religia



Oglądasz wersję archiwalną tematu "religia" z forum www.zaburzenia.pl/forum/





nic - Pon 10 Wrz, 07 20:56

Tak się zastanawiam jak myślicie na ile religia ma wpływ na nasz proces leczenia? Czy osobie wierzącej łatwiej jest się wyleczyć?
Ja przez całą terapie uważałam się za osobe niewierzącą. Dopiero po skończonej terapii, która trwała kilka lat zaczęłam praktykować. Ale często spotykałam się z tym, że ludzie (szczególnie w terapii z uzależnieniem) stają się mocno wierzący. Jakby w religii odnajdowali siłe i sens.
pozdrawiam.


joey - Pon 10 Wrz, 07 21:34

sądze ze moze to pomaga,moze w tym calym bezsensie jaki sie widzialo i mialo dotychczas milo jest znalesc chociaz jedna rzecz w którą sie wierzy i sie jej trzyma,cos co jest niezmienne
Enigma - Wto 11 Wrz, 07 08:01

Ja zawsze uważałam się za niewierzącą. Nie chodziłam na religię w szkole, do kościoła raz w roku na mszę za Dziadka. Kiedy byłam w szpitalu wszystko się zmieniło. Poszłam do spowiedzi, przyjęłam komunię. Kiedy było mi bardzo źle, modliłam się. Myślę, że Pan Bóg bardzo mi pomógł. Kiedy mówiłam słowa modlitwy, mój cały niepokój gdzieś znikał, przestawały dręczyć mnie koszmary, duchy z mojej głowy znikały. Mówi się "jak trwoga, to do Boga". Gdybym, nie zachorowała, pewnie nadal byłabym osobą niewierzącą, ale wszystko się zmieniło.
Rita - Wto 11 Wrz, 07 08:13

Ja też uważam, że wiara może bardziej pomóc w zdrowieniu. Czasem zazdroszczę właśnie ludziom, którzy głęboko wierzą w Boga, mam wrażanie,że czują się bezpieczniej. U mnie to bywa różnie....Ale wiem, że modlitwa, rozmowa z Bogiem może pomagać..Też pare razy tego doświadczyłam...

ellesio - Wto 11 Wrz, 07 10:13

Podobnie jak Korunia, stałam się hiper-religijna...
Ludzie twierdzą, że mam urojenia i omamy związane z Bogiem, ale ja wierzę mocno, że TO prawda...

nic - Wto 11 Wrz, 07 18:44

Może to zalezy od tego, że ciągle szukamy. Tego sensu, który nadałby jakieś znaczenie w naszym życiu. Ja nie uweirzyłam w Boga, ale zaufałam innej religii i myślę, że na dłuższą mete to tak naprawdę nie ma znaczenia. Chyba wazne jest to, że to nam pomaga. Czy zmieniamy sie pod jej wpływem? Czy widzimy pozytywne różnice?
arielka - Wto 11 Wrz, 07 22:37

Ja wierzyłam...podkreślam, że wierzyłam....
Teraz już nie wierzę...to zbyt trudne dla mnie...i tyle....
Nie chcę znowu się zawieźć...

Rita - Sro 12 Wrz, 07 08:50

Ja bardzo dlugo nie chodziłam do kościoła, obraziłam sie na Boga.stało sie tak po śmierci moich dwóch braci.... Byłam zła na Boga, że ich zabrał, nie rozumiałam tego, dalej nie rozumiem.... YI właśnie w tym, by zbliżyć sie do Boga, zaufać mu, czego naprawdę potrzebuje i zazdroszczę innym, jest chyba nadal gniew...To mnie oddziela od wiary-złość na Boga... :roll:Jeszcze jej chyba troche zostalo...
arielka - Czw 13 Wrz, 07 12:56

[b]Rita[/b], nie dziwię się kochana...ja podobne odczucia mam....
ale nie tylko przez śmierć bliskich osób, ale tez o to, co musiałam przejść...
czuję się przez Boga odrzucona, choć pewnie wierzący zaraz mi powiedzą, że to ja jego opuściłam...

Miśka - Czw 13 Wrz, 07 14:52

Arielka ja jestem wierzącą osobą i też mam takie poczucie że Bóg mi w ogóle nie pomaga.Modlę się i modlę tyle do Niego i nic mi nie daje ta modlitwa.Czasem czuję się jakbym oddalała się od Boga bo nic mi sie nie chce - nawet iść do kościoła nie mówiąc już o przyjmowaniu Komunii Św i spowiedzi.
joey - Czw 13 Wrz, 07 19:05

ja niby jestem wierząca ale jakos nie pokladam nadzei w Bogu ani nie kieruje jakichkolwiek prózb do niego.uważam,że nic sie nie stanie dopoki sie za to po prostu nie zabiore.jakbym miala siedziec i prosic zeby cos sie wydarzylo to bym chyba zakwitla.cos sie wydarzylo bo sama na to zapracowalam a nie bo on tak chcial,albo po prostu tak moje zycie sie potoczylo
Angie - Piąt 14 Wrz, 07 12:16

Tak to się nazwywa Joey zakwitła
niejednym własnie taki stan pasuje i to jest chore...
czekaja na cud aby się cokolwiek zmieniło...
szkoda gadać...
dopóki się nie weźmiesz samemu nic się nie zmieni...

Enigma - Piąt 14 Wrz, 07 14:06

[quote="joey"]ja niby jestem wierząca ale jakos nie pokladam nadzei w Bogu ani nie kieruje jakichkolwiek prózb do niego.uważam,że nic sie nie stanie dopoki sie za to po prostu nie zabiore.jakbym miala siedziec i prosic zeby cos sie wydarzylo to bym chyba zakwitla.cos sie wydarzylo bo sama na to zapracowalam a nie bo on tak chcial,albo po prostu tak moje zycie sie potoczylo[/quote]
moja mama zawsze mi powtarzała, że Bóg daje wsparcie duchowe. więc jeśli prosi się Go o coś, to nie ześle nam cudu, ale będzie nas wspierał, żebyśmy sami sobie poradzili

arielka - Piąt 14 Wrz, 07 18:32

Bardzo mądre słowa
nic - Nie 16 Wrz, 07 14:22

A czym właściwie jest to wsparcie?
shogun990 - Nie 16 Wrz, 07 19:02

hmmm ciekawy temat
ja bylem kiedys bardzo wierzaca osoba chodzilem do kosciola
modlilem sie codziennie
za rodzine przyjaciol i za swiat
dziekowalem za posilki udzielalem sie w kosciele
studiowalem Pismo Sw
zylo mi sie fajnie z Bogiem
jakos tak wesolo bylo
poznalem wielu wspanialych ludzi ktorzy podobnie jak ja oddali sie Bogu
no to bylo cos pieknego
ale kiedy zachorowalem
ta proba mnie przerosla
odszedlem od Boga i kosciola
stracilem bliskie mi osoby choc nie chcialem tego
byl bardzo ciezki okres w moim zyciu i bardzo nienawidzilem Boga
obwinialem go za to wszystko co mnie spotkalo
a dzis hmmm dzis wiem ze jest ze istnieje
ale narazie nie chce miec z nim nic wspolnego
chyba jest mi obojetny

nie wiem co moze sie kryc pod pojeciem wsparcie
bo chyba kazdy jest inaczej wspierany przez Boga
ale dla mnie kiedy zylem z nim blisko najwazniejsza byla wiara nadzieja i milosc
i ona sprawiala ze chcialem zyc i robic rzeczy ktorych normalnie nigdy bym nie zrobil
a kiedy zachorowalem poczulem sie sam
opuszczony i napewno nie czulem zadnego wsparcia

nic - Pon 17 Wrz, 07 18:12

Czyli tak właściwie to wsparcie jest w nas samych. To my stwarzamy poczucie wsparcia czy wiary. Tak mi się wydaje.
Pozdrawiam.

joey - Wto 18 Wrz, 07 21:54

jakos nie czuje tego wsparcia...sama musze sie nastawic pozytywnie zeby cokolwiek z tego bylo.a pozatym tyle jest spraw ze po co mu zawracac glowe takimi duperelami?
nic - Czw 20 Wrz, 07 17:04

Bo duperele to pojęcie względne
joey - Czw 20 Wrz, 07 22:07

ano niby
-memento- - Piąt 21 Wrz, 07 23:16

Ej, nie wiecie że temat religii to temat w Polsce kontrowersyjny? Poza tym Wy bardziej rozmawiacie o wierze niż o religii, ale to moje osobiste zdanie jest..

Jeśli chodzi o wiarę - to wierzę wyłącznie w siebie, i tak już zostanie.

Może podystkutujecie o tym co daje wiara w Boga? Jak niektórzy..

I błagam, niech nikt nie wypali z tym utarym i powtarzanym od lat "Człowiek MUSI w coś wierzyć", jeżeli rzeczywiście musi to niech wybierze rozsądnie.

shogun990 - Sob 22 Wrz, 07 02:50

wiara nadaje jakis sens zyciu tak mi sie wydaje
otrzymujesz propozycje i od ciebei zalezy czy do niej dazysz
mozesz ja olac i nazwac siebie tzw "niepraktykujacym"
albo isc sciezka za swoim zbawicielem
poddajac sie calkowicie jego woli
podazajac dokladnie w krok krok za nim
i znoszac cierpienie ktorym obdarzy cie ten swiat
czlowiek jest wolna istota i nie musi wierzyc
nikt go nie zmusza
zreszta co to by byla za wiara wymuszona to zadna wiara
ale wszystko ma jakies swoje konsekfencje
przynajmniej tak mowi nam przekaz biblijny
sa dwie drogi albo wierzysz i idziesz za glosem swego pana
albo wybierasz druga opcje ktora mozna podzielic na dwa podpunkty
czyli wierzysz ale masz to w dupie np ja
lub po prostu polegasz na wlasnej ulomnej naturze
czlowiek jest ulomny i trzeba sie z tym pogodzic
pozdrawiam wszystkich

joey - Sob 22 Wrz, 07 07:12

[quote="-memento-"]I błagam, niech nikt nie wypali z tym utarym i powtarzanym od lat "Człowiek MUSI w coś wierzyć"[/quote]

wcale nie musi,w koncu dostalismy cos takiego jak wolna wola... ale jest łatwiej,gdy ma sie jakis punkt zaczepienia...

-memento- - Sob 22 Wrz, 07 11:27

Shogun Ja w przeciwieństwie do Ciebie widzę jeszcze trzecią ścieżke.

joey - Myślisz że łatwiej jest cżłowiekowi który w coś wierzy? A co zrobić z człowiekiem który w nic nie wierzy? (Może on też w coś wierzy? Tylko wmawia sobie że tak nie jest.)

joey - Pon 24 Wrz, 07 11:35

kazdy w cos wierzy.jak mowi,ze w nic nie wierzy bo nic nie ma sensu,wszyskto jest beznadziejne itp itd,to mowi to bo w to wierzy,ze tak jest...
Angie - Wto 25 Wrz, 07 04:09

Joey spostrzeżenie bardzo dobreee
zgadzam się jak najbardziej...

matmx10 - Wto 25 Wrz, 07 13:48

nie ma człowieka , który by w nic nie wierzył... stany przygnebienia tymczasowego nie moga sugerowac braku wiary w cokolwiek... i zgadzam sie jak najbardziej z joey...memento gdybys w nic nie wierzyła to na pewno , o ile sobie przypominam, nie interesowałabys sie tak literatura i nie miala ochoty poznawania wybitnych indywidualnosci... robisz to, ponewaz masz swiadomosc ze uczyni cie to kims wyjatkowym , wierzysz ze dzieki temu beda cie doceniac inni
-memento- - Wto 25 Wrz, 07 15:43

Małe sprostowanie - oczywiście że nie ma człowieka który w nic nie wierzy, byłoby to chyba sprzeczne z ludzką naturą. Poprzez wcześniejsze posty (lekko naginane, zabarwione złośliwością) chciałam... w zasadzie nie wiem czego chciałam. Ale udało się

Jak już wcześniej mówiłam do tych wszystkich którzy myślą wiara=religia, co Wam daje wiara w Boga? (jeżeli założymy że istnieje). Bo śmiać mi się chce jak czytam Wasze posty w których rzecz sprowadza się do "Kiedyś chodziłem/am do kościoła, modliłem/am się ale już tego nie robię bo coś tam." W takim razie pytam jaki to ma sens?

matmx - cenie sobie Twój dystans i trzeźwe spojrzenie na... rzeczywistość, podsunąłeś mi pewien pomysł, który niebawem wykorzystam - dzięki

Zobaczymy jak dyskusja się rozwinie.

matmx10 - Wto 25 Wrz, 07 20:04

memento , gratuluje przede wszystkim strategii dzieki której wyzwoliłaś w niektórych emocje z góry przez ciebie nakreślone... ech, temat jest trudny i celowo go spłaszczyłem, a co za tym idzie byłem przekonany , ze sprostujesz swoją wypowiedz, gdyz miałem świadomość ze odnosisz sie do Boga, czy do boga...
arielka - Sro 26 Wrz, 07 01:25

[quote="-memento-"]I błagam, niech nikt nie wypali z tym utarym i powtarzanym od lat "Człowiek MUSI w coś wierzyć", jeżeli rzeczywiście musi to niech wybierze rozsądnie.[/quote]
jak ja lubię Twoje wypowiedzi , naprawdę, to nie sarkazm.[quote="matmx10"]memento , gratuluje przede wszystkim strategii dzieki której wyzwoliłaś w niektórych emocje z góry przez ciebie nakreślone...[/quote]
Twoje też, ożywiacie to forum, naprawdę.

No a teraz...

[quote="-memento-"]"Kiedyś chodziłem/am do kościoła, modliłem/am się ale już tego nie robię bo coś tam."[/quote]
Zapewne jesteś swiadoma tyego, że kiedyś chodziło się do kościoła, bo mama, tata kazali, przynajmniej większość ludzi tak robiło.

W sumie chodzenie lub nie chodzenie do kościoła i wiara w tej chwili zależy od tego, czy mieszkamy w większym mieście, czy też w mniejszym, jaki mamy dostęp do edukacji, nauki i filozofii.
A jaki jest stosunek tego co opisałam chyba tłumaczyć nie muszę.

P.S. oczywiście są wyjątki, nikogo nie chcę urazić, żeby nie było

joey - Sro 26 Wrz, 07 12:32

mnie to tylko i wylacznie bawi ta cala bieganina do koscioła.raz ze modli się zawzięcie przez godzine a potem wychodzi i a) kłamie b)kradnie c)zabija to twierdzi ze jest wielkim katolikiem a tak naprawde to nawet do końca nie wie na czym opiera sie nasza religia.bo tak naprawde niewielu z nas wie,niewielu z nas czytało biblie itp itd.
matmx10 - Sro 26 Wrz, 07 13:29

to takie jasne, ze sama wiara w boga nie jest niczym wyjątkowym w aspekcie ogółu...natomiast, jesli staje sie ona motywcją do postepowania nieobojętnego na los innych i wzmaga potrzebe niesienia pomocy, to jest ona juz czymś niezwykłym... no tak, ale ktoś mógłby powiedziec, ze mozna tak czynić bez utożsamiania sie z bogiem... sadze jednak , ze nie jedna osoba potrzebuje zapewnienia, ze czynienie dobra zostanie przez boga wynagrodzone... wiem ze to takie egoistyczne, ale widze tu pozytywny wpływ oddziaływania boga, z jednej strony nie są nam obcy inni, a z drugiej mamy "zapewienie o nagrodzie", przez co na pewno nie cierpi nasza psychika.
shogun990 - Sob 29 Wrz, 07 01:13

[b]joey[/b], zgadzam sie z toba wiekszosc ludzi nie wie w co wierzy
wierzy w to co mu np babcia z dziadkiem albo ksiadz czy katechetka do glowy pakowali
a sami w biblii nie sprawdza
ehhhhh i pozniej sa jakies takie dziwne poglady na swiat
i wmawia sie ludka rozne rzeczy a wystarczy porownac nauki tych ludzi ze zrodlem jakim jest pismo i wyjdzie co jest falszywa nauka a co nie
zazwyczaj chrzescijanie tlumacza sie ze przestrzegaja wszystkich przykazan i jest super a mnie zadziwia jak ludzie mogli przeoczyc drugie przykazanie
ktorego wogole sie nie przestrzega a w katechizmie jest ono nawet usuniete
w kazdym razie jesli Bog istnieje a ja wierze ze tak to musi miec naprawde niezly charakterek ze jeszcze nie grzmi
a wiara no coz jest to jakis motorek napedzajacy w tym trudnym i ciezkim zywocie
pozdrawiam i milej nocki

Tomek98 - Nie 30 Wrz, 07 13:56

Religia-słowo wieloznaczne.
Wiara-słowo wieloznaczne.
Religia i wiara sie ze sobą wiążą.
Religia i wiara to podstawa i chyba rzecz najważniejsza.

-memento- - Nie 30 Wrz, 07 16:06

Z pozoru..
kocica - Nie 30 Wrz, 07 16:29

Wiara może ale nie religia
arielka - Nie 30 Wrz, 07 18:04

sprawa wiary, religii, to dla każdego sprawa osobista, każdy wierzy/ nie wierzy wedle własnego uznania
-memento- - Nie 30 Wrz, 07 19:28

No, wcale nie taka osobista...

Poza tym "Bóg" nie istnieje.. Zacznijcie wierzyć w siebie samych, albo samym sobie..

Tomek98 - Nie 30 Wrz, 07 20:54

Co to za bzdura że Bóg nie istnieje?
ellesio - Nie 30 Wrz, 07 22:38

Mnie nikt nigdy nie zmuszał do chodzenia do kościoła. Nie cierpiałam tych niedziel i świąt, bo moje lęko-głosy sprawiały, że bałam się ludzi. Często jednak wybierałam się w ciągu tygodnia do Katedry katowickiej, która była po drodze do mojego gimnazjum.

Modliłam się, albo po prostu rozmyślałam...

Będąc w liceum często uciekałam z lekcji właśnie do kościołów, na cmentarz czy do kaplicy, i wiele razy byłam przekonana, że wzywał mnie Bóg. Czułam, że to powołanie, ale wstydziłam się łaski...

-memento- - Nie 30 Wrz, 07 22:57

"Co to za bzdura że Bóg nie istnieje?" - A co widziałeś?
joey - Nie 30 Wrz, 07 23:30

[quote="-memento-"]Poza tym "Bóg" nie istnieje.. Zacznijcie wierzyć w siebie samych, albo samym sobie..[/quote]

nie wierzysz Twoja sprawa,ale nie mow innym ze tez nie maja w to wierzyc bo to ich wlasny wybor

-memento- - Pon 01 Paź, 07 00:43

Nie mówię - to była sugestia.. Sekty to raczej z Wami nie założe^^
Yantar - Pon 01 Paź, 07 04:16

W ramach ciekawostki.
Jesli brac na logike dazenia czlowieka to z matematycznego punktu widzenia, Bog istnieje. (a czyz jest cos bardziej bezstronnego niz matematyka?:))
[i]Zaklad Pascala[/i] do znalezienia w googlach.
Gdzies jeszcze widzialem inny wywod.
(W "Spotkaniu z Rama" Arthura Clarke'a tez zdaje sie jakis jest)

joey - Pon 01 Paź, 07 07:04

[quote="-memento-"]No, wcale nie taka osobista... [/quote]

a niby jaka...?

-memento- - Pon 01 Paź, 07 10:50

joey - nie słuchasz radia, nie oglądasz telewizji, nie czytasz gazet? Wiara jest nam narzucana, że o religii nie wspomnę (nawiązuje do Polski). Poza tym ja w żadnym aspekcie życie nie widzę czegoś prywatnego, osobistego.. wszystko wg. mnie zawsze było wspólne, społeczne. Cały świat dąży do uogólnień, powszechności.

Aha, a w kwestii narzucania komuś moich poglądów.. bo w sumie wyjaśniłam wszysko i nic. Chodzi o to że gdybym kazała Ci uwierzyć w siebie byłoby wszystko ok, ale gdy wypowiadam się w kontekście wiary, religii i Boga to reagujesz na to w bardzo przewidywalny sposób - "nie wierzysz Twoja sprawa,ale nie mow innym ze tez nie maja w to wierzyc bo to ich wlasny wybor". Cóż za brak zrozumienia z przewagą braku chęci

Yantar - pozwól że odpowiem Ci cytatem - "Czysto logiczne rozumowanie nie da nam żadnej wiedzy o realnym świecie." Czytałam o tym zakładzie i mam mieszane uczucia.

joey - Pon 01 Paź, 07 11:49

[b]-memento-[/b], nie wiesz czy byloby wszystko oki czy tez nie wiec nie wypowiadaj sie na ten temat...dodam prosze zebym na wredna nie wyszla.ktos mi moze powiedziec uwierz w siebie ale w tej kwestii tez mam swoja wlasna opinie
[quote="-memento-"]Cóż za brak zrozumienia z przewagą braku chęci [/quote]
a to wezme za komplement

fakt nie czytam gazet,nie oglądam telewizji.narzucanie to jedno,a wybieranie wlasnej drogi i decydowanie za siebie to drugie.zauwaz tą drobna roznice.to ze ktos nam narzuca to nie znaczy ze wszyscy ulegają.są tacy inteligenci jeszcze,

-memento- - Pon 01 Paź, 07 12:50

Jak sobie życzysz joey..

Zgadzam się z tym że każdy ma własną opinię. Co do komplementu - joey, to szczera prawda. Ja bym się pogniewała jakby mi ktoś tak napisał. Oj, ale Ty przecież masz w tej kwestii swoją opinię.

Musiałam przeedytować wiadomość. Szkoda...

joey - Pon 01 Paź, 07 15:02

a ja na to powiem tyle,chcesz byc ironiczna w stosunku do mnie sobie bądz,mi to tam ryba
Tomek98 - Pon 01 Paź, 07 16:15

Wiatr istnieje-czy ktoś zaprzeczy?

Chcesz zobaczyć wiatr żeby uwierzyć że istnieje?

Prąd istnieje-czy ktoś zaprzeczy?

Też chcesz zobaczyć prąd bo nie wierzysz?

No dobra załóżmy że Boga nie ma.To pochodzimy od małpy?A dokładnie jakiego gatunku?

Czego chcesz od życia dla siebie?
Zdrowia?Pieniędzy?Pracy?Rodziny?Miłości?

Jeśli masz coś do Boga jeśli on istnieje to sam go zapytaj.Jeśli on istnieje to ci odpowie.
A jak on ci odpowie?Dźwięku głosu nie słyszałem choć dodatkowo mam F20.

Czy to co napisałem ma sens?Jest tu logika czy stek bzdur?A może jestem podstępnym sekciarzem że sobie pozwalam na takie słowa?Osądz sam czytelniku.

Nic tu do nikogo nie mam ale jak już ktoś rzuca hasło "Bóg nie istnieje"to niech udowodni bo takimi słowami obrażasz i jego i tych którzy w niego wierzą.Pozdrawiam

-memento- - Pon 01 Paź, 07 16:42

joey - nie chce, zmuszasz mnie do tego zresztą mówiłam że temat wiary i religii to czysta kontrowersja..
Czy ktoś mnie wtedy słuchał?^^

Tomek98 - Nikogo nie obrażam. I jakich dowodów oczekujesz?

Jednostka pragnie być osądzana. Bez tego pragnienia nie jest możliwe tworzenie spójnych grup, a więc i cywilizacji. Ludzie nie zbudowali cywilizacji z chęci, lecz z potrzeby bycia wcielonymi w wyższe struktury społeczne, które nadadzą egzystencji sens i porządek. Bóg to marzenie o lepszych strukturach władzy. Wkrótce będziecie mieli swojego Boga; stworzycie go własnymi rękami.

Ja również pozdrawiam.

Tomek98 - Pon 01 Paź, 07 17:13

Ty sie mnie pytasz o dowody?
To ja sie ciebie pytam o twoje dowody.

I po co rzucasz hasło że Boga nie ma jak nie umiesz tego poprzeć dowodami?

joey - Pon 01 Paź, 07 17:38

[quote="-memento-"]joey - nie chce, zmuszasz mnie do tego [/quote]

a to dobre...z tego co wiem siedze sobie spokojnie w swoim fotelu nic nikomu nie nazucając a w szczegolnosci nie zmuszając Ciebie do pisania wiem tylko ze zawzięcie wmawiasz ludziom ktorzy wierza,zeby nie wierzyli.wmawiasz cos w co Ty wierzysz a nie koniecznie inni.nie mozesz po prostu odpuscic.ty nie wierzysz my tak i koniec.i zabawne ze Ty wlasnie pisalas ze jest cos takiego jak narzucanie niektorych rzeczy...

shogun990 - Pon 01 Paź, 07 18:15

w jednym musze sie zgodzic z memento wiara jest nam narzucana od malego
to znaczy uwazam ze dziecko powinno byc nauczane przez rodzicow o wierze itd
ale sama decyzje czy byc w danym wyznaniu powinno sie zostawic dziecku
powinno podjac ta decyzje kiedy bedzie juz gotowe na to ze by stac sie prawnym czlonkiem danej wspolnoty kiedy dorosnie do tej decyzji
a niestety u nas tak milo nie jest szkoda
wiara jest skomplikowanym zagadnieniem
nikt nie powinien nikogo zmuszac do tego zeby wierzyl
lub zeby nie wierzyl
zgadzam sie z tym co napisal Tomek98 sa rzeczy ktore istnieja a ich nie widzimy
cos mi sie kojarzy taki fragment blogoslawieni ci ktory nie widzieli a uwierzyli
czy jakos tak nie pamietam
memento pozostan ze swoimi pogladami jesli ci one odpowiadaja
ci ktorzy nie pokladaja nadziei we wlasna cielesnosc
tylko np w Boga
nie sa bardziej ulomni czy gorsi
po prostu wybrali inna sciezke

ludzie wierzacy tez zeby do czegosc dojsc musza dzialac
to nie jest tak ze ja sobie powiem wierze w Boga i pstryk mam wszystko

kazdy z nas ponosi konsekwencje swoich wyborow
i o tym nalezy pamietac zyjac w tym swiecie pelnym niebezpieczenstw

pozdrowka i zdrowka

-memento- - Pon 01 Paź, 07 19:05

Niestety joey.. Różnica tkwi tylko w tym że ja rozmawiając z Tobą nie irytuje się tak jak Ty.. Nikomu nic zawzięcie nie wmawiam, ja wyrażam swoją opinię i bronie swoich racji nawet jeśli Tobie wydają się bzdurne, mam do tego takie samo prawo jak wszyscy inni. Poza tym każdy ma swój rozum (jak powiedziałaś są inteligenci na tym forum). Więc wyluzuj.

Shogun - ja nie twierdzę że ludzie wierzący w Boga są gorsi czy coś w tym stylu i nigdy tak nie twierdziłam. Zdaje sobie sprawę z tego że dość dosadnie manifestuje swoje poglądy itd. Tak mnie poskładano i koniec. Poza tym do debaty są potrzebne obie strony. Czyli w tym wypadku ja>kontra reszta świata (Wy)

I podsumowanie "kazdy z nas ponosi konsekwencje swoich wyborow" - słuszne sposrzeżenie..

joey - Pon 01 Paź, 07 23:05

[b]-memento-[/b], nie mam zielonego pojęcia po czym Ty wogole stwierdasz ze ja sie irytuje jak to nawet w 1% nie jest prawda...
i wcale nie napisalam,ze nie jest nam narzucana bo tak jest i to sie nie tyczy tylko kwestii religijnej.ja tylko napisalam co o tym sądze,jak ja do tego podchodze.więc kto sie irytuje ten sie irytuje.Ty wyglaszasz swoja opinie ja swoją.i o co Ci sie wogole rozchodzi...

-memento- - Wto 02 Paź, 07 09:15

O nic, zupełnie..
anusia2009 - Wto 02 Paź, 07 22:43

czytam WAS pierwszy raz i podoba mi sie ta dyskusja nie lubię jak ktoś mi coś narzuca i krytykuje moje wybory albo decyzje. marzy mi się takie miejsce gdzie poczułabym się rozumiana i nie atakowana przez innych. niestety kościół nie daje mi takiej akceptacji i czuje się w nim wyizolowana. ludzie ślepo wierzą i myślą że każdy z wierzacych jest idealny. a my poprostu mamy słabości,wady, o których głośno nie wolno nam mówic bo to grzech! i to mnie denerwuje! za mało jest w kościele zrozumienia, akceptacji i co za tym idzie niby "miłości bliźniego" a ja oczekiwałabym tylko życzliwości... i czasami ludzkiego zachowania a nie POTEPIENIA!!!!
joey - Sro 03 Paź, 07 00:11

ja uwazam ze kościól zdeka sobie naduzywa.zgadzam sie z 10 przykazaniami i z tym ze Bóg mogł je nam dac.I to były rzeczy ktore chciał zebysmy przestrzegali,reszte wymyslil sobie kosciol,zwyczajni ludzie,i to mnie wnerwia.nie chodze do kosciola,bo nie mam ochoty sluchac tego czego oni wymyslają
Tomek98 - Sro 03 Paź, 07 16:23

Kosciołów jest wiele tzn.rodzajów religii,Każdy sie urodził w jakiejś tam religi albo i nie.
Jeśli już mam 18 lub wiecej lat to co za problem zmienic religie?To żaden problem bo można i nawet trzeba jeśli są do tego podstawy.
Do jakiej religii przystąpić?To już każdy sam wybiera.
Niech nikt nie mówi że ten czy tamten kosciół mu narzuca wiare.Wiara może byc i jest narzucana tylko w niemowlęctwie i dzieciństwie bo potem już każdy sam odpowiada za siebie.

nic - Sro 03 Paź, 07 17:26

W zasadzie kiedy pisałam ten temat to niezupełnie o to mi chodziło. To czy Bóg istnieje czy nie to chyba nie ma za bardzo o czym dyskutowac bo tak naprawdę nikt nikogo do niczego nie przekona. Ja nie wierze w istnienie Boga, ale mam wiare. I to właśnie o tą wiare mi chodziło. Religie samą w sobie. Nie myślałam konkretnie o jakiejś wierze, ale o uczuciu samym w sobie. O to czy to nam pomaga? A nie czy trzeba wierzyć.
-memento- - Sro 03 Paź, 07 18:02

Musiałaś się liczyć z tym że temat zejdzie na względnie krzywe tory^^ temat ołszon..
andrzej - Sro 03 Paź, 07 22:58

Ja jestem chrześcijaninem ale nie mam swojej wiary, wieżę w Boga, nie w jakiś tam kościół tylko w to co jest napisane w Bibli. I niech każdy sobie wieży w co tam chce i jak chce
shogun990 - Piąt 05 Paź, 07 23:37

chyba wiara pod kazda postacia daje jakiejs sily
czy to w Boga czy w siebie samego czy w nature albo np w gwiazdy czy w co tam jeszcze mozna wierzyc
wiara moim skromnym zdaniem jest bezposrednio powiazana z nadzieja
nadzieja daje cele
i tak jakos latwiej sie zyje
budza sie w tedy marzenia co do przyszlosci
dostrzega sie sciezki po ktorych mozna dosjsc do obranego celu

arielka - Nie 07 Paź, 07 00:10

zgadzam sie, często spotykam się także z pomyleniem tych dwóch pojęć : wiara - nadzieja, wśród znajomych
cysio - Nie 07 Paź, 07 20:04

witam uwazam ze ci ktorzy wierza w cokolwiek maja latwiej. mysle ze wiara duzo pomaga w leczeniu podobnie jak pozytywne myslenie.
-memento- - Nie 07 Paź, 07 23:11

Mi ani wiara ani "pozytywne" myślenie nie pomoga.. Damn it, i co ja teraz zrobię?
cysio - Pon 08 Paź, 07 09:00

moze zbyt malo wierzysz, ciezko jest przekonac samego siebie ze bedzie dobrze. pamietam jak mialem dola to chodzilem i powtarzalem sobie"dzis sloneczko swieci dla mnie" a akurat pogoda byla paskudna ale rozbawilo mnie to i poleprzylo humor.
-memento- - Pon 08 Paź, 07 10:16

Eeee... u mnie autosugestia na poziomie 0, albo nawet mniej. Powyższy post był lekko ironiczny
matmx10 - Pon 08 Paź, 07 20:14

jasne memento , zawsze jak nie bedziesz wiedziec co masz zrobić mozesz sobie bezkarnie zadrwić i nie miec z tego powodu zadnych wyrzutow sumienia...ironiczne podejscie do niekwestionowanch spraw jest jak najbardziej na miejscu. mam milion zlotych i co ja teraz zrobie? pozdrowienia .
-memento- - Pon 08 Paź, 07 20:34

rozdaj biednym. pozdrowienia
matmx10 - Pon 08 Paź, 07 21:52

wszystko oddałbym dla was tzn obecnym na tym forum, tylko wtedy zostałbym tu sam ,czekając na kolejne osoby..
-memento- - Nie 04 Lis, 07 19:49

Ponoć pieniądze szczęścia nie dają..
matmx10 - Nie 04 Lis, 07 22:17

nie wierze w teze ze p szcz nie daja ... zadaj sobie pytanie co jest szczesciem?
matmx10 - Nie 04 Lis, 07 22:17

a odpowiedz jest trywialna
joey - Pon 05 Lis, 07 10:41

kazdy ma inne,własne pojęcie szczęscia
ada - Pon 05 Lis, 07 11:19

ewidentnie zgadzam sie z Toba joey tak samo jak pojecie piekna jest wzgledne, tak samo pojecie szczescia... uwazam, ze same pieniadze szczescia nie daja, jedynie moga pomoc je utrzymac przy "zyciu" choc tez nie zawsze i nie kazdemu sa one potrzebne do tego. szczesciem sa nasze niedoskonalosci, ktore sprawiaja, ze roznimy sie od siebie moc nawzajem uzupelniac, dzieki nim jestesmy wyjatkowi i niepowtarzalni. kazdy ma jednak wlasna definicje szczescia i bardzo dobrze, ze tak jest
joey - Pon 05 Lis, 07 11:29

dokładnie.z tym ze pieniądze szczęscia nie dają tez roznie jest i nie ma co nad tym polemizować bo dla jednego tak jest a dla drugiego nie.mnie cieszy gdy świeci słońce,jest ciepło wszyscy są szczesiwi uśmiechnięci albo po pracującym dniu moge sie wyciągnąc na łózku z dobra ksiązką lub oglądnąc film,miec przy sobie bliską osobe i te pare groszy zeby moc kupic podstawowe rzeczy.a ktos inny jest szczesliwy jak ma sterte nowych rzeczy,samochod wielką chate i jeszcze tysiące w zanadrzu.i jak dla mnie co do tych pieniędzy to zalezy rowniez od sytuacji zyciowej.ktos moze byc biedny i potrzebowac pilnie pieniędzy np na wazna operacje bo bardzo chce nadal zyc i to mu da radosc a ktos ma miliony ale jest sam nieszczesliwy nie ma sie z kim dzielic i zyc mu sie nie chce.
ada - Pon 05 Lis, 07 11:38

brawo, myslimy tak samo
ada - Pon 05 Lis, 07 11:40

albo np. szczescie mnie rozpiera jak wlacze sobie moje kochane "jezioro marzen", albo "ally mcbeall" i to, ze mam wtedy pusty portfel mi nie przeszkadza
-memento- - Pon 05 Lis, 07 11:44

mat - stąd moja wątpliwość wyrażona w "ponoć", jak stwierdziły moje przedmówczynie szczęście nie jest pojęciem jednoznacznym, każdy przecież jest indywidualnością.. nie trzeba tego tłumaczyć. jeśli o mnie chodzi jest jedna rzecz która dałaby mi szczęście nie są to "bogactwa ani władza"... rzeczy które można zdobyć.. to czego pragnę jest poza moim zasięgiem, szkoda gadać..
joey - Pon 05 Lis, 07 11:45

ja pieniedzy nigdy nie mialam wiec za bardzo nie placze gdy portfel swieci pustkami
janek - Pon 05 Lis, 07 11:52

to chyba normalne na chlopski rozmum ze milosc w Boga jest najwarzniejsza , wiara i ogolne pomaga w zuciu na rozne sposoby ale nie tlumaczac sobie tego jak dziecko ze dlaczego jestem wiezaca i mi sie to a nie tamto przytrafilo .. Bog jedyny wie po co to wszysytko jest i dowiemy sie pewnie po kadencji zyciowej
matmx10 - Pon 05 Lis, 07 11:53

hmm, stawiasz sobie wysoko poprzeczke memento... wydedykowałem , ze szczęściem dla ciebie byloby posiadanie nieprzecietnej wiedzy , moze chcialabys być naukowcem... a moze szczesciem dla ciebie bylaby po prostu milosc... ale to wszystko mozna zdobyc , wiec tak naprawde nie wiem o co ci chodzi, bo chyba nie chcialabys miec urody i wdzieku lalki
-memento- - Pon 05 Lis, 07 12:00

Cholera mat Ty nigdy sie nie mylisz? Taa, wiedza to jest to co mi się marzy, nie chodzi o jakąś nieprzeciętną ale o wszechwiedze - taką która da mi odpowiedź na dreczące mnie pytania.. Miłość raczej nie, urok i wdzięk zdecydowanie nie - to już mam żartuje..

Z tymi lalkami to osobna sprawa, wytłumacze Ci to potem...

anusia2009 - Sob 10 Lis, 07 08:17

a ja myślę że szczęście jest chwilowe. Każdy z nas ma chwile szczęśliwe po których znów szuka szczęścia....mamy w sobie taką duszę poszukiwaczy. Dążymy ciągle do czegoś, szukamy, błądzimy, znajdujemy...a potem znowu potrzebujemy..
-memento- - Sob 10 Lis, 07 19:34

Widzisz anusia gdybym rzeczywiście znalazła to czego szukam, mogłabym spokojnie umrzeć.. Męcze się tylko dlatego że mam powód, gdybym nie miała - nie tkwiła bym tu. Mam nadzieję że nie dane mi będzie dożyć trzydiestki, że zdąże do tego czasu.

I have lost the will to live
Simply nothing more to give
There is nothing more for me
Need the end to set me free

I tak się czuję w pewnym sensie, gdyby nie chęć zostawienia czegoś dla innych. Byłabym wolna.. Co za ironia. Nie uważacie? Sama siebie zakułam w kajdany. I sama się z nich muszę uwolnić.

ada - Sob 10 Lis, 07 23:12

ja mam nadzieje, ze jednak pozyjesz troche dluzej poza tym czeka cie jeszcze ciezka robota jaka jest bycie seryjnym morderca (ja moge ci pare adresow podsunac )
-memento- - Nie 11 Lis, 07 11:05

ada, ne widzę celu w przedłużaniu sobie życia.. nie rozumiem po co miałabym. bycie mordercą, hmm, to że się ma domniemane predyspozycje nie znaczy chyba że się nim zostanie.. to że czasem myślę o zabijaniu ludzi, nie znaczy że czuje wewnętrzny przymus aby zrealizować to o czym myślę.. podaj mi lepiej adres do dobrego psychiatry
matmx10 - Wto 13 Lis, 07 10:53

cel memento masz bardzo uniosły , powinnas wszystko zrobić żeby go osiągnąć i nie musisz sie zaraz wycofywać tylko przez to ze ci sie wydaje ,ze juz nic dla ludzkości dobrego nie uczynisz... postawienie sobie celu choćby nawet zbyt wygórowanego nie moze czlowieka stawiać w kłopotliwej sytuacji... miałem podobne rozterki kilka lat temu i jakoś mi przeszło i to bez pomocy psychiatrów...chyba z lenistwa nie stawiam juz sobie żadnego celu i moze przez to dobrze sie czuje...rozumie cie doskonale , ze swiadomosc wlasnej niemożności do osiągnięć moze być przyczyną różnych rozterek...jesli mimo to robisz wszystko zeby sie zrealizowac i cierpisz poniewaz z góry zakładasz ze ci sie to nie uda to jest to cecha negatywna , ale jesli nic nie robisz bo jestes pewna ze i tak nic pozytecznego nie zrobisz , to jest wówczas jeszcze gorzej
-memento- - Wto 13 Lis, 07 18:30

Nie, nie mat.. Ja zawsze będę dążyła do tego co sobie zamyśliłam.. Nigdy się nie poddam! I nawet mi przez myśl nie przeszło że mogę się wycofać. Nie ma rzeczy niemożliwych, lecz potrzebny jest czas na realizacje pewnych planów, zamierzeń.. to czas mnie dręczy.

I fakt, czasem pewne banalne rzeczy potrafią mnie sprowadzić na ziemię.. rzadko ale jednak, jak każdy człowiek mam chwile zwątpienia. Zawsze zakładam że się uda. Może dlatego ludzie z mojego otoczenia twierdzą że jestem zbyt pewna siebie, egoistka że kiedyś mnie to zgubi. Głupia, czcza gadanina.. trzeba słuchać siebie a nie ludzi. To tyle..

matmx10 odebrałeś mojego mail'a?

matmx10 - Wto 13 Lis, 07 19:09

jesteś bardzo niecierpliwa memento i chciałabyś osiągnąć wszystko w mgnienieoka...nie jest tak dobrze, naprawde trzeba włożyc bardzo duzo pracy aby coś osiągnąć... wiem co mówie miałem do czynienia z wieloma teoriami głównie matematycznymi i wiem ze aby ogarnąć choć jeden fakultet trzeba przeznaczyć na to całe życie i cały czas nalezy ćwiczyć tzn teorie przekładac na praktyke ja na to mówie inżynier i magister w jednej osobie... to prawda czas moze przerażać ... mimo to jesli istnieje dziedzina , do której ma sie słabość tzn którą sie uwielbia , to myśle ze to juz sukces... przesiadywanie nad którąś teorią powinno łagodzić ten czas , tj nieistotne staje sie kiedy zrozumiemy , ale czy zrozumiemy ... u ciebie chyba jest inaczej , och ty niecierpliwa... chyba nie otrzymałem od ciebie meila i nie ukrywam , ze jestem ciekaw cóz tam napisałaś , no cóż moze innym razem
ada - Wto 13 Lis, 07 20:09

"ne widzę celu w przedłużaniu sobie życia.. nie rozumiem po co miałabym."

a jaki cel widzisz w przyspieszeniu swojej smierci?

a niestety wszyscy psychiatrzy sa jeszcze bardziej pokreceni od nas wiec dobrego trudno bedzie znalezc ...

-memento- - Wto 13 Lis, 07 20:14

Taaa, wiem że jestem niecierpliwa, ale śpieszy mi się (przynajmniej tak wynika z tego co napisałeś) . Cóż tak jest prawie ze wszystkim co robię. Prawie. Chciałabym wiedzieć wszystko od razu, ale nie da się. Czy trzeba wkładać w to co się robi dużo pracy? Już na trzeci rok mi idzie - efekty są na razie słabe, a wiem że będę musiała poświęcić się jeszcze bardziej. Zwłaszcza teraz - kiedy czasu na wszystko coraz mniej. Życie traktuje tak trochę pół żartem, pół serio.. Jest tylko drogą do czegoś upragnionego. To swego rodzaju mania, hehe. mat niewątpliwie masz rację w tym co piszesz.

ada - dobre pytanie, tak jak wyżej mówiłam.. bo moje życie to droga do czegoś określonego - "bez jedzenia, picia, spania, przyjaźni, miłości, boga, emocji" taka przenośnia, ale zawiera pewną prawdę o mnie, o moim życiu.. może dlatego jestem dla Was taka niedobra ]:-)

A mail - musiałeś podać jakiegoś przy rejestracji na zaburzenia.pl - wystarczy sprawdzić skrzynkę, tylko tyle. pozdrawiam

edit: mnie, ja, moje.. cholera, rzeczywiście jakoś tak egoizmem powiało.. ble

ada - Sro 14 Lis, 07 22:49

[quote="-memento-"]może dlatego jestem dla Was taka niedobra ]:-) [/quote]

powoli zaczynam cie rozumiec, troche poczytalam, przemyslalam, i bardzo mozliwe, ze to dlatego ale dla mnie i tak jestes bardzo "ciekawą, enigmatyczną osóbka" przez co wyjatkowa i niepowtarzalna i nigdy nikt na pewno nie bedzie potrafil zastapic twojej obecnosci, wiec zyj tak dlugo ile wlezie

Cocco - Czw 20 Gru, 07 00:55

Ja zawsze bylam wierzaca,ale nie praktykujaca...Dopiero od roku stalam sie bardziej wierzaca i praktykujaca i jest mi z tym o wiele lepiej i lzej...Bog mi dodaje sil...
cysio - Czw 20 Gru, 07 08:11

coco nie ma czegos takiego jak wierzacy niepraktykujacy jest to tylko wygodne wytlumaczenie sie ,jezeli sie wierzy to sie praktykuje ktores przykazanie mowi pamietaj abys dzien swiety swiecil wiec jezeli sie wierzy to trzeba do kosciola chodzic . ja osobiscie jestem niewierzacy ,chcialbym zeby bog istnial ale jezeli istnieje to nie za bardzo dba o ludzi a jezeli chodzi o wiare chrzescijanska to mam wyrobiona opinie niestety niezbyt pochlebna
ada - Czw 20 Gru, 07 10:53

cysio nie zgadzam sie z toba jak sie wierzy to wcale nie trzeba do kosciola chodzic... ja wierze w boga, modle sie ale do niego a nie księzy, w ktorych nie wierze, zawod jak kazdy inny... jesli mam sie wyspowiadac to tylko bogu a nie jakiemus facetowi w sukience

a dlaczego bog pozwala na bol i cierpienie... nie wiem, nikt nie wie, ale na pewno robi to po cos, tylko nie zawsze od razu wiadomo po co ....

a poza tym krzysiu jesli jestes niewierzacy to nie wypowiadaj sie za tych, ktorzy wierza... bo wiara jest osobista, intymna sprawa kazdego czlowieka bez wzgledu na to czy chodzi do kosciola czy nie
poza tym nie lubię, kiedy ktoś mówi co mam robić i gdzie widzieć Boga, bo nie jest wazne jak go wyznajemy ale jakimi jestesmy ludzmi...

ale i tak cie kocham

larysa - Czw 20 Gru, 07 19:10

Tak się zastanawiam... Wiecie co? Pojechałam na wakacjach na Oazę (może niektórzy kojarzą o co mi chodzi) to takie rekolekcje dla młodzieży... I tam za to, że miałam depresję (a walczyłam z nią i chciałam ją pokonać) zostałam potraktowana wg mnie jak ktoś kto nie zasługuje na nic. Wielokrotnie chcieli mnie z niej wyrzucić, a to tylko dlatego, że dawałam znaki ku temu że chciałam pomocy. Lepiej by było chyba jak by nikt o tym nie wiedział, a ja sama bym jakoś to przetrwała, ale ja zrobiłam inaczej, bo myślałam że ludzie bliscy Kościołowi i w końcu Bogu są wyrozumiali. Lecz niestety zawiodłam się. Ludzie ci postawili swój interes kosztem niesienia pomocy innym. I zostałam wyrzucona. Powiedzcie mi... czy to moja wina, że miałam (mam) depresję? Czy to ja zawiniłam? Bo od tamtego czasu czuję się winna za stan w jakim jestem....
cysio - Czw 20 Gru, 07 20:10

[quote="ada"]jak sie wierzy to wcale nie trzeba do kosciola chodzic... [/quote]
ale podstawowa doktryna wiary jest 10 przykazan a tam jest napisane wyraznie jak trzeba zyc i co robic zeby dostapic zaszczytu wstapienia do nieba.
mysle ze wiele osob ktore mowia ze wierza ale nie praktykuja tak naprawde stara sie byc dobrymi ludzmi i wierza w cos co nazywaja bogiem bo tak jest poprostu latwiej, dobrze miec wiare ze ktos nad nami czuwa i jezeli komus to pomaga to bardzo sie ciesze z tego powodu.
[quote="ada"]ale i tak cie kocham [/quote]
i nic wiecej nie jest wazne

ada - Czw 20 Gru, 07 22:01

ale kochanie moje Boga nosi sie w sobie, w serduszku i nic nie jest wazne! a kosciol i ta cala szopka to wiesz jak kto lubi, i niech sobie tam jest napisane to nie ma znaczenia jak dla mnie... powtarzam wiara jest osobista, intymna sprawa kazdego z nas...

W samotności podejmujemy wiele decyzji, kształtujemy własny światopogląd, wlasny gust, zdanie na rozne tematy. Może właśnie tu jest miejsce dla Boga? Może po to istnieje, aby wypełnić tę lukę w ludzkiej świadomości, której nie można wypełnić innym człowiekiem?

i krzysio skoro nie wierzysz to mnie nie oceniaj i nie mow tego jak to ze mna i z moja wiara jest ... ja sie nie staram, ja jestem dobrym czlowiekiem i nie wierze bo mi to w czyms pomaga po prostu jest to we mnie, w moim sercu i w mojej duszy...

a inne zdanie mam co do ksiezy i nie potrzebny mi kosciol do tego by wierzyc, jakas paranoja jesli ktos probuje mi wmowic ze tak powinno byc (zwlaszcza ktos kto nie wierzy!) pfff

a znam dobrze sytuacje Larysy i co kurcze, tacy wierzacy i praktykujacy a nie sa dobrymi ludzmi, nie potrafia byc nawet ciutke empatyczni...a to co Olka czula to juz ten ksiadz mial gdzies, bo jest ksiedzem to mu wszystko wolno heheh smieszne

joey - Nie 23 Gru, 07 12:17

[b]cysio[/b], a sadzisz ze gdy czlowiek stara sie zyc jak najlepiej nie robi nikomu krzywdy ale nie chodzi do kosciola to na koniec Bog zamknie drzwi i powie wypier...? nie sadze.
cysio - Nie 23 Gru, 07 13:27

niestety tak ucza ksieza, bo do kosciola nie chodzisz i na tace nie dajesz. ale ja juz sie o religii nie bede wypowiadal bo nie lubie tematu
shogun990 - Nie 23 Gru, 07 15:18

jesli chodzi o wiare chrzescijanska to
zadna przynaleznosc do jakiegokolwiek kosciola
nie daje zbawienia
zbawienie to dar
jakim obdarowuje nas Jezus
owszem wspolne spotkania z wierzacymi
sa wazne ale nie dadza nam zbawienia
zbawienie nie jest z naszych uczynkow nawet tych dobrych
nie wynika z tego ile damy na tace
lecz z wiary
to wielki dar
zbawienie jest z wiary w to ze Jezus ma moc
nas zbawic
w to ze umarl na krzyzu za wszystkie grzechy tego swiata
i w to ze zmartwychwstal pokonujac smierc
i również nas obdarzy wiecznoscia
jeśli uwierzysz w to będziesz zbawiony
wiara ta zmienia czlowieka
jego uczynki staja się prawe
i dobre
tak mi się wydaje tak pamietam z Pisma Swietego
niestety dawno już nie go nie studiowalem
pozdrowka i zdrowka

joey - Pon 24 Gru, 07 00:23

[b]cysio[/b], no wlasnie do tego zmierzam.wiara to jedno a to co mowia ksieza i ludzie wymyslaja to drugie
ada - Pon 24 Gru, 07 00:37

[quote="joey"]wiara to jedno a to co mowia ksieza i ludzie wymyslaja to drugie[/quote]

tez tak uwazam, wiare nosi sie w sobie...

Yvonne - Wto 25 Gru, 07 13:37

[b]Adusia[/b], a Tobie pomaga obecność boga?
ada - Wto 25 Gru, 07 14:25

iwonka juz pisalam, ze nie patrze na to w ten sposob, on po prostu jest we mnie i tyle, on czuwa ale nie zamierzam oczekiwac od niego pomocy i tak juz wiele mi dal niech sobie odpoczywa a ja sie po prostu czasem pomodle jak mi bedzie gorzej i to wystarczy

mam takie inne podejscie do tego, ale mysle ze wielu osobom pomaga jego obecnosc i to bardzo...

matmx10 - Piąt 28 Gru, 07 17:44

Zbawienie wymaga poświęceń, nawet takich trywialnych jak uczestnictwo we mszy świętej.
ada - Piąt 28 Gru, 07 18:06

to sobie na nia chodz kochaniutki jak sie boisz ze nie zostaniesz zbawiony
matmx10 - Piąt 28 Gru, 07 18:23

ADA

chyba jednak mnie żle zrozumiałaś. nie wystarczy rozmawiac z Bogiem , to za mało .
wymagania w stosunku do nas sa olbrzymie,np czytanie pisma swietego.bardzo malo osób czyta słowo boże,wiec moze czasem warto by oni zechcieli posłuchać tego choćby w kosciele.nie wymagajmy od Boga pomocy,jesli my sami jej nie udzielamy...
jest jasne ze uczestnictwo we mszy sw. nie jest warunkiem dostatecznym do zbawienia nawet nie wiem czy koniecznym,ale konieczne jest postępować zgodnie ze slowami pisma swietego,które mozna usłyszec we mszy swietej...więc taki leniuch jak chocby ja ,który nie zaglada do pisma mogłby chociaz uczestniczyc we mszy.a tak na marginesie to nie nie uczeszczam do kosciola ,ale znam teorie...

ada - Piąt 28 Gru, 07 18:53

heheh dobre nie zgadzam sie z ani jednym twoim slowem ale kazdy ma do tego osobiste podejscie i tak powinno byc wiec luz
matmx10 - Sob 29 Gru, 07 13:28

No nie wiem czy to było dobre, skoro cie nie przekonałem, ale juz mniejsza o to.
Tak naprawde nikogo nie zamierzam przekonywać do swoich racji, bo to byłoby zbyt trudne, zwłaszcza ze temat jest szeroki... Uwazam jednak,ze ludzie zbyt wiele oczekuja od boga , a sami dla siebie sa wrogiem. bóg takich ludzi traktuje niepowaznie, choć daje im ciagle szanse...

ada - Sob 29 Gru, 07 14:01

[quote="ada"]on czuwa ale nie zamierzam oczekiwac od niego pomocy i tak juz wiele mi dal[/quote]

chyba zauwazyles co napisalam, dlatego szanse to ja moge sama sobie dac a Boga to ty juz zostaw w spokoju, niech On sobie odpoczywa... a inni ludzie niech robia co chca

ja jesli juz czegos oczekuje to tylko wylacznie od siebie albo od innych , a na rozne pytania najlepiej odpowiedziec po prostu "nie wiem", bo skad wiesz ze to wszystko co piszesz jest prawda do ktorej mialbys mnie niby przekonac, bezsensu
to jest twoje zdanie, ale kazdy ma rozne pojecie na dany temat, a zwlaszcza jesli chodzi o wiare to jest on zbyt delikatny i intymny zeby naklaniac kogos do wlasnych racji, no chyba ze z jakiejs sekty jestes

matmx10 - Sob 29 Gru, 07 14:23

nie jestem z sekty i mam nadzieje , ze to jakis zart z twojej strony...zalozylem tylko pewien aksjomat istnienia boga , bo wtedy tylko ma sens dyskutowanie nad wiara...
jesli niczego nie oczekujesz od boga , to chyba jestes wyjatkiem i chwała ci za to...
odnosiłem sie raczej do ogółu , a nie do konkretnej osoby, stad nieporozumienie...
jednak to wszystko co pisze jest prawda oczywiscie zakladajac ze aksjomat istnienia boga nie jest falszem i tyle...

ada - Sob 29 Gru, 07 14:55

po prostu piszesz tak jakbys z niej byl, bo jak mozna probowac kogos przekonac do takich spraw, to przeciez sie czuje albo nie

[quote="matmx10"]konieczne jest postępować zgodnie ze slowami pisma swietego,które mozna usłyszec we mszy swietej.[/quote]
nalezy po prostu postepowac zgodnie z wlasnym sumieniem, a Bog kocha i wybacza a nie rozkazuje...

gdyby jeszcze ten kosciol byl taki świety i ci ksieza bardziej prawi i moralni ...

ale to ja tak uwazam i czasem ze mnie nie zgapiaj mędrkujący czatowniku
pozdrawiam cie

"więc taki leniuch jak chocby ja ,który nie zaglada do pisma mogłby chociaz uczestniczyc we mszy.a tak na marginesie to nie nie uczeszczam do kosciola ,ale znam teorie..."
to ty naprawde wielki jestes, skoro tego nie robisz a ja znasz, i czemu pouczasz twierdzac, ze to prawda skoro sam nie postepujesz wedlug "swojej" teorii ? hmm...

JaśminowaPani - Sob 29 Gru, 07 15:43

Poczytałam sobie ten temat i cóż mogę powiedzieć? Ile osób tyle wizerunków Boga.
Uważam jednak, ze prawdziwa wiara. Taka az do szpiku kosci, naprawde ma moc uzdrawiania.
Czasem jednak potrzebujemy kogos z zewnatrz, by pomogl, pokazal droge, pomogl odnalesc wskazowki, bo sami niestety dusimy sie czesto we wlasnym sosie i krecimy sie w kolko. A spojrzenie z zewnatrz pomaga poszerzyc horyzonty. Otworzyc sie na nowe.

Druga sprawa poruszona w tym watku jest kwestia samej religii jako takiej. Widzimy odmienne punkty widzenia miedzy matmx10, a ada.
Tak jak napisalam ile osób tyle wizerunków Boga.
Ja sama pochodze z katolickiej rodziny. Jednak katolickiej z zalozenia. Kiedy juz doroslam zrozumialam ze ojciec tak naprawde jest ateista, a matka wierzy w jakis dziwny pokretny sposob, ktory nie ma nic wspolnego z chodzeniem do kosciola, a jednoczesnie zakrawa o dewocje.
Sama przeszlam wiele etapow w poszukiwaniu wiary. Czlowiek bez wiary nie istnieje. Jest pusta skorupa. I nei ma znaczenia jaka to wiara. Czy wiara w Allaha, Budde, Chrystusa, czy oddawanie czci i poklonow najblizszemu drzewu rosnacemu na skarpie. Poprostu ludzie tak sa skonstruowani, tak dziala nasza psychika, ze potrzebujemy wiary. I choc to dziwnie zabrzmi nawet brak wiary jest wiara. Wiara w brak Boga.
Najpierw podazylam sciezkami ewolucjonizmu, nie dalo mi to jednak potrzebnej sily, potem zanurzylam sie w kreacjonizm i odnalazlam wiare katolicka. I choc naprawde odnalazlam Boga nie czulam sie spelniona. Wiara katolicka jest wiara cierpienia... Potem zmienilam sciezki w kierunku protestantów. Odnalazlam tam kilka nurtow, ale ciagle to nie bylo to czego szukalam. I nie myslcie ze skakalam z religii na religie jak z kwiatka na kwiatek. Poprostu w moim sercu byla wiara. I wiedzialam czego szukam. Tylko nie potrafilam tego znalesc. Bo nie wiedzialam gdzie szukac.
A kiedy juz dalam sobie spokoj i postanowilam zyc w mysl moich zasad i przekonan wiara odnalazla mnie sama. Moja wiara jest sciezka szczescia. Wierze w to ze mam prawo byc szczesliwa. Wierze w to ze zasluguje na szczescie. Zasluguje na nie bezwarunkowo.
Jedyny warunek ktory musze spelniac to zyc w zgodzie z wlasnym sercem i nigdy nei robic nic wbrew sobie samej.
I to jest moja sciezka. Sciezka mojej wiary. Wiary, ktora daje mi sile do walki o lepsze jutro. Wiary, ktora mnie uzdrawia. Bo choc czasem bladze czuje sie wreszcie spelniona. I to uczucie mnie ulecza.
I nie ma jednej wiary. Nie ma wiary najlepszej. Kazdy musi odnalesc swoja sciezke.

Zycze wszystkim potrzebujacym by odnalezli w sobie wiare. Bo wiara, ale tylko prawdziwa, potrafi zdzialac cuda.

matmx10 - Sob 29 Gru, 07 15:55

ADA
chyba jednak nie dojdziemy do porozumienia. ja wypowiadalem sie teoretycznie i jedynie załozylem istnienie boga i jak w takim przypadku nalezy postepowac...a co do ksiezy to wyjatek nie musi zakładać regułe,no to juz absurd...
a tak na marginesie co oznacza "nie zgapiaj" ?

ada - Sob 29 Gru, 07 17:05

a to juz taki nasz polonistyczny tekscik

ciekawe skad wiesz jak nalezy postepowac??? nie czytasz, nie chodzisz, skad wiec bierzesz taka wiedze na ten temat hmm...
[quote="matmx10"]wyjatek nie musi zakładać regułe[/quote] ale ja nie mowie o wyjatkach
absurdem jest juz nie powiem co, w koncu to tylko teoria tez ide sobie jakas wymyślić

matmx10 - Sob 29 Gru, 07 17:17

wiedze na ten temat czerpie z teori wypowiadanych przez filozofów, chocby z leibnitza,który biedak próbował dowieść istnienie boga i sam nie wiem czy mu sie to udało...nie trzeba czytac bibli, by poznac ta religie, ale trzeba ja czytac po zaakceptowaniu teori istnienia boga...
jeremi - Sob 29 Gru, 07 18:02

Bóg to jedno wielkie zbiorowe urojenie, które sprawia, że ludziom wydaje się, że rozumieją coś, co jest nie do zrozumienia przez człowieka.

abstrahując:
gdyby Jezus urodził się w dzisiejszych czasach i opowiadał, że jest zbawicielem świata, zostałby skierowany do szpitala psychiatrycznego. to chyba zrozumiałe.

ada - Sob 29 Gru, 07 18:30

[b]jeremi[/b], mysle bardzo podobnie, a z Jezusem tak by pewnie bylo

a religia zostala stworzona po to aby dac ludziom odpowiedzi na pewne pytania. Dla niezrozumiałych zdarzen latwiej bylo dorobic religijna otoczke. Tak jest we wszystkich religiach swiata. Dzis wiele zjawisk ma wytlumaczenie naukowe, ale kiedys tlumaczono je moca boska

a tak poza tym to wiecie ze wiekszosc wojen na swiecie wybuchlo na tle religijnym? miliony osob stracilo zycie tylko dlatego ze jedni modlili sie do X a drudzy do Y, chore prawda?
oczywiscie nie ma tu winy Boga, obwiniac nalezy religijnych medrkow ktorzy mieszaja ludziom w glowach

jeremi - Sob 29 Gru, 07 18:45

[quote="ada"]jeremi, [/quote]oj..
aż się zarumieniłem..

a idźcie wy wszyscy w diabły z tymi swoimi religiami. jedna podobna do drugiej, a biją się tak, jakby było rzeczywiście o co..
'w imię pana naszego, boga najwyższego, Hudzybulunga,!' - taa..

Yantar - Sob 29 Gru, 07 20:09

[quote="ada"]a tak poza tym to wiecie ze wiekszosc wojen na swiecie wybuchlo na tle religijnym? miliony osob stracilo zycie tylko dlatego ze jedni modlili sie do X a drudzy do Y, chore prawda?[/quote]

Te najkrwawsze w dziejach wybuchaly z bardzo prozaicznych powodow czyli checi posiadania czegos co mial przeciwnik albo przekazania "ze moja prawda jest najmojsza" i religia traktowana byla tylko jako pretekst choc powody wojny byly czysto przyziemne albo gdy nie mozna bylo wplynac na ludzi by byli bardziej sklonni sie zabijac wyciagano watek religijny (historia Mostaru dobitnym przykladem),a juz zupelna farsa byly wojny wywolane przez wladcow, ktorzy sami uznawali sie za bogow i tu juz obowiazuje zasada jak to ktos powiedzial "czlowiek chcialby byc bogiem ale najczesciej okazuje sie zwyklym balwanem". To nie religie sa zle tylko ludzie, ktorzy wypaczaja lub sprzeniewierzaja sie ich zasadom.
Jednymi z niewielu czysto religijnych wojen byly wojny Aztekow ale i oni nie robili tego dla zabawy tylko uwazali, ze to koniecznosc by slonce moglo sie poruszac, a deszcz mogl padac.
A tak przy okazji byc moze ci starsi na forum lub ich rodzice w ciagu ostatnich dekad niejeden raz stali pewnie w kosciele spiewajac "Ojczyzne wolna racz nam zwrocic Panie.." i to dawalo im sile by dzis mozna bylo w internecie pisac "jakie to te religie sa zle i opium dla mas" przy czym ci co uwazali religie za "opium dla mas" jeszcze niedawno stali z batem (albo milicyjnymi palami) nad naszymi plecami. Co chyba calkowicie udowadnia, ze zlo nie tkwi w religii tylko siedzi w nas samych i od nas zalezy czy sie mu poddamy.

shogun990 - Sob 29 Gru, 07 21:58

[b]Yantar[/b], trafne uwagi
jeremi - Sob 29 Gru, 07 22:40

[quote="Yantar"]przy czym ci co uwazali religie za "opium dla mas" jeszcze niedawno stali z batem (albo milicyjnymi palami) nad naszymi plecami[/quote]taaaaak.. wszyscy ateiści byli kiedyś milicjantami, no wiadoomoo.. mhm.... wszyscy, co przeciw władzy byli w kościołach, a reszta była milicjantami........
dobrze wiesz, że tak nie było, więc po co tak mówisz?

skończ pan gadać głupoty.

Yantar - Sob 29 Gru, 07 23:25

A gdzie napisalem, ze wszyscy milicjanci byli ateistami? Chodzi ogolnie o system, ktory mielismy, ktory nie tolerowal niczego i zwalczal wszystko co sie nie miescilo w jego kanonie w tym religii. Zwrot "milicyjne paly" to tylko pewna trawestacja okreslonych sytuacji, moze jakbym uzyl cudzyslowu, a nie nawasu bylo by to bardziej czytelne zreszta niewazne.
Yvonne - Wto 01 Sty, 08 21:13

ja przes świętami święciłam akt apostazji...
i czuję się wolna od głosów wypowiadających się w moim imieniu...

matmx10 - Czw 17 Sty, 08 12:07

No i z kim uda mi się porozmawiac, gdy nie będzie juz mnie. Za kilkanascie lat może nawet za kilka wszystko straci swój urok i nadejdzie czas by wypluć z siebie całą brzydote i ponieść za nia pełną odpowiedzialność. Kto mi wybaczy ? Z kim będe mógł sie zaprzyjaźnić , jeśli wszystko stanie się jasne. Nie mam juz zadnych myśli krzepiących moje serce i to takie przykre , jeśli nie mówi się o konkretach, jeśli urzec mozna jedynie siebie własną głupotą. O czym będę rozmawiał z Nim ? Czy znajdziemy wspólny temat i czy przekaże mi choć troche własnej nieobliczalnej wiedzy ? W końcu czy pozostawi mnie w świecie idealnym? To co sie dzieje na miejscu jest niczym w porównaniu z tym co nas czeka . Jestem niecierpliwy i chcę poznac już najwyższą prawde , nie mam juz ochoty drążyć tematy doczesne .
Lil^ - Czw 17 Sty, 08 12:17

[b]matmx10[/b], kto tego nie oczekuje...? Świat idealny nie istnieje. Najwyższa prawda to pojęcie względne. Boskość ciągle się zmienia.
matmx10 - Czw 17 Sty, 08 12:35

Świat idealny istnieje , to ludzie są temu wszystkiemu winni , że jest inaczej. To tak jak z większością ciągów zbieżnych , choć istnieje granica lecz ich wyrazy nigdy jej nie osiągną. Boskość nigdy sie nie zmienia , to ciąg stały i przez to trudno utrzymać ciągle ten sam stan. Najwyższą prawde rozumie jako zbiór wszystkich prawd a zatem nie ma mowy o jej względności...
Lil^ - Czw 17 Sty, 08 15:37

Do najwyższej prawdy można dojść drogą ewolucji... Świat idealny istnieje sobie gdzieś tam, w nieokreślonej przestrzeni i jest odzwierciedleniem ludzkich marzeń o raju. Jest tak daleko, że trudno mówić o jego rzeczywistym byciu.
ellesio - Czw 17 Sty, 08 20:04

Jako dziecko żyłam jednocześnie w świecie obiektywnym, przynoszącym ból i cierpienie, jak i w świecie idealnym, który powstał, aby mnie chronić... Nazywałam go Ajtanią...
Przeszłam metamorfozy.
Żyłam w prawdzie, bo byłam prawdą,
żyłam w zakłamaniu i lęku,
żyłam dla misji i ideałów...
Myśli?
Bogowie?
Aura wiary...

Zimek - Czw 17 Sty, 08 20:17

Moim zdaniem jeśli jedyny bóg istnieje to modlitwa jest psychozą. Skoro modlitwa nie jest psychozą to nie istnieją choroby psychiczne. To tak chciałem nawiązać do tematu schizofreni. Ja wieze w boga ale nie praktykuje nie modle się religia dla mnie nie istnieje.
Yvonne - Piąt 18 Sty, 08 21:37

[b]matmx10[/b], jak tak przeglądałam ten temat, to nasunęły mi się pytania. W pewnym momencie zaczęliście wymieniać się opiniami z [b]adą[/b] i Ty mówiłeś, że poprzez czytanie ksiązek filozoficznych i teologicznych poznałeś zasady wiary i założyłeś aksjomat boga. [b]ada[/b] pisała o tym, w co ona wierzy, podobnie [b]JaśminowaPani[/b], ale obydwie przyznały, że to jest to, co mają w sercu, duszy. Ty założyłeś i uznałeś, że wiara jest bardzo trudna i wymagająca (kościół, biblia) poprzez założenie aksjomatu czyli na drodze myślowej, logicznej poniekąd... Jak to się wszystko ma do pytania, które było zawarte w pierwszym poście?
matmx10 - Piąt 18 Sty, 08 23:10

"Tak się zastanawiam jak myślicie na ile religia ma wpływ na nasz proces leczenia? Czy osobie wierzącej łatwiej jest się wyleczyć?
Ja przez całą terapie uważałam się za osobe niewierzącą. Dopiero po skończonej terapii, która trwała kilka lat zaczęłam praktykować. Ale często spotykałam się z tym, że ludzie (szczególnie w terapii z uzależnieniem) stają się mocno wierzący. Jakby w religii odnajdowali siłe i sens.
pozdrawiam." odpowiedz jest bardzo prosta...wiara w uzdrowienie a szczególnie w chorobach psychicznych jest bardzo potrzebna i daje człowiekowi siłe do walki z dolegliwościami. człowiek wierzący w boga ma nadzieje , ze w końcu go uzdrowi , choć to moze nie logiczne ale same nastawienie wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie

Zimek - Nie 20 Sty, 08 10:05

To jest popadanie w skrajność tzn nie ma alkoholu jest kościół bóg wiara to samo przy "chorobach psychicznych" niektórzy zaczynają cieżko pracować czyli pracoholizm itd. To z powodu pustki. Sorki za ton ale nie jestem pewien poprostu caly czas sie zastanwiam.
matmx10 - Nie 20 Sty, 08 15:36

zgadzam sie to jest ostateczność i ostatnia deska ratunku. nie nalezy jej jednak nikomu zabierać, bo to moze być jedyna rzecz , która trzyma ją przy życiu... człowiek uzależnionu nie ufa sobie a wierząc w boga ma nadzieje ze sie to zmieni ...ciągle mamy nadzieje ze bóg jet tusz , tusz i nie pozwoli by stała sie nam krzywda.
Zimek - Pon 21 Sty, 08 15:55

Masz racje ale np kiedy chodzilem na terapie nerwic byla dziewczyna ktora chciala wstapic do zakonu wyszlo na to ze ona chciala uciec od dotychczasowego zycia problemow wlasnie do zakonu tzn ja nie uwazam ze wszyscy ludzie uciekaja przed rzeczywistoscia w swiat wiary ale jest to czeste a tym samym ucieka im przez palce zycie. Pewnie tak jak mowisz jezeli jest to 1 deska ratunku to nie odbierajmy jej ale to znowu marnowanie zycia tak naprawde. Sytuacja moze tutaj byla bardziej powazna bo chodzilo a sluby itd ale wszystko sprowadza sie do tego samego. I nie chce nikogo tutaj obrazac naprawde jesli wiara daje wam skrzydla to mi nic do tego i zazdroszcze nawet wam ale czesto to zludzenia.
Yvonne - Pon 21 Sty, 08 20:01

A ja nadal nie mogę zrozumieć, i tylko o zrozumienie mi chodzi, jak poprzez aksjomat można dość do wiary, ale akjomat filozoficzno-teologiczno-matematyczny...
Chciałam zrozumieć.

matmx10 - Pon 21 Sty, 08 20:20

ivyx

porzez aksjomaty wynika wiele prawd. Z założeń pewniaków , których nie da sie po prostu udowodnić , wynikają juz tezy wytłumaczalne. Aksjomaty implikują nieograniczona ich ilośc. Jeśli np założy sie ze dwie proste równoległe niepokrywające sie nie mają punktów wspólnych to z tego juz wynika drogą dedukcji , ze np suma kątów w trójkącie wynosi 180 stopni . Cóż istota tkwi w tym , ze trzeba uwierzyć w aksjomat prostych równoległych . podobnie jest z bogiem ...

ada - Pon 21 Sty, 08 23:07

[b]matmx10[/b],
matmx10 - Czw 07 Lut, 08 18:07

Jestem niemal przekonany, że po śmierci człowiek wraca z powrotem na ziemie, ale zupełnie w innym wcieleniu. Oczywiście nie ma o tym żadnego pojęcia , ze żyje juz kilka razy. Zastanawiam sie kim byłem kiedy umarłem 1 czy drugi raz i ile razy jeszcze bedę umierał. hmm??? to mnie bardzo zastanawia i zaczynam snuć różne teorie... wydaje mi sie , ze człowiek musi zaznac wszystkiego a to nie jest możliwe w jednym zyciu, stąd tez ciągle powraca po swojej śmierci by być zupełnie inną osobą i nie mającą żadnej wiedzy o tym , ze jego zycie jest wieczne... ja juz o tym wiem a wy róbcie z tym co chcecie...
Yoshihara - Wto 19 Lut, 08 06:38

to czy religia jest pożyteczna dla człowieka czy nie zależy przede wszystkim od tego jaka to religia,ja osobiście wątpie czy religia wyznawana w naszym kraju może sie komukolwiek przydać,i ze zdziwieniem obserwuje jak wielu ludzi pozwala sobie wmawiać ciągłe poczucie winy,strach przed karą,dualizm międzi człowiekiem a przyrodą i która ciągle podkreśla jak mało znaczymy i że sami gówno możemy osiągnać bez pomocy boga,a dzięki sukcesom nie mamy być dumni z siebie ale dziękować mamy jemu.
matmx10 - Wto 19 Lut, 08 06:41

to sie mylisz i to bardzo ... . to subiektywne odczucie i won ci od niego...
ocelotek86 - Wto 19 Lut, 08 10:34

Zgadzam się z [b]Yoshiharą[/b].

Nie wiem jak było kiedyś, ale obecnie większość religii służy do manipulowania ludźmi.

"Są ludzie, którzy wierzą, że w chmurach jest niewidzialny mężczyzna, który nas obserwuje i wpływa na nasze życia. Wymyślił on zasady, które masz przestrzegać, bo inaczej wtrąci Cię do miejsca pełnego bólu i rozpaczy, gdzie będziesz płonąć, cierpieć, płakać przez całą wieczność po kres czasu...! Ale on Cię kocha..." (Cytat bardzo z pamięci i jeszcze przetłumaczony z angielskiego, ale sens chyba zachowałem).

Ja w nic nie wierzę, co najwyżej mogę mieć nadzieję. Mam nadzieję, że w szpitalu mi pomogą, mam nadzieję, że nic złego się nie stanie kiedy nie będzie mnie w domu, mam nadzieję, że po śmierci niema nic. Nie wiem co gorsze - życie wieczne, czy reinkarnacja...

Wiara podobno pomaga. Jestem w stanie w to uwierzyć - jak sobie człowiek coś wmówi, to w to uwierzy, a nawet to urzeczywistni. Jeśli chce zrobić prawo jazdy i kupić sobie samochód, to oczywiście muszę pracować żeby mieć pieniądze, ale tez uwierzyć, że mi się uda. Tylko, że ja nie jestem w stanie w nic uwierzyć.

bigos221 - Czw 01 Sty, 09 14:34

Nie wiem co gorsze - życie wieczne, czy reinkarnacja...
reinkarnacja...

franky013 - Nie 25 Sty, 09 14:57

Tak się zastanawiam jak myślicie na ile religia ma wpływ na nasz proces leczenia? Czy osobie wierzącej łatwiej jest się wyleczyć?



religia pomaga o tyle w zdrowieniu, że schizofrenia jest zaburzeniem poczucia bezpieczeństwa. wiara a boga oddziaływuje na podmiot na zasadzie, że ktoś, siła wyższa, roztacza nad nim opiekę. w przypadku chrześcijaństwa, zapewnia miejsce bez trosk i ogranicza w pewnym sensie lęk przed śmiercią. ale co najważniejsze - idąc do kościoła, czujemy się częścią wielkiej wspólnoty, co w dużej mierze eliminuje lęk przed samotnością. nie ma w tym, żadnych nadnaturalnych sił oddziałujących na stan naszego zdrowia.

w polsce jest to o tyle zalecane, że nie ma żadnych grup wsparcia z udziałem terapeutów które zapewniałyby takie czynniki a jeśli już są to terapeuta wykonuje tylko swoją pracę a terapia ma niski wskaźnik skuteczności.

wszystkim którzy mają wątpliwości odnośnie swojej wiary polecam książki laurencego gardnera, stawiające w ciekawym świetle religie chrześcijańską.

Gryz - Nie 25 Sty, 09 15:25

Raczej w "terapii" nie chciałbym mieć przy sobie osoby każącej rozmawiać z kolejnym niewidzialnym człowieczkiem. Ksiądz to raczej przeszkoda w "wyzdrowieniu", za dużo rzeczy jeszcze bardziej miesza.
franky013 - Nie 25 Sty, 09 15:37

Raczej w "terapii" nie chciałbym mieć przy sobie osoby każącej rozmawiać z kolejnym niewidzialnym człowieczkiem. Ksiądz to raczej przeszkoda w "wyzdrowieniu", za dużo rzeczy jeszcze bardziej miesza.



nie zastanowiłeś się nad tekstem. kto tam wspomina o księdzu czy rozmowach z duchami. mowa tylko o czynnikach które pozytywnie wpływają na przebieg terapii.

Gryz - Nie 25 Sty, 09 17:43

obwodnica iłzecka
LIGA ROW Typer
[Propozycje] Zabawy oczepinowe
Wiosenne porządki w szafie Ani :)
A klasa gr.II 2008/2009
Utrzymanie Straży Leśnej w nadleśnictwie
Samodzielny makijaż by Goha cz. II (spis treści str.1)
Sex w Policach........
Opis leków psychotropwoych
[Police] Z.Ch.Police
nagonka na chorych?
sex po slubie?
Rola podleśniczego w lesie
Oszczędności... a likwidacja szkółek w rdlp Wrocław
Jak Myslice Raków Awansuje do I Ligi ??
Archiwum tematów z grup dyskusyjnych • Index
Linki,