

jaras - Piąt 10 Paź, 08 16:18

Problem jest bardzo zawiły ale, są odpowiedzi na pytania się tu pojawiające. Czy znajdzie się mądry by w końcu znaleźć złoty środek dla wszystkich, by godnie żyli i mieli poczucie bezpieczeństwa, tym samym nie chorowali popadając w obłęd?
Na stan zdrowia nie wpływa tylko brak środków do życia ale cały zbiór oddziaływań psychospołecznych otoczenia, rodzin, nawet przodków. Mówi się o dziedziczeniu chorób. Uważam, że to raczej dziedziczy się schematy uprzedzeń i lęków i to powstałych poprzez współżycie społeczne w przeszłości przez przodków, niestety często naganne czyniące szkodę tym co podlegają chorobie.



powstaje pytanie - skoro tak jest, to może tak właśnie ma być?

czemuś to służy...

Lil^ - Sob 11 Paź, 08 13:16

Coś w tym jest. Żaden chory na dobrych lekach nie zabije, nie zrobi też sobie krzywdy. Ludzie z zaburzeniami psychicznymi potrzebują odpowiedniej terapii farmakologicznej i psychoterapii, jeżeli będą je mieć, będą też funkcjonować jak każda przeciętna osoba. Zabójstwo zawsze bulwersuje, gniewa, wzrusza, nic w tym dziwnego. Media na pewno demonizują te sytuacje, bo zdarzają się one rzadziej niż w przypadku "zdrowych", ale z drugiej strony może to nieuświadomiony przez nie same apel o skuteczniejsze metody leczenia?
Dziwna_Istota - Sob 11 Paź, 08 18:33

Co tu się dziwić mamsediom i społeczeństwu skoro bardzo często nasze rodziny nie chcą zrozumieć naszych chorób, naszego stanu, często nas odtrącają. Zachowują się tak jakby problem w ogóle nie istniał albo jakbyśmy to my sami powodowali chorobę. Piszę to z własnego doświadczenia
Eleni. - Piąt 01 Maj, 09 14:02

Lucyferka nie zgodze się z tobą co do twojego wywodu.Po pierwsze,naprawdę uważasz że człowiek aż tak różni się od zwierzęcia?Człowiek to zwierze jak każde inne różni się jedynie tym że jest zbudowany w taki sposób iż sprzyja to budowaniu bardziej szczegółowych konstrukcji oraz tym że pod pewnymi względami jest "upośledzony" w stosunku do innych zwierząt.Ludzie nie mają futra więc tworzą sobie ubrania,nie mają zdolności takich jak małpy które potrafią namierzac wybrane obiekty i poruszczac się w ich strone po liniach prostych więc kombinują gps,nie są na tyle silni by przenosic ciężkie przedmioty więc wymyślili ciągniki,mają słabe zęby i względnie odporne żołądki w porównaniu do zwierząt dlatego też musieli nauczyc się przyżądzac pożywienie.Wszystko to,cały ten rozwój który ty nazywasz przewagą umysłową jest jedynie owocem ludzkiego wybrakowania i przymusem przeżycia.Zwierzęta nie dążą do "umysłowego rozwoju" bo zwyczajnie nie jest im to potrzebne,powiem więcej my ludzie pomagając im chamujemy ich potencjalną ewolucje bo by przeżyc nie muszą robic nic więcej niż do tej pory,uzależniamy je od siebie,by nie były zdolne przetrwac bez nas,ani nie wyprzedziły nas w samodoskonaleniu i genialnie nam to wychodzi.Wracając jednak do aspektów psychicznych,też nie różnimy się od innych gatunków w znaczny sposób choc bardzo byśmy chcieli.Mówisz człowiek nie ma potrzeby zabijac,ależ ma oczywiście że ma,tyle że nie zabija swojego własnego gatunku swojego własnego stada.Zabija kury,świnie,krowy...zabija inne zwierzęta,zabija inne stada w obronie własnego.Lwy żyjąc w stadzie tworzą podobną społecznośc jak ludzie,nie zabijają innych samców ze swojego stada kiedy to nie jest zbytnio potrzebne bo to naruszyło by odpornośc ogólną i zmieniszyło szanse przetrwania,nad młodymi,chwilowo słabszymi albo starymi sprawują opieke,walczą z innymi stadami tak jak my prowadzimy wojny między różnymi krajami.Podglądając zachowanie chłopców w podstawówkach gimnazjach liceach a nawet i później zauważysz zabawy typu przepychanki szarpanki którą to taką samą rozpoznasz w wypadku np.lwów-by już nie mieszac niech pozostaną wszelkim przykładem.Jesteśmy zwierzętami moja droga więc nie ma mowy o tym że człowiek nieradząc sobie powraca do instynktów zwierzęcych ponieważ nigdy ich nie porzucił Druga sprawa znowu kompletnie się z tobą niezgodze co do mechanizmów obronnych i autoagresji.Nie wiem jak w twoim ale w moim wypadku owszem choroba była mechanizmem obronnym powodującym unikanie sytuacji które w psychice zakodowane zostały jako sytuacje zagrożenia ale nie miało to nic a nic wspólnego z autoagresją przynajmniej na początku,to nie nienawiśc do siebie utworzyła we mnie chorobe,a właśnie instynkt przetrwania.Przyczynił się on do błędnego zakwalifikowania zagrożeń przez co uniemożliwił prawidłowe funkcjonowanie wśród zdrowych,co za tym idzie spowodował oddtrącenie przez zdrowych(stado) i ból którego powodem jest błędna kwalifikacja zagrożeń zwana chorobą psychiczną,a że choroba psychiczna jest utożsamiana z jednostką "Ja" nienawiśc skierowana jest do jednostki Ja.I znowu instynkt samoprzetrwania nakazuje zniszczyc to co powoduje niedostosowanie społeczne ponieważ naraża to możliwośc przetrwania,czyli nakazuje zniszczyc Ja.
Eleni. - Piąt 01 Maj, 09 14:03

Wybaczcie że takie to długie ale mam nadzieje że ktoś to przeczyta skoro tak się naprodukowałam.;P
Yoshihara - Sob 02 Maj, 09 13:02

Eleni., ja przeczytałem z dużym zaciekawieniem i zgadzam sie z tym co napisałaś,jednak wydaje mi sie ze dotyczy to 'ludzi' ale nie zawsze 'człowieka'.
zastanawiałem sie ostatnio na zachowaniami których nie sposób wywieść z prostych zachowań zwierzęcych,z instynktów,o zachowaniach,uczuciach czy czymś tam które są wyłącznie 'ludzkie',i chyba odpowiedz kryje sie w jakimś obszarze naszej psychiki który jest odpowiedzialny za przeżycia duchowe,w tym jak wielu kieruje sie w życiu ideami przez ten obszar wytworzonymi,jak wielu niszczyło swoje ciała były wzmocnić 'siły duchowe',by zbliżyć sie do boga,jak wielu kieruje sie dobrem dla samego dobra,sztuką dla sztuki,mądrością dla mądrości...
staram sie jakoś rozwiązać ten problem,bo jak narazie mam wiele wątpliwości...

Eleni. - Sob 02 Maj, 09 13:51

Co do uczuc,większośc jeśli nie wszystkie uczucia ludzki kierowane są instynktami.Odczuwamy pożądanie kiedy spełnione zostaną pewne warunki sytuacyjne tak samo jak odczuwają to zwierzęta,kochamy ponieważ uczucie to sprzyja płodzeniu potomstwa,sprawowaniu nad nimi i kobietą opieki,mężczyźni pną się po szczeblach kariery zawodowej zbierają na samochody domy bo jest to uznawane za symbole odpowiedzialności.Uczucia to kwestia symboliki i spełniania pewnych warunków.A konkretniej biorąc pod uwage to o czym ty mówisz czyli oddanie ideą,cóż...nie wiem,byc może człowiek jest jedynym zwierzęciem które wytwarza sobie boga.Choc to kolejny psychologiczny trik moim zdaniem.Nie interesuje się w gruncie rzeczy religią dlatego nie zagłębiałam się w to nigdy specjalnie,mam jedynie świadomośc tego że kościoły przynajmniej katolickie to najlepiej zorganizowany biznes oparty na czystej psychologi i odrobinie moim zdaniem bajki.Nie wierze w boga choc nie przecze stanowczo jego istnieniu.Jakby nie patrzec to kościoły zaspokajały wiele potrzeb ludzkich,poczucie przynależności i ważności jednostki,nie rzadko bezpieczeństwa,ujmowały odpowiedzialności i oczyszczały sumienie,byc może dlatego ludzie byli w tej kwesti "oddani sprawie" ponieważ człowiek broni tego co go zaspokaja w tak dużym zakresie.
barbararosiek - Sob 02 Maj, 09 14:13

eleni,wierze w boga i ufam,ze to co sie ze mna dzieje nie jest bez przyczyny,nawet moja choroba.
Eleni. - Sob 02 Maj, 09 14:25

Rozumiem,każdy ma prawo wierzyc w to co chce-choc większośc i tak wierzy w to w co powinna wierzyc ale to już swoją drogą- ja w boga nie wierze bo historie biblijne przynajmniej jeśli odbierac je dosłownie w takim stopniu w jakim są interpretowane i przekazywane,do mnie nie trafiają.A skoro nie trafiają a jednocześnie uznaje religie za pewne ograniczenie to zwyczajnie nie nakładam na siebie tego.Niektórzy wierzą w boga bo pozwala im to akceptowac rzeczywistośc inni ponieważ daje im to jakąś nadzieje jeszcze inni ponieważ czują się dzięki temu mniej osamotnieni.W moim wypadku bóg nie spełnia żadnej funkcji,tak to pojmuje.
Yoshihara - Sob 02 Maj, 09 15:46

nie miałem na myśli żadnych instytucji itp bzdur,prędzej ascetów,wielkich myślicieli,proroków i artystów,jak i tych których jest nieco więcej w naszym otoczeniu czyli skrajnych idealistów,może i są 'zwierzętami wierzącymi w boga' jednak takie określenie jest znacznym uproszczeniem,'człowiek' (bo ludzkość to tylko bezmyślne masy) jest również efektem ewolucji i częścią natury i tak naprawde nie istnieją tu żadne podziały międzi światem duchowym a robalami w oczodołach martwego psa,ale skoro upieramy sie na rozróżnienie człowieka i zwierzęcia,to trzeba zauważyć że ewolucja obdarzyła nas jakimś 'zmysłem wewnętrznym' i tym 'duchowym' wymiarem świadomości,jak i w możliwość świadomego kierowania sie rozumem,instynktem, uczuciami i zmysłem wewnętrznym by nie tylko zapewnić sobie przetrwanie ale zaznać spełnienia na poziomie duchowym,który jest wyższą formą uczuciowości i na poziomie estetycznym czego produktem są wielcy artyści-którzy poprzez swe człowieczeństwo kierują świadomie ewolucją takich naturalnych aspektów rzeczywistości jak barwa,dzwięk itd. w czym przejawia sie boskość człowieka,by zaspokoić jego potrzebe odczuwania nie tylko sytości czy bezpieczeństwa ale i wzniosłości.
ale jak już pisałem-nie ma tu żadnego realnego podziału,wszelkie podziały są tworem sztucznym i wtórnym będące naturalnym procesem zachodzącym w naszych głowach,a wszelkie postrzeganie i czucie,i człowieka i zwierzęcia jest warunkowane charakterem jego mechanizmów poznawczych w jakie nas obdarzyła natura,tak abyśmy w tym jedny,żywym organizmie spełniali należycie swoją rolę.
a bóg? szukajcie go bo warto,nie wystarczy wiedza,wiara to nie sterczenie w niedziele w kościele czy chodzenia w czarnej sukience ale rzeczywiste istnienie boga w waszym życiu,nie ma tu miejsca na rozważanie 'obiektywnego' istnienia boga bo to jest wobec naszej,i jakiejkolwiek jazni transcendentne-co wynika z samej natury bycia podmiotem poznającym,wiara to odczuwanie oczywistości,tak jak w przypadku matematyki,która sama przez sie jest oczywista poprzez swą zgodność z prawami logiki,które to prawa przyjmowane są apriori przez pewien obszar świadomości,tak wiara nie jest wpojonym nam dogmatem,ale właśnie przyjmowaniem,a raczej odczuwaniem apriori istnienia danego prawa,zasady czy istoty,danych zjawisk przez duchowy obszar psychiki ludzkiej.
może to troche chaotyczne,może i jest słodkim pierdzeniem marzyciela ale pisałem pod wpływem impulsu (i muzyki Brahmsa...) dlatego prosze o wyrozumiałość...

Yoshihara - Sob 02 Maj, 09 16:19

Eleni., uznajesz religie za ograniczenie,pewnie dlatego że utożsamiasz je z grupami wyznaniowymi,może i słusznie ale spójrz na to z innej strony-co innego jeśli zakłada sie autonomiczność każdej jednostki w dochodzeniu prawd i praw duchowych,a czym innym są grupy wyznaniowe,które nie mają na celu podsycać potrzeby kontemplacji owych prawd i praw ale indoktrynacje,wpajanie dogmatów-u korzeni tego zjawiska leży chciwość,władza i liczne ograniczenia.
ludzie cywilizowani dyskutują i rozmyślają,debile drą ryje z mównicy,drukują ulotki i obrzucają sie kamieniami podczas manifestacji-bo nie mają otwartych umysłów i potrzeby poznania,ich potrzeba poznania to potrzeba zamknięcia sie w ciasnym świecie będącym marną parodią i kpiną z majestatu ludzkiej (a właściwie 'człowieczej') duchowości.
trzeba przeciwstawić religie,jako pozbawione wzniosłości i duchowej otoczki suche teologiczne 'fakty',rozwojowi duchowego obszaru świadomości dokonującego sie w człowieku zgodnie z jego psychicznym ustrojem.

Eleni. - Sob 02 Maj, 09 17:17

W tym co piszesz jest wiele nut mistycyzmu,jakbyś kompletnie oddzielał "duchową" sfere człowieka od samego człowieka jako istoty działającej według pewnych zasad psychologicznych,a pamiętac trzeba że to właśnie działania psychiki powodują uczucia a uczucia wpływają na postrzeganie i poglądy.Uważasz że zdolnośc gdybania -i pod tym pojęciem ujmuje teraz wszelkie filozoficzne działania-sama w sobie nadaje nam wyższości nad innymi gatunkami?Mysliciele,cóż...tych ludzi podzielic można na dwa rodzaje,tych którzy biorą się za bajkopisarstwo i domniemają teori w większym stopniu nie realnych i odległych od prawdy oraz tych którzy na podstawie faktycznych obserwacji budują wnioski dotyczące człowieka,jego natury itd.Są pewne teorie filozoficzne nie mające jakichkolwiek podstaw które przynajmniej nawiązywałyby do faktów rzeczywistych.A co do zmysłu wewnętrznego czy tak zwanego estetycznego,artyzmu itd. Tu adekwatne jest zdanie "Apetyt rośnie w miare jedzenia" im więcej człowiek potrafi w tej kwesti-i zdaje się że każdej innej- tym więcej potrafic chce bo człowiek to zachłanne zwierze ,nie sądze by było to zasługą jakiekolwiek przewagi nad umysłem zwierzęcym.Tak jak zwierzętą rozrywka jest nam potrzebna,a że dzięki swojej budowie fizycznej mamy takie a nie inne możliwości to mamy taką a nie inną rozrywke.Nudzimy się to kombinujemy i wymyślamy,zwierzęta się nie nudzą bo w gruncie rzeczy można uznac że nie mają czasu,są zbyt zajęte podstawowymi działaniami podtrzymującymi życie,które w naszym przypadku zostały bardzo zminimalizowane.Owa potrzeba wzniosłości to zwyczajna potrzeba rozrywki i satysfakcji którą mają również zwierzęta.Natura nie obdarzyła nas mechanizmami poznawczymi na wyższym poziomie,równie dobrze można uznac że pies ma mechanizmy poznawcze na wyższym poziomie od człowieka z tego prostego powodu że zmysł węchu ma o wiele bardziej rozwinięty,szanowne człekokształtne mają wysoką świadomośc lokalizacji i nie gubią się w gęstej dżungli,jeszcze inne zwierzęta widzą więcej kolorów niż człowiek,kot lepiej widzi w ciemnościach,pies słyszy wyższe dzwięki itd. itd. itd. wymieniac można po stokroc liczne przykłady.Nie wierze w boga,już o tym mówiłam,więc nie zamierzam go poszukiwac Jakkolwiek jednak uważam za głęboko nietaktowne zachowanie człowieka,ludzi,którzy to siebie stawiają na podobieństwo boga,czy kochając swojego boga naprawdę zarzucają mu taką ułomnośc względem innych jego stworzeń?Znów pewien paradoks ponieważ najpierw obnoszą się ze swym podobieństwem do stwórcy -tymbardziej to śmieszne biorąc pod uwage zdolności innych zwierząt następnie jednak nadają mu wszelkie możliwe podobieństwa do zwierząt.Ale nie rozmawiajmy o religi bo to bezsensowne.
Eleni. - Sob 02 Maj, 09 17:20

Nie tego rodzaju ograniczenie miałam na myśli.;)Nie umysłowe,poznawcze...a moralne.Uznaje jedynie swoją własną moralnośc która bywa sprzeczna z moralnością społeczną,prawną oraz tą utożsamianą z religijną.

Religia zdaje się nie miec nic wspólnego z dochodzeniem prawd bo im bardziej zagłębiac się w religie tym bardziej zagłębiac się w iluzje.Religia jest wymyślona w idealny wręcz sposób,przewidując wszelkie logiczne drogi jej przełamania.Religia katolicka,chrześcijańska jest zbudowana tak iż nie da się udowodnic że jest ona błędna,ponieważ jednym z głównych założeń religi jest wierzyc bez dowodów.Dlatego też rozmowy w konstelacji wierzący niewierzący nigdy ale to nigdy nie kończą się wygraną którejkolwiek strony bo wszelkie możliwe logiczne argumenty zostają zbyte twierdzeniem iż najczystrzą wiarą bezinteresowną jest wiara bez dowodów.

Yoshihara - Sob 02 Maj, 09 19:54

nie oddzielam sfery duchowej od człowieka i praw według których funkcjonuje jego organizm,przeciwnie,moim zdaniem sfera duchowa jest właśnie częścią psychiki,na tej podstawie nie uznaje większej różnicy między wiedzą a wiarą bo obie są przyjmowane apriori przez inny obszar psychiki,jedni uznają wyższość wiedzy,inni wiary,jeszcze inni intuicji,kto ma racje? czy bardziej jest w błędzie ten kto upatruje zródła poznania w bogu czy czymś w tym stylu czy ten kto mimo że jest jak piszesz tylko zwierzęciem uznaje że jego umysł jest na tyle wielki by decydowac co może odrzucić a co przyjąć za obiektywną prawde? każdy niech ma swoją prawde.
jeśli chodzi o różnice między człowiekiem a zwierzęciem,to chodziło mi o to że człowiek rozwija sie również na innych płaszczyznach, tych obcych zwierzętom,i prawda nie ma tu nic do rzeczy bo chodziło mi o wykazanie różnic a nie wyższości.pojęcie wyższości w tym znaczeniu jest moim zdaniem bez sensu,bo żadna istota czy zjawisko nie istnieje w oderwaniu od innych znawisk czy istot,to mechanizm.
jeśli chodzi o religie i poszukiwanie boga miałem na myśli raczej zagłębienie sie w ignorowany przez wielu ludzi (zwłaszcza 'wierzących') wymieniany przeze mnie juz duchowy obszar psychiki który obecny jest u każdego człowieka,i który to przez swą niepowtarzalność u innych gatunków jest manifestacją człowieczeństwa,nie chodzi tu o wyższość,ale o spełnianie roli wyznaczonej nam przez nature,korzystanie z predyspozycji do 'gdybania' jest poprostu jedną z czynności życiowych,zapominanie o której jest zaprzeczeniem tego kim jesteśmy.

Eleni. - Sob 02 Maj, 09 20:47

To może wyjaśnij co konkretnie uważasz za sfere duchową?Wiesz w gruncie rzeczy nie lubie takich określeń,dusza,sfera duchowa itd. zalatują mi wróżbiarstwem,nadmierną religijnością lub fanatykami okultyzmu.Oczywiście bez obrazy nic nie sugeruje,jedynie nie mam sympati względem niektórych określeń.;) Nie zgodze się że wiedza i wiara są przyjmowane z góry jako oczywiste,wiedza ma za sobą zawsze jakieś dowody,potwierdzenie większej grupy osób i faktów ewentualne badania,jest podważana,analizowana,a wiara ma na swoje potwierdzenie jedynie pisma których wiarygodnośc jest wysoce wątpliwa biorąc pod uwage manipulacje kościelne,nadinterpretacje itd.Intuicja zaś też jest rodzajem wiedzy,konkretnie odczytywania symboliki np. zachowań,sytuacji.A jeśli chodzi o płaszczyzny nieznane zwierzętą,są również informacje znane zwierzętą a nam nie.Nie wierze również w coś takiego jak natura,natura nie ma prawa głosu natura nie jest siłą która może coś wybierac nadawac czy odbierac,każdy gatunek ma jakieś zdolności których inny nie posiada lub nie tak rozwinięte,a owy mechanizm to rodzaj dostosowywania się bilogicznego i fizycznego do danych warunków.-wybacz mi,nie lubie określeń ogólnych dlatego tak się czepiam ;)Jeśli mówisz o człowieczeństwie należałoby się głębiej zastanowic nad tym co to jest w rzeczy samej?
Yoshihara - Nie 03 Maj, 09 19:21

myśle że ciężko będzie mi udzielić satysfakcjonującej cie odpowiedzi,w której nie będe musiał uciekać do drażniących cie określeń.sfera duchowa nie jest czymś zbyt oddalonym (o ile wogóle) od tego czym zajmuje sie psychologia,nikt z nas chyba nie zaprzeczy istnieniu chorób psychicznych,które są realne przynajmniej na poziomie świadomości,tak jak chyba nie zaprzeczysz takiemu rodzajowi realności objawienień i doświadczeń mistycznych,będących produktami działalności pewnego obszaru mózgu,psychiki czy czegoś tam.jednak wydawało by sie błędne sprowadzenie tego typu doświadczeń do zwykłego obłędu,gdyż ich efektami są spójne systemy religijne,moralne,o sztuce i kulturze nie wspominając.ja w gruncie rzeczy nie jestem 'wierzący',jednak odczuwam u siebie pobudzenie tego obszaru mózgu odpowiedzialnego za tego rodzaju doświadczenia,i nie potrafie im zaprzeczyć tak jak nie potrafie zaprzeczyć produktowi innej części mózgu odpowiedzialnej za starach przed wyjściem z domu czy temu że lubie patrzeć na kobiece stopy.
sfera duchowa jest poprostu jednym z wielu mechanizmów poznawczych,które dokonują przetworzenia rzeczywistości,proces poznania jest przepuszczeniem rzeczywistości przez brudne sito wrodzonych form poznawczych,czego efektem jest nasza subiektywna rzeczywistość,w której istnienie boga jest efektem procesu przetwarzania danych i ma na człowieka nie raz większy wpływ niż to co zwiemy 'wiedzą'.to co zwiemy prawdą,realnością staje sie bardzo rozmyte w obliczu faktu subiektywności wszelkiego poznania.
jeśli chodzi o wiedze,może nie tyle jest ona przyjmowana z góry jako oczywista,ale raczej chodziło mi o wskazanie dogmatycznego charakteru jej fundamentów,by można było przeprowadzić jakieś doświadczenie,czy wogóle starać sie wiedze poszerzać,i przedewszystkim by była wiedzą pewną trzeba ją wywieść z twierdzenia,które rozumie sie samo przez sie,którego nie można obalić-które jest przyjmowane apriori,bo jest poprostu zgodne z rozumem-podobnie jak dogmaty religijne są przyjmowane przez sfere duchową będącą również mechanizmem poznawczym,przyjmowane jako oczywiste przez swą zgodność z charakterem sfery duchowej danej jednostki.
człowieczeństwo nie jest chyba niczym innym jak ogółem niepowtarzalnych cech naszego gatunku,tak samo można wyróżnić szczurowatość czy psowatość,sama przecież wskazujesz na różnice międzi gatunkami.
czy coś pominołem? swoją drogą ten temat zaczyna mnie coraz bardziej interesować,nie mam chyba w żadnej z tych kwestii jakiegoś konkretnego światopoglądu-dlatego tak pieprze.
pozdrawiam.

Eleni. - Nie 03 Maj, 09 19:39

Hehe.Choroby psychiczne można w jakiś sposób udowodnic,są w pewnym stopniu namacalne i poznane choc niewątpliwie kryją jeszcze pewne tajemnice,pozanych jest wiele mechanizmów wytwórczych działających na podstawach logiki w tym przedziale uargumentowanych licznymi przypadkami i badaniami.Jeśli teorie psychologiczne są adekwantne do rzeczywistych zachowań itd. itd. zostają akceptowane jako fakty oczywiście nie koniecznie odpowiadające każdej jednostce,ale większości.Więc i wiedza i psychologia mają za sobą jakieś logiczne poparcie,wiara religijności czy duchowośc zazwyczaj nie,jak mówisz mogą to byc jedynie subiektywne odczucia które nie zawsze są prawidłowe i odpowiednio rozpoznane.Istnienie czegoś takiego jak sfera duchowa jest dla mnie wysoce wątpliwym.Równie dobrze sfera duchowa może byc zwyczajnym złudzeniem wytworzonym w obliczu zetknięcia się z czymś co swoim ogromem przewyższa człowieka,nadaje sytuacji znamion wzniosłości i robi na nim po prostu wrażenie.Sytuacje kiedy ktoś wybiera się np.w tropiki i poznaje środowisko naturalne skrajnie odmienne od zwyczajowo mu znanego a wielkośc wrażeń i poznania jest obezwładniająca często osoby takie mówią o odczuwaniu ducha ziemi itp. bo czemuś wielkiemu i nieznanemu przypisują doze mistycyzmu.
Yoshihara - Nie 03 Maj, 09 20:59

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1955 poszukując odpowiedzi na dręczące mnie pytania trafiłem na to,myśle że cie zainteresuje.
Eleni. - Nie 03 Maj, 09 21:21

To się obczytam...Trochę mi się już nie chce o tej porze.;) Cóż,nie jestem osobą która przedstawiona jest na wstępie.Nie jestem osobą która nie akceptuje możliwości iż cudze racje są równie dobre,wręcz przeciwnie,wiele argumentów może byc wtórnie wykorzystywanych w sprzecznych sobie teoriach bo jest to kwestia przekształcenia interpretacji,przynajmniej tak się ma sprawa w sytuacjach dyskusji na polu filozoficznym i tym podobnym które jest ogólnie rzecz biorąc względne.Ale niezaprzeczalnie są pewne argumenty których nie da się zbic w żaden sposób odnoszące się do fizyk bo przecież nie udowodnimy że ziemia jest płaska w obliczu odbic satelitarnych i stanu dzisiejszej wiedzy.Mam świadomośc tego iż pod względem definicji identyfikacji granic itd. itd. wszystko od początku do końca jest względne,jest kwestią interpretacji,ale faktów fizycznych przeoczyc nie możemy,a to zazwyczaj fakty fizyczne osadzone twardo na rzeczywistości i szeroko objętych sytuacjach są niepodważalne i one często gęsto nadają owej racjonalizacji której o ile starannie przeprowadzone badania są prawidłowe pod każdym względem opracowane -co niestety żadko się w ostatnim czasie zdarza jeśli chodzi o pewne dziedziny wiedzy.A co do uznawania wygodniejszej prawdy,raczej nie stosuje takich zabiegów choc kto wie byc może zdarzało mi się podświadomie nie mogę jednoznacznie zaprzeczyc.Za to uważam że owa duchownośc bywa utrzymywana niezależnie od stanu wiedzy właśnie z powodu pewnych funkcji psychologicznych w życiu człowieka ponieważ ten nie porzuci tego co mu wygodne ot tak.
Yoshihara - Nie 03 Maj, 09 22:38

nie sugerowałem że jesteś osobą przedstawioną na wstępie-tak dla jasności.
szczerze mówiąc to dla faktów fizycznych mam najmniej zaufania,zarówno do tego co widze i dotykam,jak i do tego o czym informują mnie naukowcy za pośrednictwem gadającego pudełka itp. środków przekazu,ja osobiście nigdy satelitą sie nie bawiłem,a nawet gdybym sie nią bawił nie miał bym pewności że jest ona skonstruowana tak jak ktoś twierdzi,kości dinozaurów nigdy nie wykopywałem,widziałem jedynie jak to robią w gadającym pudełku i pewności mieć nie moge że nie są one z plastiku,i że mają ileś tam tysięcy lat a nie że zostałały tam zakopane godzine wcześniej,przykładów można podać wiele,i świadczą o tym że w gruncie rzeczy nasze pojęcie o naukowych faktach opiera sie właśnie na wierze,po za tym wszelka wiedza,która została poparta doświadczeniem,nie zawiera w sobie tego doświadczenia,zostało ono przeprowadzone w przeszłości,a przeszłość nie istnieje sama w sobie,a jedynie w umyśle,i z tego powodu jest zmienna,dlatego dana,potwierdzona empirycznie teza znów swą 'prawdziwość' opiera na dogmacie uznającym realość przeszłości-i w tym przypadku właśnie dogmacie,a nie sądzie apriori.
oczywiście jak większość wierze w dinozaury i w to że pochodzimy od małpy ale tylko wierze bo bezpośredni dowód nigdy dany mi nie był,wierze bo nie widze żadnego powodu by nazywać tego przeświadczenia wiedzą a odmawiać tego statusu temu co dane jest mi bezpośrednio jako produktowi mojego mózgu-czyli światu duchowemu.
ludzie 'nienormalni' widzą różne rzeczy,ludzie 'normalni' też,jakie mam podstawy by uznać że kamień,którego dotykam jest realnym bytem a nie tylko halucynacją? chyba jedyną podstawą do wydania takiego sądu jest przeświadczenie że on rzeczywiście tu jest-równierz w sytuacji gdy pojawi sie ktoś kto powie że jego tam nie ma,jak i w takiej gdzie przyjdzie ich tysiąc-bo niech będzie ich milion ale będą tylko zbiorem jednostek,a statystyka nie przekona mnie o prawdziwości czegokolwiek,a doświadczenie na które powołują sie naukowcy nauczyło już wielu że ludzki umysł ulega iluzji.

Eleni. - Nie 03 Maj, 09 22:51

Cóż,niewiara w przedstawiane fakty fizyczne tylko dlatego że nie zostały "obmacane" bezpośrednio to dosyc nietypowy pogląd.Po części mogę sie z tym zgodzic ale w innych wypadkach niż fakty fizyczne ponieważ zostały potwierdzone przez wiele setek ludzi którzy w przeciwieństwie do mnie zapoznali się z dowodami,oni sami stają się dowodami istnienia czegoś lub nieistnienia nie przejmuje tego z góry,mam potwierdzenie,jeśli zechce to pojade w konkretne miejsce i obmacam dowody sama.Dlatego też w sądach zeznania są równoważnym dowodem w niektórych sprawach wystarczającym do uiszczenia wyroku.A historia jednak ma swoje równie fizyczne dowody.Wierze w fizycznośc,w namacalnośc pewnych rzeczy.Zresztą...znasz psychologie autorytetu?Są osoby które jeśli poprosisz o argumentacje i dowody udzielą ci ich.Co do halucynacji,rozgraniczam halucynacje od tego świata,wierze w to że halucynacje są prawdziwe,rzeczywiste,jednak nie odziałują one na ten świat i nie są namacalne dla zdrowych,jeśli przyjdzie mi setka ludzi i powie "tu nie ma kamienia" uznam jedynie że kamień ten jest w równoległej rzeczywistości a tej wpólnej mojej ze zdrowymi nie dotyczy w takim stopniu.
Yoshihara - Nie 03 Maj, 09 23:24

moim zdaniem uznanie pewnych naukowych faktów ma sens jedynie dla celów praktycznych np.jak w twoim przykładzie przedstawiającym sąd,jednak zauważ że kiedy ty wierzysz setkom ludzi,ktoś inny może im nie wierzyć-co już jest świadectwem braku tej obiektywnej,apriorycznej i powszechnej oczywistości która jest niezbędna dla uzyskania wiedzy,zamiast wiary.musisz przyjąc założenie że te setki ludzi mówią prawde-takie założenie nie ma nawet charakteru wiedzy empirycznej,jest czysto dogmatyczne,chyba że wywodzisz prawdziwość ich twierdzeń na podstawie poprzednich,które sprawdziłaś,jednak takie rozumowanie jest z oczywistych względów zawodne.
w kwestii kamienia-a co jeśli kamień istnieje rzeczywiście a urojeniem są osoby,które przekonują cie że go nie ma podczas gdy uważasz że jest odwrotnie?

Eleni. - Nie 03 Maj, 09 23:24

Widzisz tu objawia się wpływ wszelkich chorób psychicznych na postrzeganie,tu w takich szczegółach odznaczają się urojenia prześladowcze,wielkościowe itd.-czego nie sugeruje-Ponieważ podstawowym pytaniem jest jaki motyw miałby kierowac setki tysięcy ludzi by fałszowali wszelkie dowody,akta historyczne,setki badani,zeznań fotografi nagrań itd. itd. tylko po to by jedna osoba uwierzyła w istnienie dinozaurów,co i tak absolutnie niczego nie zmieni w życiu owej osoby?
Eleni. - Nie 03 Maj, 09 23:33

Kamień...urojeniem są osoby które przekonują mnie że go nie ma,ja nie ma urojeń tylko halucynacje,dwa że jeszcze odróżniam tę rzeczywiśtośc od tamtej,mają nieco odmienną intensymnośc,a poza tym logika mi mówi że nie mogę w tym "rzeczywistym świecie" miec księżyca z tapety w rogu pokoju albo drzewa dryfującego w powietrzu koło łóżka.Nie znaczy to że halucynacje nie wpływają na moje emocje lub nie są dla mnie realistyczne.Halucynacje mam różne,niektóre zazwyczaj te najbardziej absurdalne nakładają się po części na ten świat np. struś biegający pod moim oknem kiedy faktycznie jestem przy oknie,lub te halucynacje w których doznaje całkowitego przeniesienia w inne miejsce,jednocześnie po cześci odczuwając to w którym jestem w "rzeczywistym świecie"
Yoshihara - Pon 04 Maj, 09 00:08

wydaje mi sie że jednak sugerujesz,ale wiedz że nie jestem chory psychicznie a co najwyżej zaburzony,i zgadzam sie z tobą całkowicie w kwestii dinozaurów (jak i całej reszty faktów naukowych) i jak już zaznaczyłem sam je uznaje za prawdziwe-ale zakładając że prawda jest kwestią umowną i że jest konstruktem umysłu-a jej powrzechność,a nawet jej aprioryczny charakter jest czymś w rodzaju zbiorowej halucynacji-nie ma w tym żadnej obiektywności,rzeczywistość rozgrywa sie w umyśle,dlatego 'prawda' jako wiedza o tej ostatecznej,fundamentalnej rzeczywistości jest transcendentna.
nie chcem przez to co pisze sprawić wrażenia kompletnego psychola,ja poprostu lubie sobie gdybać.

musze przyznać że twoje halucynacje są imponujące,nigdy sie z czymś takim nie spotkałem,chyba że u narkomanów,jak to wytrzymujesz?

Eleni. - Pon 04 Maj, 09 00:31

Hehe,całkiem nieźle biorąc pod uwage wszystkie możliwości halucynacji.Doznaje przemieszczeń organów-kiedy wielki pisklak usiadł mi na ramieniu i cwierkał prosto w ucho moje oko spojrzało przez dzióre w uchu i zobaczyłam różowe wnętrza pisklaka który zionął oddechem prosto w moje oko(wredny)-,przeniesień.Czasem to nieco irytujące czasem wpędza mnie w ataki histeri i stany depresyjne czasem wzbudza strach ale często też zachwyca w jakiś sposób i odciąga od codziennej nudy.Ostatnio słyszałam strzały w sali szkolnej i bałam się wejśc do środka a kiedy to zrobiłam zobaczyłam niemieckiego żołnierza ubranego w czarny mundur celującego we mnie,później trochę bałam się zjeśc obiad bo po talerzu kręciły się glizdy,musiałam wszystko odgrzebywac.Widziałam też wiele pięknych rzeczy,dzisiaj żywą rzeźbe anioła-choc w nie niewierze- i słonie chodzące po ulicy a także wielkiego zniekształconego gamonia który miał buty z samochodów.
Yoshihara - Wto 05 Maj, 09 05:05

myśle że nie jeden artysta zazdrościł by sie takiej inspiracji,nie próbowałaś tego jakoś wykorzystać? malować czy coś...
Eleni. - Wto 05 Maj, 09 11:18

Nieźle rysuje ale nie sądze bym była dobra w malowaniu.Narazie póki co spisuje co ciekawsze halucynacje-czyli w sumie wszystkie- w pamiętniku,zbieram różne ciekawostki i za jakieś 3 lata chce napisac pierwszą książkę.Mam już pare pomysłów.Chociaż zawsze można by spróbowac malowania,czasem widze obrazy dosyc ciekawe,coś w rodzaju Salvadora Daliego którego jestem wielbicielką.
Yoshihara - Wto 05 Maj, 09 13:57

chciał bym zobaczyć twoje rysunki,mogła byś mi je wysłać?
Gregory86 - Wto 05 Maj, 09 14:06

Dokładnie z tymi rysunkami to faktycznie dobry pomysł możliwe że ja zacznę znów rysować

A rysunki Twoje z chęcią bym zobaczył

Eleni. - Wto 05 Maj, 09 14:25

hehe.W gruncie rzeczy rysuje po zeszytach szkolnych -ładnie marnuje czas.Zaraz coś dla was wysmaruje
Eleni. - Wto 05 Maj, 09 16:01

Od Eleni dla Forumowiczów.;)Jakby ktoś miał wątpliwości,postac ma jednego kręconego włosa-reszta jej z nerwów powypadała,chyba nie przepada za pokazywaniem się publicznie- i ma kolczyka z koła od roweru połączonego z kierownicą zmieniającą się w kieliszek z wyciekającym drinkiem i parasolką.

Bura Karykatura 2

Bura Karykatura

I takie OKO.

Oczko

andrzej - Wto 05 Maj, 09 17:03

każdy z nas ma jakiś ukryty talent i nie jeden mógłby nam pozazdrościć naszej fantazji, dzięki temu możemy improwizować i twożyć to co inni nie potrafia.
Eleni. - Wto 05 Maj, 09 17:08

Zgadzam się.;)
Yoshihara - Wto 05 Maj, 09 17:53

intrygujące,masz może jakieś bardziej wyrazne skany?
Eleni. - Wto 05 Maj, 09 17:59

no właśnie nie bardzo,to tylko zdjęcia robione telefonem.
Eleni. - Wto 05 Maj, 09 18:42

A ty czymś się zajmujesz?Yoshihara.
barbararosiek - Czw 07 Maj, 09 22:35

mam kilka talentow juz odkrytych ale jeszcze polowa zycia przede mna,mam zamiar dozyc 100 lat,zajmowanie sie swoimi pasjmi,kiedy nie staje milosci,to piekna sprawa,b
anna24 - Czw 07 Maj, 09 22:39

barbararosiek, co jest Twoją pasją? ja bym nie mogła dożyć 100 ja chce zeby mnie trafiło zanim sie stane bardziej agresywna i zdziwaczała a najlepiej to zeby mnie trafiło jak najszybciej
ja chce ładna pogodę by iść porobić zdjęcia,a tak propo nagonki na chorych to tragediua jak sie traktuje chore osoby normalnie mnie juz trafia mam ochote powybijać wszystkich którzy sie chorych czepiaja

Eleni. - Czw 07 Maj, 09 22:46

Wielu chorych którzy przyczyniają się do tworzenia stereotypów pewnie też mięli ochote powybijac tych którzy ich nieładnie traktują...tyle że niektórzy z nich nie mieli takich oporów w wykonywaniu swoich zachcianek,dlatego też zdrowi boją się niekiedy chorych jako ogółu.
barbararosiek - Czw 07 Maj, 09 22:48

moja pasja jest bycie terapeuta i pomaganie innym,pisanie ksiazek/proza i poezja.jazda konno,karate,czytanie ksiazek no i chowanie 6.egzotycznych ptakow.
anna24 - Czw 07 Maj, 09 22:52

Eleni., mnie sie mogą czepiać mi to wisi ale niech sie nie czepiaja innych jak nie rozumieją u mnie jest tak ze nikt praktycznie nie wie ze coś mi jest ze wszystkimi zerwałam kontakt a w mieście i tak mam przechlapane ale to inna też sprawa mnie nie wytykają palcami bo coś mi jest mnie wytykaja z innych powodów a zeby mam ochote powybijać nawet bez powodu tak to juz ze mną jest

mnie strasznie boli kiedy czepiaja sie osób naprawde chorych to bardzo smutne przed chwila przeczytałam na stronie mojego miasta iż pobito brutalnie osobe niepełnosp[rawną natomiast tydzień temu zabito mojego znajomego też był chory (troche opóźniony) ale był ekstra

anna24 - Czw 07 Maj, 09 22:54

barbararosiek, sporo tego ale to dobrze ja mam szynszyla a jakie egzotyczne ptaki masz ja uwielbiam kakadu podoba mi sie jeszcze jeden ptak ale zapomniałam jak sie nazywa.Jesteś terapeutą jakiejś konkretnej dziedziny czy raczehj ogólnym?
Eleni. - Czw 07 Maj, 09 22:56

Choler** zdrowi.Bezmyślne bydło.
anna24 - Czw 07 Maj, 09 23:03

niestety ja daje przykład z mojej miejscowości bo tyle tu zyje i co przezyłam to wiem tu nie ma prawa ktoś być chory bo jest tepiony nie ma prawa być bezdomnym bo rzuca sie w niego kamieniami (kiedyś przyłapałam łepków na tkim czynie to mnie też rzucili to wylądowali na drzewie nie za mnie tylko za bezdomnego w sumie to był wysoki krzew) nie ma prawa starszy człowiek siedzieć na ławce z laska i na osoby z inną orientacja seksualna też nie ma miejsca chociaż ja jeszcze zyje i daje sobie rade mimo kilku pobić kiedyś sie odwdziecze tak jak w podstawówce kiedy to kolo najpierw mnie poniżał i bił a juz w LO chciał ze mna być no to ja w ładny sposób ale naprawde grzeczny bez agresji wulgaryzmów i przemocy mu wytłumaczyłam ze nic z tego kolo nawet klękał nic to nie dało
Eleni. - Czw 07 Maj, 09 23:07

hehe.Cóż,to ja już dawno bym została tam skopana z góry do dołu za spełnianie dwóch warunków owej klasyfikacji społecznego potępienia.:]
anna24 - Czw 07 Maj, 09 23:17

Eleni., jakby wiedzieli to całkiem możliwe,ja nie daje krzywdzic znajomych i oni już sie o tym przekonali nie raz normalnie kiedyś chłopak kumpeli ją przy mnie walna na dyskotece a ze ja miałam tam ulge i se mogłam wyprowadzać kogos kto sie mnie czepiał to najpierw spadł z krzesła i wybił sobie zęba a później go wyprowadzono ,chłopakowi innej kupeli założyłam sprawe za nia bo ona sie go bała a on w mojej obecności groził jej nozem do mnie też skakał ale przypomniał sobie ze ja sie nozy nie boję i zwiał sprawe umozono bo niby nic sie nie stało,moje miasto jest piękne ale ludzie ( nie wszyscy) do niczego
barbararosiek - Czw 07 Maj, 09 23:19

jestem psychologiem klinicznym /psychiatria.neuro psychologiem /neurologia/ a tera robie specjalizacje z psychoonkologii i tu jest moje miejsce,przeprowadzanie chorego bez leku,do odejscia
Eleni. - Czw 07 Maj, 09 23:27

Hahaha.No taaaak,odważni póki biją słabszych.:] Toż to okaz męstwa no naprawdę,śmiac się chce z tak żałosnych typków.Co do noża,ja zawsze noszę jakiś przy sobie więc mnie by taki gośc za bardzo nie przestraszył,najwyżej wyciągnęłabym swój,a należe do dosyc silnych dziewczyn więc dałabym sobie rade.
Yoshihara - Czw 07 Maj, 09 23:28

anna24, znaczy sie jesteś lesbijką,jeśli dobrze zrozumiałem?
anna24 - Czw 07 Maj, 09 23:29

barbararosiek, psychoonkologia to akurat dobrze rozumiem po tym co przeszłaś bedziesz mogła jeszcze bardziej pomóc takim osobą chociaż nawet bez tytułów specjalizacji można pomagać no ale to juz inna sprawa ja też lubie pomagac jakbym tak słuchała tego co pisze albo mówie innym to sama bym sie wyleczyła a raczej podleczyła i wyszła z tego wszystkiego wcześniej tylko najpierw musi zależeć na zdrowiu i zyciu a mi to chyba zależy tylko nieświadomie
Eleni. - Czw 07 Maj, 09 23:30

Głupie pytanie Yoshi
anna24 - Czw 07 Maj, 09 23:33

Eleni., ja juz nie nosze kiedyś nosiłam ale on mi nie potrzebny jak przyłoze to tracą przytomność ale to tylko w obronie jak naprawde czuje sie zagrożona kiedyś koles mi uciekł skakał do mnie z nozem wyciagłam swój i chciałam mu dac mówiąc masz mój jest większy a on zwiał ale pech no.
Yoshihara, tak jestem chociaz kiedys miałam chłopaków ale to były lata kiedy szukałam tego co mnie naprawde uszczęśliwi teraz juz wiem nie czuje sie dobrze z facetami czasem zwróce uwage na harakter czy wygląd ale wiem ze i tak nie będe szczęśliwa czelka mnie samotność do konca życia

Eleni. - Czw 07 Maj, 09 23:37

hehe.Taka sytuacja byłaby zabawna z boku.

Samotnośc?Więc związek z kobietą również nie daje ci tego czego potrzebujesz?Ja szczerze mówiąc sądze że z powodu pewnych urazów względem mężczyzn o których nie ma sensu się rozwodzic w moim wypadku możliwy jest związek chyba tylko z kobietą,ewentualnie baaaardzo tolerancyjnym i cierpliwym facetem,a że w cuda nie wierze to pozostane przy babkach

anna24 - Czw 07 Maj, 09 23:44

Eleni., ja jestem w zwiazku i bardzo kocham tą kobietę i nie wyobrażam sobie po niej innej a niestety tak bedzie całkiem mozliwe ze juz w krótce i tu nie chodzi o to ze my się rozstaniemy bo nam nie wychodzi bo wychodzi moze nie jest idealnie ale jest bardzo dobrze,taki związek daje mi wszystko czego potrzebuje jestem naprawde szczęśliwa,na razie nie myśłe co będzie po nim kiedys juz tak mówiłam nigdy wiecej i jakoś stało sie inaczej ja mam okropnego pecha do odległości jak nie prawie 500 kilometrów to ponad 80 ale to nic nie znaczy

Eleni. - Czw 07 Maj, 09 23:48

Hah.A ja swoje wycierpiałam przez kobiete choc wiele to w moim podejściu ogólnym nie zmieniło.Dobrze że jesteś szczęśliwa w związku
anna24 - Czw 07 Maj, 09 23:50

Eleni., kobiety też potrafia dopiec a czasem nawet są gorsze od facetów
Eleni. - Czw 07 Maj, 09 23:51

O tak.Bywają gorsze od facetów,niestety.Tak trafiłam,to zła kobieta była.;P
Yoshihara - Czw 07 Maj, 09 23:53

nie radze chodzić z nożem,można komuś krzywde zrobić i pójść siedzieć jak za człowieka,sam sie o to otarłem więc...
anna24, jak sie czujesz z tym że nurkujesz w tym szambie ciągłej przemocy? nie da sie od tego uciec? czy może nie chcesz?

anna24 - Czw 07 Maj, 09 23:58

Yoshihara, walka z przemocą jest bardzo cieżka w moim przypadku ponieważ przez ostatni rok tak mi sie psychika zjechała ze sama mam ochotę zrobić poważna krzywdę człowiekowi dlatego musze brać leki bo to jest coraz silniejsze i nawet lekarze sie boją aby do tego nie doszło na szczęście jeszcze nad tym panuje,ja bym nie chciała za bardzo kogoś skrzywdzić tak czuje w sercu ale umysł mówi co innego zwłaszcza kiedy widze kogoś kto mnie skrzywdził chce wziaść odwet ale się hamuje bo ja w sumie kocham ludzi izoluje sie od nich by właśnie nikomu nic sie nie stało ale jak mam reagowac kiedy ide na zakupy a facet postawny zaciąga mnie na siłe w zaułek no wtedyu to wale i le sił w lewym sierpomym
Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 00:01

Anna24.Znam te uczucia.Często mam dosyc sadystyczne myśli i odczuwam agresje,ale noża nosic nie przestane dla własnego bezpieczeństwa.Jak to mówią zdrowi szczególnie ratownicy,najpierw dbaj o swoje bezpieczeństwo potem o bezpieczeństwo reszty...a z czym się to liczy,tego już nie określają.
anna24 - Piąt 08 Maj, 09 00:07

Eleni., u mnie to często na odwrót tzn. jak są ze mna znajomi krzycze wiejcie jak sie coś dzieje a ja zostaje tak to już ze mna jest innych skrzywdzić nie dam ja mogę zostać pokrzywdzona albo skrzywdzić napastnika ale znajomym nic nie bedzie dlatego moja siostra nie boi sie ze mna wracaj po ciemku,te myśli czesto męczą mnie jeszcze wkurza to ze w internecie mozna znaleść zdjecia osób autoagresywnych a raczje tego co oni sobie robią to powinno być zakazane i usówane bo zamiast odstraszać i pokzaywać ze to jest straszne i strasznie ciężko sie z tym uporac to czasem potrafi zachęcić tak samo jak strony z opisami w jaki sposób mozna sie zabić katastrofa
Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 00:12

Cóż.U mnie to raczej nieco psychopatyczne,bardziej nastawione na selekcje.Jest grupa zdrowi która zabic można bo sa niepotrzebni to tylko zdrowi i jest grupa chorzy których zabic szkoda.Tak czy siak w jakiś chory sposób wizja zabijania czy katowania mnie bawi ciekawi po troszę fascynuje.Nie sądze bym była zdolna kiedykolwiek coś takiego zrobic,ale nie mogę zaprzeczyc że męczą mnie czasami takie myśli.
anna24 - Piąt 08 Maj, 09 00:21

Eleni., ja tam uważam ze chorzy sa zdrowi bo lepiej dostrzegaja swiat lepiej traktuja innych potrafia mocniej sie angarzować nie krzywdzić kochać bezgranicznie są bardziej tolerancyjni bardziej wyrozumiali , hmm przydało by sie aby zdrowa osoba sie wypowiedziała na taki temat.A tak właściwie to kto powiedział ze myt chorzy przecież sie trzymamy dobrze a leki biorą prawie wszyscy. Ja ogladajac filmy nie reaguje normalnie na przemoc mnie to bawi śmieszy mnie nawet horrory nie przerażaja (wykluczając te z wilkami) ale wiem ze to film ja wiem ze jestem zdolna zabic kiedys sie o takie coś otarłam na szczeście nic tej osobie sie nie stało bo sie opanowałam a była to moja siostra udusiłabym własna sistre bo mnie podkablowała ona tego nie pamieta ale ja tak i wiem ze byłam na lekach ale to mnie nie usprawiedliwia.Nie lubie uzywać zwrotów chory czy zdrowy w sumie wszyscy jesteśmy ludźmi
Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 00:25

Tak jak powiedziałaś "ja tam uważam ze chorzy sa zdrowi bo lepiej dostrzegaja swiat lepiej traktuja innych potrafia mocniej sie angarzować nie krzywdzić kochać bezgranicznie są bardziej tolerancyjni bardziej wyrozumiali "...właśnie to mam na mysli uwzględniając podział chorzy i zdrowi...chorzy to ci ludzie których opisałaś,zdrowi to ci którzy pewnych zdolności nie mają.
anna24 - Piąt 08 Maj, 09 00:30

Eleni., czasem zdarzaja sie wyjatki u zdrowych chociaż nawet w to juz wątpie ostatnimi czasy,abu pogoda sie zmieni zapewne juz leje powyginało mi troche palce.Niestety w tym kraju nigdy nie bedzie wspólnoty nie bedzie tolerancji której byśmy chcieli a całkiem możliwe ze bedzie jeszcze gorzej niż jest wszystko też zależy od tych przy władzy (swoja drogą niech ich drzwi ścisna)
Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 01:13

właśnie...jedynie czasem.
Yoshihara - Piąt 08 Maj, 09 02:13

chorzy lepiej dostrzegają świat powiadasz? żeby dało sie to sprowadzić to tak prostego kryterium...może miałaś na myśli 'postrzegają'? bo choroba sama w sobie nie jest jakimś dodatkowym zmysłem.
swoją drogą nie wydaje mi sie żeby chorzy byli bardziej wyrozumiali,tolerancyjni itp.
to dziwacy,którym zazwyczaj ciężko jest zaakceptować 'normalne',czyli powrzechne zachowania,co można również dostrzec w waszych wypowiedziach,zalatujących swego rodzaju 'rasizmem'.

anna24 - Piąt 08 Maj, 09 02:29

Yoshihara, dostrzegają postrzegają literówki każdemu sie mogą zdarzyć sprubój pisać z powyginanymi palcami wcale łatwo nie jest,może i choroba nie ale jednak ona potrafi spowodowac ze sie patrzy na swiat czy też ludzi z innej strony,napmknęłam ze musiała by sie tez w tym temacie który został poruszony wypowiedzieć osoba całkowicie zdrowa wspomniałam też że nie lubie za bardzo określeń zdrowy chory bo kazdy jest człowiekiem, jeden rasista w mojej rodzinie wystarczy ja mam znajomych którym nic nie dolega i takich którzy maja jakieś nałogi i z każdym [potrafie sie dogadać ale Ci pierwsi cześciej zawodzą i przejechałam sie na nich nie raz moze jeszcze nie trafiłam na taką osobe co by mnie czymś nie zraniła chodzi mi o osobę która nie ma nałogów nie była w szpitalu czy nier miała pokręconej przeszłości w sumie wątpie czy są takie osoby każdy coś przeżył,ale faktem jest to ze z takimi osobami czesto ciezej sie dogadać i nie zawsze mnie rozumieją albo twierdza ze rozumieją a po pewnym czasie okazuje sie co innego akceptuja coś a po kilku miesiacach okazuje sie ze cieszą sie ze coś mi nie wyszło bo tylko udawały zeby mi przykrości nie robic i to tak było z osoba która nie miała nałogów nie leczyła się psychiatrycznie itp. a uprzedzałam że nie zmuszam do niczego skoro sie nie podoba to znajde czas dla wszystkich z resztą w zyciu bywa tak ze wszystkim sie nie dogodzi
barbararosiek - Piąt 08 Maj, 09 03:29

jak ponownie sie narodzilam,wszystko przeszlo,jakby cud sie stal a wxzesniej wojowalam z calym swiatem majac odbezpieczony granat w kieszeni,tak mnie spostrzegali przyjaciele.fajniej sie nie bac,samoudrecznie zastapic miloscia,itd,przeszlam przez prywatne pieklo na ziemi,i nagle stanelam przed wyborem-pieklo i smierc czy zycie,i wybralam zycie.kazdy medal ma dwie strony.
Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 11:24

Yoshi wybacz jeśli tak to odczułeś,ale jeśli spojrzec by na to inaczej to tak owszem dziele ludzi na zdrowych i chorych.Na zdrowych którzy mają problem ze zrozumieniem mnie i na chorych którzy potrafią zrozumiec to co mam im do przekazania.Owszem dogaduje się praktycznie z każdym ale kiedy prubowałam wyjaśniac zdrowym swoje przemyślenia,lub psychiczne zależności które sprawiają że np.lubie się bic,to nie byli w stanie tego pojąc lub po prostu mówili "tak rozumiem" nie rozumiejąc absolutnie nic.Wiesz już na jakiej zasadzie jest ten podział?Są ludzie z którymi mogę się dzielic swoimi wewnętrznymi przemyśleniami,niczego nie muszę upraszczac itd. a są ludzie z którymi muszę rozmawiac według ich kryteriów tak żeby dogadanie się było możliwe.Przecież też wolałbyś rozmawiac z wykładowcami ludźmi inteligentnymi niż z dresami którzy w ogóle nie wiedzą o co ci chodzi.

To nie wina zdrowych,jednak różnie się od nich,zawsze tak będzie i zawsze będę miała swój świat zdala od nich.

Yoshihara - Piąt 08 Maj, 09 14:36

mam podobne odczucia,jednak o ile faktycznie często zdrowi nie potrafią zrozumieć-nie chorych ale chorą ich część,to nie raz zdarzają sie ludzie zdrowi,i jednocześnie bardzo inteligentni i wyrozumiali,sam takich wiele poznałem-dlatego niechętnie patrze na spychanie ich do jednego wora z masami prostaków.wiele przykładów takich ludzi można znaleść pośród psychologów,oczywiścią zdarzają sie nieczuli ignoranci,jednak wielu potrafi świetnie zrozumieć uczucia chorego,jednocześnie będąc zdrowymi.
ps.'lubisz sie bić' znaczy że siebie bić czy innych? czy tylko przykład?

Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 15:21

Siebie.Nie znam zdrowych którzy rozumieli by chorego.
gorzka1988 - Piąt 08 Maj, 09 19:52

prubowałam wyjaśniac zdrowym swoje przemyślenia,lub psychiczne zależności które sprawiają że np.lubie się bic,to nie byli w stanie tego pojąc



Ale chyba ich za to nie potępiasz?
Ludzie którzy nigdy wobec siebie nie byli auto - nie rozumieją takich rzeczy. Spokojne dzieciństwo, tatuś zabierał do kina, etc.
Sama kiedy miałam problemy z własnym "ja" - nikt nie rozumiał dlaczego się okaleczam?
Przecież to boli, to jest chore itp.
Od bardzooo długiego czasu już się nie okaleczam i jest mi z tym dużo lepiej. Z resztą w moim przyszłym zawodzie(masażysta) - ręce to podstawa.
Chodzi mi o to, że ja ich nie potępiam. A ba, rozumiem.
Jaka miałaby być ich reakcja? A może też chciałabyś usłyszeć - ja też się kiedyś biłem etc?
Jest masa rzeczy - tzw. 'zamienników' żeby się nie bić/okaleczać/brać leków/pić alko.Ale tak naprawdę :Wina tkwi w nas samych, a nie w ludziach zdrowych - którzy nie mają tego problemu. Wszystko potępiamy wokół, środowisko, otoczenia, to jacy rodzice byli jak byłam/em mała/mały a czy ktoś zwraca uwagę na siebie? Jak traktuje siebie, swoich najbliższych? Jaki jest teraz? Nikt nas nie rozumie. A postaw się w sytuacji - tego zdrowego - co byś zrobiła na jego miejscu? Hm, no co? trzeba spojrzeć na siebie trochę z innej strony i po prostu przyznać się że wina tkwi w nas samych.
Z resztą, co byś chciała komuś takiemu udowodnić?
Ja w tamtym okresie - uwielbiałam, kochałam ból. Nikt nie był w stanie tego zrozumieć. Nikt! Stałam się odludkiem? Stałam gdzieś zupełnie z boku. Ale... kilka rozmów z różnymi ludźmi, analizowałam wszystko dokładnie i...dotarło do mnie! Mają rację.
W momencie kiedy pojawiłaś się na forum i napisałaś że się bijesz... zatkało mnie.
Jak? Kiedyś pewna osoba powiedziała mi że "ciało to świątynia Boga" trochę się z tego śmiałam, okaleczałam się w najlepsze i było mi z tym dobrze, a co ma do gadania Bóg? Ale potem zrozumiałam. Więcej niż mogło by się wydawać. Że faktycznie , coś w tym jest.
Ty pisałaś już wielokrotnie że nie wierzysz w Boga.
Ja też kiedyś myślałam że nie wierzę ^

barbararosiek - Piąt 08 Maj, 09 20:08

bedac ostatnio w psychiatryku zrozumialam,ze istnieje przepasc miedzy swiatem ludzi chorych a swiatem ludzi zdrowych-nie do pokonania,chyba ze sie bylo po obu stronach.
Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 20:48

Nie,w sumie nie potępiam zdrowych,są mi obojętni,nudzą mnie.A co do bicia,coż w poprzednich wypowiedziach to był po prostu przykład sytuacji kiedy próbowałam tłumaczyc zdrowym ale oni nie rozumieli,a takich sytuacji były setki...więc po prostu przestałam ze zdrowymi rozmawiac na tego rodzaju tematy.
barbararosiek - Piąt 08 Maj, 09 20:57

zdrowi albo sie nas boja,albo nie rozumieja,albo nas testuja.kiedy zaczynalam prace jako psycholog 25 lat temu,mialam dylemat po ktorej stronie jestem.b
Eleni. - Piąt 08 Maj, 09 21:01

a teraz już wiesz po której jesteś?
barbararosiek - Piąt 08 Maj, 09 21:25

nie do konca,to znaczy wierze,ze wyzdrowialam,i dobrz sobie daje w pracy radze jako psychoterapeuta i zawsz jestem po stronie chorego gdy instytucja w jakis sposob chce go skrzywdzic.nie mam juz dylematu - istytucja czy pacjent.zawsze jest pacjent i wtedy czuje,ze jestem psychologiem z powolania.
Eleni. - Sob 09 Maj, 09 00:48

To dobrze że jest osoba która broni chorych przed fanaberiami zdrowych.
barbararosiek - Sob 09 Maj, 09 03:25

niedosc,ze czasami biora do szpitala psychiatrycznego w tak zwanym przymusie koniecznym i nie zgadzajac sie na szpital,nie podpisujesz sie pod tym,ze nie wyrazasz zgode na leczenie,masz sprawe w sadzie rodzinnym,a biegy i tak powie,ze leczenie bylo konieczne/bo bierze za to kase/i zeby fzpital nie zostal oskarzony o hospitalizacje zdrowego nielegalnie i nie ma znaczenia co mowisz,jak sie zachowujesz,wchlania cie psychiatria cakowicie i nie masz zadnych praw.
Eleni. - Sob 09 Maj, 09 08:24

W jakich sytuacjach biorą przymusowo do szpitala mogłabyś przybliżyc?
barbararosiek - Sob 09 Maj, 09 09:01

albo lekarz stwierdzi,ze jestes niebezpieczny dla siebie,lub dla otoczenia,zawsz to konczy sie szpitalem.wrobic w cos takiego zawsze latwa sprawa,nie wygrasz z psychiatra jezeli w ktorys z takich w sytuacji
Eleni. - Sob 09 Maj, 09 11:17

Faktycznie nieprzyjemne,jednak zdaje się że w gruncie rzeczy prawidłowe,bo co można zrobic z osobą która wykazuje wysoką agresje fizyczną względem innych bądź siebie i nie potrafi się kontrolowac.
barbararosiek - Sob 09 Maj, 09 12:22

zgoda Eleni,ale ten przepis jest naduzywany,zdrowy klapnie dziecko-normalne,gdy zrobi to chory-agresja i do szpitala z nim.
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 15:04

No cóż,nad prawami chorych nikt najwidoczniej nie sprawóje nadzoru.
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 15:34

chory psychicznie jeszcze nigdy z psychiatria nie wygral,raz nie podpisalam zgody na leczenie w szpitalu to chcieli mnie ubezwlasnowolnic.
anna24 - Nie 10 Maj, 09 15:39

barbararosiek, mylisz sie ja znam taką co to wygrała juz nie raz i nie tylko z psychiatrą
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 15:47

gratuluje.
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 16:10

anna24 powiesz coś o tym?To ciekawe.
anna24 - Nie 10 Maj, 09 16:53

nie moge ale jest to możliwe
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 16:55

Wporządku.Cóż,może kiedyś będę miała okazje sprawdzic czy wygrana z psychiatrą jest możliwa.
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 16:56

znam ten system jako psycholog i jako pacjentka,10 lat spedzilam w psychiatryku,duzo zalezy od miejscz,rozpoznania choroby,personelu.
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 17:04

cuda sie zdarzaja.
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 17:04

albo sprytu i zdolności samego pacjenta.Nie sądzisz?
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 17:08

to tez ale wytrawny psychiatra rozpozna,ze to dysymulacja co juz samym w sobie jest oznaka zdrowienia na dany moment
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 17:22

a ile znasz takich psychiatrów?Nie sądze by było ich wiele w naszym kraju.
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 17:30

znam,ilu nie liczylam.
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 18:17

A jeśli chory okłamał siebie,uwierzył we własne kłamstwo i sprawił że stało się prawdą?Takie przypadki również zapewne mają miejsce,jeden tego rodzaju znam osobiście...co w takiej sytuacji zrobi psychiatra?Będzie uparcie twierdził że chory go oszukuje i symuluje zdrowie?
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 18:23

psychiatra/z prawdziwego powolania/niczego takiego nie zrobi,uszanuje wybor takiego czlowieka,wyolbrzymiasz role psychiatrow na wlasne zycie,przeciez i tak kazdry robi sam to co uwaza za sluszne dla siebie.
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 18:36

Po pierwsze zacznijmy od tego że ja jeszcze nie miałam kontaktów z psychiatrą dopiero się wybieram więc nie ma żadnego "wyolbrzymiania roli psychiatrów na własne życie" po drugie z tego co pamiętam a pamiętac nawet nie muszę sięgając pare postów wzwyż to ty podkreślałaś wage psychiatry w decyzji o przymusowym umieszczeniu lub dalszym zatrzymaniu osoby chorej w szpitalu,więc jeśli osoba chora wierzy że jest zdrowa lub przynajmniej stabilna a psychiatra błędnie czy też nie dalej twierdzi że dany pacjent jest chory i go oszukuje ...czyja racja jest istotniejsza i czy w wypadku kiedy opinia psychiatry jest błędna wedłóg chorego i wykazuje on owy błąd pozostałym lekarzom czy jest to w jakiś sposób uwzględniane?Otóż z tego co pisałaś wynika że nie,więc idąc drogą dedukcji wywnioskowac można że niezależnie czy leczenie przyniosło efekty czy nie jeśli psychiatra stwierdzi nawet bezpodstawnie że jest oszukiwany osoba ta nie wyjdzie ze szpitala.

Co znaczy że pobyt chorego zależny jest od widzi misie ludzi którzy jak każdy inny szczebel zawodowy skłonni są do błędów a chory może jedynie się godzic z tym że słowa jego nawet poparte argumentami nie zostaną raczej wzięte pod uwage tylko dlatego że jest chory i (w większości przypadków) nie jest zawodowym psychologiem.

barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 18:42

to juz akademicka dyskusja,jest tyle wariantow.a postanowisz i tak sam jezeli jestes pelnoletnia,moge tylo rzec,ze potem trudno wyjsc z etykietki chorego psychicznie,mnie psychiatrzy bardzo pomogli/lekami/ale teraz wolalabym miec czyste konto,
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 18:46

Wiesz,sądze że polski system leczenia psychiatrycznego ma wiele wad.Jeśli miałabym proponowac jakieś innowacje to zaleciłabym by pacjent poddawany był opiece dwóch niezależnych od siebie psychologów(ew.psychiatrów),lub przynajmniej by praca głównego psychologa była co jakiś czas sprawdzana przez kogoś obiektywnego kto mógłby wykazac ewentualne błędy.
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 19:01

i tak juz sie dzieje,psycholodzy maja superwizje czyli kontaka z psychologiem prowadzacym ich specjalizacje,i on wskazuje droge postepowania a takze wskazuje na bledy,ktore dany psycholog popelnil,ja vdlugo pracowalam pod okiem superwizora,gorzej maja psychiatrzy,nad nimi czuwa ordynator oddzialu,na ktorym pracuja.
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 19:23

I mimo to dalej dochodzi do łamania praw pacjenta i pochopnych decyzji?Odwołuje się do tego co pisałaś,z czego wynika że lekarze są dalecy od obiektywizmu i kiedy chory klepnie dziecko itp. jest od razu zamykany.
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 19:46

nie jestem lekarzem.
Eleni. - Nie 10 Maj, 09 20:11

No cóż,więc trudno.
barbararosiek - Nie 10 Maj, 09 20:25

i dzieki ci panie boze ze nim nie zostalam,nie moglabym wrocic do zawodu,post na nastroj zostal usuniety nie wiem dlaczego
Eleni. - Pon 11 Maj, 09 19:12

Może używasz zbyt dosadnego i "brutalnego" języka.

Co myslicie o tym że ludzie nie wierzą w waszą chorobe/uzależnienia/itd. ?Często zdarza się że ludzie wokół nie wierzą że jesteś chorą osobą póki nie zaczniesz biegac po ścianach goniąc różowe muszki i gadac do puszki coca coli o powłokach jonowych.

barbararosiek - Pon 11 Maj, 09 19:16

bardzo mi przykro ale nie moge ci napisac posta,co naprawde czuje i mysle bo taki post jest przez administratora lub kogos innego zaraz usuniety,nie moge wiec napisac prawdy,ktora byc moze za barzo uderza w wasze uczucia.
Yoshihara - Pon 11 Maj, 09 19:31

Eleni., często nawet jak zaczniesz nie wierzą.powiedzą że sie 'popisujesz'.
a jak postarasz sie im to wyjaśnić to będziesz 'głupio-mądra'.
niestety są na tym świecie ludzie którzy wszystko wiedzą najlepiej,my przecież 'jesteśmy tylko dziećmi,dojrzewamy dopiero,i co możemy wiedzieć o świecie?'
barbararosiek, mogła byś sie już zamknąć? jak ci sie forum nie podoba to nikt cie tu nie trzyma,a jak będziesz robić śmietnik to i tak cie wywalą.

barbararosiek - Pon 11 Maj, 09 19:40

dziekuje za ostrzezenie,szkoda ,ze robisz za administratora,napisalam sie tyle fajnych postow i wiekszosc zostala skasowana,tez bys sie wkurzy,a wiedze mam ogromna,doswiadczenie tez.
anna24 - Pon 11 Maj, 09 19:48

barbararosiek, załóz swój własny temat i tam pisz wszystko o czym chcesz oczywiście zgodnie z regulaminem forum wtedy moderatorzy i administrator nie będą kasować postów a zeby było na temat cokolwiek napiszesz zatytułuj to np. wszystko o mnie i nie tylko czy cos takiego zebyś mogła pisać na kazdy temat w tym swoim temacie
Eleni., oni nawet nie wierzą jak zobaczą czesto jest tak ze nie chcą w to wierzyc

barbararosiek - Pon 11 Maj, 09 20:01

czuje sie juz zagubiona na forum,atakowana z kazdej strony,chyba juz nic na to nie poradze.
Eleni. - Pon 11 Maj, 09 20:10

anna24 miałam wiele podobnych sytuacji kiedy tej czy innej osobie musiałam tłumaczyc tak prostą rzecz jak dziecku które nie jest zdolne samo pomyślec.Nie rozumieją więc potępiają,tak łatwiej.Taaa...młodzi,co mogą wiedziec młodzi prawda?Przecież największymi problemami młodych są kupic dobry ciuch i wyrwac się z kimś fajnym na impreze. Stereotypowe myślenie.
anna24 - Pon 11 Maj, 09 20:16

Eleni., a ja wiem czy ona potępia nie rozumie i już moze kiedyś zrozumie,nawet dziecku jest łatwiej wytłumaczyc przynajmiej mi było tzn. to dziecko zrozumiało że ja robie źle bo była sytuacja kiedy zapytała sie. siostra kumpeli czemu mam takie ręce no to jej wytłumaczyłam tak zeby zrozumiała spokojnie i słowami dostosowanymi do jej wieku.Niestety takich stereotypów jest dużo nic sie na to nie poradzi
Yoshihara - Pon 11 Maj, 09 22:03

każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu myśli stereotypowo i nie uciekniemy od tego,trzeba na to zlać,albo poprostu nie trąbić na około że jest sie wariatem,problem sie zaczyna kiedy takie 'mądrości',będące zazwyczaj powtarzanych przez wielu,od wielu lat pierdzeniem plebsu,zaczyna wygłaszać nasza rodzina,przyjaciele itd. bo brak zrozumienia u nich jest najbardziej frustrujący.
'wmawiasz sobie',jesteś leniwy','popisujesz sie','głupio-mądry'-to dla mnie to samo jak by powiedzieli 'nie rozumiem cie,nie potrafie zrozumieć i nie chcem zrozumieć ale nie przyznam sie do tego otwarcie bo uznasz mnie za głupca'

Yoshihara - Pon 11 Maj, 09 22:09

a i jeszcze równie często zaczynają gadać o martyrologii narodu polskiego,żeby udowodnić że nie mamy powodów do zmartwień...
gadki w stylu 'inni siedzieli w obozach a ty tylko do szkoły musisz chodzić'

anna24 - Pon 11 Maj, 09 22:20

Yoshihara, tak to jest nic nie zmienimy chociaż moze kiedys cos sie zmieni,czesto sie porównuje czasy teraźniejsze do tego co było a to co sie dzieje troche mnie przeraża bo zamiast lepiej jest coraz gorzej
Eleni. - Pon 11 Maj, 09 22:23

Konkretne tragedie są przynajmniej w moim wypadku raczej lepsze,bo kiedy upadne jakoś łatwiej mi się podnieśc niż kiedy jestem "podtruwana" przez chorobe powoli ale stale,co sprawia że zdrowi cierpią chwile w danej sytuacji-biore pod uwage teraz większośc sytuacji- a potem to się kończy i mają szanse się "zregenerwac",a my,ja przynajmniej nie mam jak się zregenerowac i nabrac siły.Mówiąc krócej,żeby odbic się od dna trzeba go najpierw dotknąc.

Cóż,anna24 w pewnych sytuacjach to może byc nam na ręke,wszelki strach przed wariatami-po cześci w sumie słuszny- ale to jedynie epizody.

Yoshihara - Pon 11 Maj, 09 22:34

Eleni., nie do końca tak jest,chyba że masz na myśli coś takiego jak utrata pracy,ale jeśli mówisz o prawdziwej tragedii,to chyba tylko na filmach ludzie jednego dnia mają czyjś mózg w ustach,a następnego idą kupić sobie nowe buty do biegania...
Eleni. - Pon 11 Maj, 09 22:36

Wiesz,mówiłam głównie o swoim własnym przypadku,nie mogę miec pewności jak jest u was,ale u mnie można uznac że tak to działa,w jednej chwili czuje się tak jakbym zaraz miała rozwalic głowe o ściane a potem jak się wyrycze przechodzi mi przynajmniej na godzine dwie.
Yoshihara - Pon 11 Maj, 09 22:50

może i tak u ciebie jest,ale czy,przynajmiej w ostatnim czasie przydarzyło ci sie coś rzeczywiście tragicznego i rzeczywiście było lepsze od podtruwania?
Eleni. - Pon 11 Maj, 09 22:57

Nie wiem.Od 3 miesięcy nie czuje nic prócz chwilowego strachu związanego z halucynacjami,w których umierają wszyscy znaczący dla mnie cokolwiek ludzie,widze swoją przyjaciółke wiszącą z poderżniętym gardłem blado czarną osiniaczoną ociekającą krwią...wystarczająco tragiczne?Nie wiem.
Yoshihara - Pon 11 Maj, 09 23:12

też nie wiem,może.
Eleni. - Pon 11 Maj, 09 23:21

Wielu rzeczy obecnie jestem nie pewna.Dosyc niewygodny stan. Juniorzy Młodsi gr.II sez. 07/08
PM 2009 cz. 6
Na czym polega dzisiaj POWOŁANIE
Sny,czy maja znaczenie w waszym zyciu ?
Witam
ślub
Wiosenne porządki w szafie Ani :)
LINE UP - kogo chcielibyscie uslyszec?
Generic Heart Drugs as Good as Brand-Name Drugs
MAYDAY 2009 PL - wszystko i nic
Rachell
Panny Młode 2009 część VIII
*PM 2009 cz.4*
Mayday 2008- wszystko i nic
Komunia Święta do ręki......
Archiwum tematów z grup dyskusyjnych • Index
Linki,