Wasza Pierwsza Miłość
Oglądasz wersję archiwalną tematu "Wasza Pierwsza Miłość" z forum www.truehearts.lolowo.com/forum/
aga_kc - Nie Gru 04, 2005 01:28
Witam! Mam nadzieje, że w tym temacie się troszkę rozpiszecie Zreszta on chyba dotyczy wszystkich także...
Każdy na pewno wie jakie to uczucie zakochać się, każdy kiedyś miał pierwszego partnera... lub też pierwszą osobę którą mógł pokochać zw wzajemnością...
Zapraszam do wyniany opinii o tym "pierwszym razie miłosnym", czy było to dla was coś niesamowitego i jak najbardziej satysfakcjonującego? Czy może macie z tym złe wspomnienia i zapomianacie o tym dziei nowemu partnerowi?
Falco - Nie Gru 04, 2005 17:28
Moją pierwszą miłością była moja ówczesna sąsiadka z domu obok Wyglądała tak: ciemne włosy, zgraba figura, śliczna twarz, długie nogi i niezwykle sympatyczna osoba o usposobieniu Anioła - choć mineło sporo lat, prawie nic się nie zmieniła Była (oraz nadal jest) bardzooo ładną dziewczyną i moją Przyjaciółką Miało to miejsce bardzo dawno temu - gdyż mieliśmy po kilka latek hehe choć ona jest młodsza odemnie to Nasz związek trwał kilka długich lat i zapewne trwałby nadal byc może do dnia dzisiejszego gdyby nie jej przeprowadzka na pare lat Było to coś magicznego i niepowtarzalnego - spędzaliśmy ze soba każdą chwilę, dzieliśmy się każdą rzeczą, choć nie pamiętam za dobrze Naszych wspólnych rozmów i większości wydarzeń i rzeczy jakie miały miejsce (ale mimo wszystko coś tam pamiętam... ) - to pamietam z całą pewnością, że mimo mojego młodego wieku ( 5 latek miałem - może nawet niecałe ) naprawde nieźle zawróciła mi w głowie hehe Jest to niezwykłe, biorąc pod uwage, że do dnia dzisiejszego łączy Nas jakaś nadwyraz magiczna więź:) Może nie jest to zbytnio to na co liczyłaś w tym temacie Ago_kc, ale ja naprawde przwyiązuje wielką wagę do tego Późniejsze moje wszystkie zakochania i miłosci miały już inny przebieg i inne znaczenie - być może dlatego że tak naprawde to ta 1 miłość zapada Nam w pamięci na zawsze i jest taka wyjątkowa
Opowiem jeszcze inne historie -> ale to niestety nie dzisiaj bo czas mnie goni
Pozdrawiam A jak było u Was?
Barto - Nie Gru 04, 2005 19:50
Moją pierwszą (właściwie drugą ale 1 prawdziwą) miłościa była dziewczyna z miejscowości gdzie dawniej mieszkałem.
Nie chce mi sie pisać dużo, streszcze to tak :
Najpierw długo się o nią starałem, potem byliśmy razem jakieś 1,5 roku potem odeszła(strasznie ciężko to przeżyłem), miała innych, ja miałem inne.
Dziś jestem sam mam 24 lata, pracuje zawodowo, ciężka sytuacja życiowa choć wychodzę na prostą i wiem jedno kocham ją nadal tak samo mocno jak te 5 lat temu.
Ech ty moja Jodło , nufko Kocham Cię bardzo i nic na to nie poradzę.
aga_kc - Nie Gru 04, 2005 20:44
Może nie jest to zbytnio to na co liczyłaś w tym temacie Ago_kc, ale ja naprawde przwyiązuje wielką wagę do tego
rozumiem, ale najbardziej mnie zaskoczyło to , że miałes wtedy 5 lat jakos sobie nie wyobrazam ogromnej miłości w tak młodym wieku.
Ja pierwszego chłopaka miałam w wieku 12 lat, było to straszne szczeniactwo, ale pamietam, że On za mna latał - było to na obozie w górkach. Nie była to miłość, taka jak jest teraz, ale na pewno było to jakieś zauroczenie, które jak widzę teraz miało drobny wpływ na późniejsze moje słabości... tj mam słabość do imienia Maciek, ale juz wylko do jednego Oczywiście nie widziałam później tamtego Maćka , który mimo to dość blisko mnie mieszkał.... jakoś nasze drogi juz się nie zeszły...
Przez kilka lat miałam kilku chłopaków, ale takich bardziej mi obojętnych i cieszę się , że dziś z żadnym z nich nie jestem, to byłby mój błąd...
Za to teraz nadrabiam Z obecnym partnerem jestem juz ponad 2 lata, nigdy nie sądzilam, że tak się skończy nasza znajomość, ale jest jak najbardziej pozytywnie (to już mój Mąż)
haPPygirLL - Nie Gru 04, 2005 22:12
hymm co ja napisze...
ciesze się , ze załozyłas Agnieszko [ moge się tak zwracac do Ciebie ?] taki temat.. rozumiem , ze chodzi tutaj o miłosci i o pierwszego chłopaka , ale ja ujme to inaczej.. ja często byłam raniona przez chłopaków i nie miałam ich wielu nawet ' kilka' ani' troszke' nie pasuje to tej 'liczby' , ale ja się z tym osobiscie cieszę.. Nie jestem osoba , która uwielbia igrac z facetami itp.. myślę , ze wiecie o co mi chodzi .. moja pierwszą i OSTATNIĄ miłosc przezywam i doświadczam teraz ..to jest naprawde cos wspaniałego:) cos poprostu tak magicznego , ze chwilami , a praktycznie moge powiedziec , ze cały czas czuję , ze latam .. majac wczesniejszego chłopaka , który mi sie tylko podobał ... nie czułam nic ani na troszke zblizonego co czuje teraz... wiec Kamil[ mój cudowny chłopak] jest moim aniołem moja pierwszą miłościa i ostatnia .. rozumiemy się bez słów i co najwazniejsze trwamy w tym pięknym uczuciu już długo , a jeszcze cała wieczność przed nami ..jak się poznalismy?.. zaznaczę , ze mój ukochany mieszka bloczek praktycznie naprzeciwko i spotykalismy się czasami [ mijając się na ulicy].. a poznał nas numer gadu gadu na nim zaczelismy rozmawiac i szybko zaczelismy się spotykac [ to było spełnienie naszych marzen ]..naprawde trudno jest opisac co czuje , bo uczucia tak ogromnego nie da się ując w tysiącach słów.. ..
Falco - Nie Gru 04, 2005 22:59
aga_kc, fakt że miałem wówczas 5 lat nie przemawia za siłą tego zauroczenia/miłostki jak kolwiek to nazwać - ale fakt że byliśmy razem przez 8 lat to już coś innego - bo powiem szczerze wiele Nam to dało o czym do teraz lubimy rozmawiać oboje i wracać pamiecią Dziwne wiem... Ale jakoś tak to wszystko wówczas sie odbywało - co teraz z pkt widzenia osoby starszej o naście lat wygląda nadwyraz hehe że tak powiem zaskakująco, miło, a ponikąd śmiesznie Nie dawno kochałem całym sercem - była to moja największa jak do tej pory miłość... Pisałem o tym posty... Skończyło sioe bo byłem dobrą partią z którą można było pokazać się w każdej grupie społeczności, a co za tym idzie traktowany jako zabawka... Nie chce o tym mówić - bo mimo czasu boli mnie to co spotkało mnie w ostatnim związku w który włożyłem tak wiele serca - a w zamnian za które otrzymałem tak wiele złych wspomnień i doświadczeń
Pozdrawiam
haPPygirLL - Pon Gru 05, 2005 15:21
Falco a dla mnie to co napisałes jest słodkie i takie piekne .. a dlaczego? poniewaz w kazdym z nas zawsze , do konca życia bedzie gdzies tam w srodu dziecko[ przynajmniej ja tego nigdy nie bede chciała w sobie zabic , zniszczyc i zając powazną dorosłoscia , tego usmiechu dziecka i dziwnych pomysłów:)]jako mała dziewczyna [ wszyscy tak uwzaja ] lubiłam krecic się koło chłopaków , nawet w pewnym czasie i momęcie mojego 'małego' zycia miałam lepsze relacje z chłopakami niz dziewczynami .. jak to słodko wyglądało gdy takie małe dzieciaczki szły za rącze , a potem stając sie coraz starsi mieli coraz wiecej wspólnego takie szczesliwe!!! miłosci zawsze zostaja w pamieci.. wiec Falco rozumiem Cie bardzo dokładnie
aga_kc - Pon Gru 05, 2005 21:24
Falco, ja rozumiem, tez miałam taką Młodocianą przyjaźń... ale z wiekiem człowiek sie zmienia... ktos na lepsze i ktoś na gorsze. Ja podobnie do haPPygirLL, najwiekszą miłość przeżywam teraz, daje mi ona strasznie dużo radochy i szczęścia, nie widzę juz mojego życia bez Męża... to najlepsze co mnie spotkało...
haPPygirLL - Pon Gru 05, 2005 21:46
ale Falco sie nie zmienia i to mnie cieszy .. miłosc zawsze smakuje tak samo.. mysle , ze wiecie o co mi chodzi
aga_kc - Pon Gru 05, 2005 22:14
ale Falco sie nie zmienia i to mnie cieszy
Miałam na myśli zmiany w moim przypadku....
Falco - Pon Gru 05, 2005 22:57
aga_kc, gratule - w końcu jesteś na nowej drodze życia Ogólnie to nie zmieniam sie - jestem jaki jestem Ciesze się HaPPygirLL, że to dostrzegasz Ago wiem, że z wiekiem człowiek się zmienia i że wiele osób tak miało... W moim przypadku nie była to zwykła przyjaźń - chodzi mi tutaj o uczucie... Do teraz zresztą moje uczucia co do tej dzieczyny (Kobietki) sa gorące i wtej chwili moge powiedzieć że to co jest między Nami to przyjaźń... Zdaje sobie sprawe, że wiek w jakim byłem nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością ale wiem że to coś narastało i dojrzewało w Nas przez kilka lat - aż do czasu w którym przyszła daleka przeprowadzka
Co do prawdziwej miłości - przechodziłem przez to ostatnio, ale niestety mam inne wspomnienia tak jak pisałem... Mam nadzieje, że nie bawem się to zmieni - bo życie w samotności jest przygnębiające... Pozdrawiam
V-FM - Wto Gru 06, 2005 01:11
Moja pierwsza miłość - no cóż, miałem tylko platoniczne... Pierwsza była pewna dziewczyna, o której w sumie niewiele wiedziałem... Znałem ją raczej z widzenia... Miała na imię Ewelina. Było to w 6-tej klasie SP, Ona była w 4-tej. I tak do 8 klasy się w Niej podkochiwałem, ale nie mogłem do niej podejśc, bo nigdy nie była sama. Zresztą, to były czas, kiedy w podstawówce mało kto wdawał się w "chodzenie", bo narażał się na pośmiewisko całej klasy... Więc miałem obawy zwłaszcza o to. Potem poszedłem do ogólniaka i już Jej więcej nie widziałem... Może nie do końca nazwę to "pierwszą miłością", ale raczej "pierwszą fascynacją". Bo prawdziwa pierwsza miłość jeszcze mnie nie spotkała...
aga_kc - Wto Gru 06, 2005 01:30
aga_kc, gratule - w końcu jesteś na nowej drodze życia
To jest jak na razie mój Mąż i pewnie niedługo bedzie mężem - rozumiesz ?:P Bardzo chce zeby sie tak stalo, u mnie rodzice ogolnie go lubia, ale nie pasuje im kilka rzeczy, wiec najchetniej ta sytuacje bym zmienila w taki sposob ze po prostu bysmy ze soba zamieszkali i juz nikt nie wtracalby sie w nasze zycie. Dobija mnie to , że moi rodzice nie rozumieja czasami, że mam już prawie 20 lat, mam swoje towarzystwo - bardzo fajne notabene. Bardzo przyzwoitego i dobrze wychowanego, inteligentnego faceta, chawlonego wszedzie nawet przez nich, ale jak już jestem dlugo poza domem to się później zaczyna... czego mam dość... może jak zobaczą urzeczywistnioną moja odpowiedź na pytanie "to może ślub weźmiecie?", to zobaczą, że nie kłamię i ja z moim przyszłym mężem, na bank nie popełnimy ich błędów...
Ivo - Wto Gru 06, 2005 09:40
moja pierwsza miloscia była znajoma kumpla spotkałem sie z nia pare razy ale potem stwierdziła ze nie epasuje do niej od tamtej pory nie wierze w miłosc
aga_kc - Wto Gru 06, 2005 10:52
moja pierwsza miloscia była znajoma kumpla spotkałem sie z nia pare razy ale potem stwierdziła ze nie epasuje do niej od tamtej pory nie wierze w miłosc
Ivo, no co ty. To, że niestety odrzuciła Cię jedna dziewczyna to nie znaczy, że inne zrobią to samo. Mężczyźni mają instynkt łowcy i zawsze polują na kobietę , która w końcu odwzajemni ich uczucie. A czy tera z kimś jesteś ? <pozdroowka>
haPPygirLL - Wto Gru 06, 2005 13:58
Ivo.. nie wierzysz w miłosc?.. a moze po porazkach trudno Ci się pozbierac.. ale wiesz warto abys się 'podniósł' i uwierz w miłosc bo ona się wszedzie objawia .. popatrz na ulice .. kazdy zazdrosci gdy jest w czasie kiedy jest 'sam/sama' parze , którzy ze splecionymi rekoma idza razem zgodnie .. ale wreszcie niech wszyscy , którym trudno sobie siebie wyobrazic w takiej sytuacji UWIERZA .. potrzeba czasu ..
miło czyta sie te pierwsze miłosci a chyba jeszcze milej się o nich wspomina.. szczególnie o tych w młodym wieku Agnieszko ja mam podobnie choc jestem o 5 lat młodsza od Ciebie.. moi rodzice bardzooooooo lubia mojego aniołka ..tylko oni zyją swiatem , gdy młodziez w moim wieku była jeszcze niepoukładana ... chyba nie chca wierzyc w to , ze kiedys wyfruniemy z rodzinnego gniazdka .. to czasami boli gdy nie wiedza , ze ja naprawde wiem co chce od zycia i jakie mam cele... ale czasami trzeba sie z tym pogodzic
Falco - Wto Gru 06, 2005 14:57
Ivo pewnego dnia miłość bez zapowiedzi zapuka do Twych drzwi - a wówczas nie zastanawiaj sie i daj się ponieść! Zycze Ci tego
Ago rozumie ten stan stan rzeczy - mam nadzieje, że spełni sie Twoje marzenie i staniecie na ślubnym kobiercu a potem będziecie razem na zawsze Często tak bywa, że coś komus sie niepodoba, ktoś chciałby by było inaczej... Ale wtedy ta osoba powinna zaakceptować całą sytuacje i tolerować (w tym przypadku Twoi rodzice) dobro drugiego człowieka (Twoje i Twojego Faceta:) ).
HaPPygirLL rodzice patrza na Nas nierzadko z perspektywy sowjej młodości... Jest niekiedy krzywdzące bo czasy się bardzo zmieniły - ale musisz ich zrozumieć... Ja wierze, że jak bedzie miedzy Wami (Tobą i Twym Aniołem) tak daleko to Wasi Rodzice nie będą już mieli wątpliwości
A wspomnienia i doświadczenia/przeżycia związane z pierwszą miłością są wspaniałe - tymbardziej, że u kazdego były inne a mimo wszystko tak samo piekne i niezapomniane... Ivo głowa do góry Pozdrawiam
haPPygirLL - Wto Gru 06, 2005 15:22
tak wiem Falco mam nadzieje , ze tak sie stanie...
dziekuje
Feconicu - Wto Gru 06, 2005 15:24
Moja pierwsza miłość hmm była jak byłam mała.Chodziłam do przedszkola to podkochiwałam się w swoim koledze,chodziliśmy do tej samej grupy.A na koniec przedszkola,jak już szliśmy do podstawówki był bal.I właśnie ja ze swoją miłością tańczyliśmy.Mamy wspólne zdjęcie nawet na pamiętke.Ale to nie była prawdziwa miłość,tylko poznawanie jej.
A poważna miłość to było gdzieś jak miałam 14 czy 15 lat.Pojechałam na wakacje na wieś do znajomych.Zapoznałam fajnych,ciekawych ludzi i był on Karol-tak miał na imie.Był ode mnie o rok starszy.Zapoznaliśmy się i tak zaczęło się wszystko pięknie układać.Ja mam swoją pierwszą miłość,na którą czekałam długo,ale wkońcu ja znalazłam. Wszędzie chodziliśmy razem,codziennie wieczorami się spotykaliśmy,chodziliśmy na spacery,jeździliśmy nad rzeke się pokąpać.Wszystko to było tylko Karol nic więcej.
Ale co się układa pięknie szybko się kończy i skończyła się nasza-moja miłość.Dowiedziałam się,że mój kochany był z inną na dyskotece.A przed wyjazdem na dyskoteke miał tylko jechać zabrać swoich kolegów i miał do mnie przyjechać,ale nie przyjechał:(. Przed tym jak miał jechać rozmawialiśmy ze sobą,obiecał że przyjedzie tylko kolegów przywiezie.Dowiedziałam się od mojej siostry,że był z inną,całowali się,przytulali. Po tym zerwałąm szybko z nim,nie toleruje w związku zdrady.Strasznie mi wtedy było,nie mogłam sie po sobie pozbierać w ciągu 4 miesięcy,a ja się w nim naprawde zakochałam. Nikt mi nie pomógł nie byl w stanie.Ale uświadomiłam sobie po tych 4 miesiącach,że nie warto cierpieć przez taką osobe jak on,że zasługuje na kogoś innego,który będzie mnie kochał,szanował.
Jak teraz go widze,to wszystko powraca,co było,a było pięknie.Wierzyłam mu a on mnie tak skrzywdził.Po roku czasu odezwał się do mnie,czasem jak się spotkamy to pogadamy,ale ból jeszcze jest.
Nie wszystkie pierwsze miłości kończą się dobrze,moja źle się skończyła.Trzeba dalej żyć i wierze,że ta prawdziwa miłość przyjdzie i też do mnie.
haPPygirLL - Wto Gru 06, 2005 15:39
zycie doswiadcza [ chyba pisze to którys raz z kolei ].. i przykro , ze zostałas tak skrzywdzona,..ale ile taki ból uczy prawda?.. jak długo pozostaje..ból smutek.. to ludzkie uczucia..dobrze ,ze sie z nim jakos uporałas.. choc w pewnej czesci ..
było pieknie w zwiazku w którym bulas ale wiesz tez , ze jeszcze piekniejszy sie zdarzy prawda?
Falco - Wto Gru 06, 2005 15:50
Feconicu, oj wiem jak cierpiałaś... Ale wierze, że już nie długo spełnią śnie twoje sny i marzenia A cierpienie i smutek - uczy Nas dystansu do pewnych rzeczy i sprawia, że jesteśmy nie popełniamy tych samych błedów... co procentuje w przyszłości
Feconicu - Wto Gru 06, 2005 15:52
Doświadcza i to bardzo.Teraz uważnie patrze na drugiego człowieka. Ból,smutek,cierpienie zostaje to u mnie w środku,w połowie zniknęła,ale resztki zostaną w mojej pamieci.Jak go widze płakać mi się chce,ale z drugiej stony nie warto,nie byl mnie wart i nie będe przez niego więcej cierpieć. Zdarzy się i to napewno,wierze w to i czekam na tą prawdziwą miłość. Dziekuje wam :*:)
haPPygirLL - Wto Gru 06, 2005 22:23
kochana i napewno się doczekasz .. tego kogos własciwego:) jestes silną i mądrą kobieta zyczę jak najlepiej:)
aga_kc - Wto Gru 06, 2005 23:36
Jasne, każdy znajdzie kogoś "swojego". Nie trzeba sie o to bać. Choć słyszałam teorie , że jeżeli nie wyjdzie się za mąż/ nie ożeni w trakcie studiów, później już może się to nie udać... może coś w tym jest.
Ago rozumie ten stan stan rzeczy - mam nadzieje, że spełni sie Twoje marzenie i staniecie na ślubnym kobiercu a potem będziecie razem na zawsze
Falco, czy tobie chodzi o ślub kościelny? Jeju przecież to strata czasu i pieniędzy.. jakoś nie mam zamiaru brać kościelnego... zbyt wierząca to ja nie jestem :/ Ja i Mój Tygrysek wolimy cywilny, łatwiej, taniej i szybciej... i zadnego wesela!! :)
haPPygirLL - Sro Gru 07, 2005 09:04
hymm.. w sumie kazdy bierze ślub jak woli ze swoim partnerem... ale ja osobiscie uwielbiam się wzruszac , a takie piekne ceremonie ehh... w kosciele jest tak uroczycie.. goście patrzący z nutką zazdrosci heh .. ja oczywiscie planuje juz napewno realny slub koscielny i oczywiscie wesele .. zabawe:P.. mam rodzinke która naprawde jest dosc zwariowana i bardzo lubi takie imprezy a ja wraz z moim aniołkiem równiez..może ktos teraz powie , ze bede chciała to zrobic dla innych gosci.. nie to jest dla mnie bo przeciez to ja wstapie z moim partnerem w ten sakrament .. Agnieszko:) a moze się jeszcze cos zmieni , ale juz zyczę wam wszystkiego dobrego
aga_kc - Sro Gru 07, 2005 09:15
Agnieszko:) a moze się jeszcze cos zmieni , ale juz zyczę wam wszystkiego dobrego
Dzięki Ci wielkie, ale nie sądzę, żeby coś się zmieniło. Po pierwsze mój facet musiałby dać się zbierzmować, a ja nie bedę go do tego zmuszać, poza tym ś. kościelny w sytuacji kiedy 2 osoby są niewierzące jest nieco bez sensu Al do tego jeszcze nieco czasu jest i bedzie się planować bardziej szczegółowo później, jak na razie robimy wszystko, żeby być happy.
Falco - Sro Gru 07, 2005 13:11
No nie wiedziałem Agnieszko - powiem szczerze, że chodziło mi o slub kościelny - ale faktycznie sporo osób uważa, że to strata czasu... Ja osobiście chyba nie bede w stepował w sakrament małżeństwa, a jeśli wstąpie to nieszybciej niż za 10 lat (najpierw chce znaleźć właściwą osobę, jak i zapewnić sobie przez te lata spokojna przyszłość finansową). A co do całej ceremonii jeśli miała już by byc w moim przypadku - wówczas porwe ukochaną osobę (jak i Nasze rodziny - wsadze do samolotu) i ceremonia odbędzie się w jakimś romantycznym miejsu na świecie (Paryż, Roma, bądź jakieś mniej oblegane miejsca... typu Positano, Costa Amalfitana [droga prowadząca od Amalfi do Salerno] ). Pozdrawiam
Feconicu - Sro Gru 07, 2005 13:54
A ja osobiście chcem mieć ślub kościelny.Jest przy nim dużo spraw do załatwiania,ale jest piękny i zarazem wspaniały.Czuje się to wszystko w środku,jak przysięga się sobie miłość na zawsze. Jak znajde tego jedynego to chcem wziąść ślub kościelny,wtedy będziemy my na zawsze. Jestem troche staroświecka,ale to jest piękne i jedyne w swoim rodzaju.
haPPygirLL - Sro Gru 07, 2005 15:52
Feconicu no własnie ta gorącza przed slubna ahhhh wtedy czuje się , ze to juz zaniedługo .. to całe załatwianie jest bardzo przyjemne.. ja nie krytykuje zadnego postepowania [ na temat slubu] bo to bedzie kazdego z nas osobna sprawa..
Falco widze , ze masz bardzo ładne zamiary związane z tym zdarzeniem
Feconicu - Sro Gru 07, 2005 16:43
To jest wspaniałe,te motylki w brzuszku,jest się niecierpliwym,to jest wspaniałe.Ale przy ślubnym kobiercu stane gdzieś za kilka lat,bo najpierw chcem zdobyć wyształcenie i oczywiście moją miłość,tą prawdziwą.
haPPygirLL - Sro Gru 07, 2005 18:14
no ja tez mam czas ho ho jeszcze ..ale lubie juz sobie to wprowadzic do zycia ehh...
Feconicu - Sro Gru 07, 2005 18:19
Takie plany ja już o tym myśle,to wspaniałe.Pozdrówka
haPPygirLL - Sro Gru 07, 2005 18:35
no własnie.. biała suknia i ten kosciół... ahh chyba wybiegam daleko daleko....
aga_kc - Sro Gru 07, 2005 22:09
no własnie.. biała suknia i ten kosciół... ahh chyba wybiegam daleko daleko....
Hmmm koscioły mają tylko fajna akustykę, ale ogólnie xle sie w nich czuję... Nie widzę siebie i mojego faceta przed ołtarzem... A teraz sa modne śluby konkordatowe - kościelny + cywilny jednocześnie - moja kuzynka miała w maju... coż nie różni się to właściwie niczym od kościelnego pospolitego oprócz ceną - ździerają jak mogą <bez sensu>
Jeżeli chodzi o egzotyczne i romantycze śluby, to moja siostra cioteczna - Sylvia - która wyjechała 12 lat temu do Kanady wychodzi za mąż w styczniu, ślub odbedzie się na Domonikanie - a ja kuśwancka pojechać nie mogę Ale zdjęcia mam dostać i juz jej i jej narzeczonemu Andre powiedziałam, że nie wiem jak ale maja pojawić się w Polsce... jak najszybciej.
Ivo - Czw Gru 08, 2005 08:56
teraz jestem sam i pewnie zawsze bede sam
aga_kc - Czw Gru 08, 2005 11:56
teraz jestem sam i pewnie zawsze bede sam
Zobaczysz któregoś dnia spotkasz dziewczyna dla siebie... poważnie nie można się tak nastawiać jak ty to robisz...
haPPygirLL - Czw Gru 08, 2005 13:26
Moja kuzynka w wrzesniu tez brała koscielny i odrazu cywilny.. w sumie ładnie to wyglądało ..a to jaki Ty Ago wezmiesz slub z swoim ukochanym jaki tylko bedziecie chcieli to tylko wasza sprawa :)wazne abyscie wy czuli sie dobrze
Ivo nie mozesz byc takim pesymista bo cie to zabije
Feconicu - Czw Gru 08, 2005 19:20
Ślub kościelny kosztuje,ale jest taki wspaniały i się go pamieta do końca życia,suknia,kwaity,goście,wszystko. Mój brat będzie brać ślub konkordatowy w lutym i z rodzinką pojadę,choć mieszka daleko ode mnie ale pojade. Ivo znajdziesz ją napewno,tylko ta właściwa musi poczekać i znaleść Ciebie.Każdy znajdzie tą jedyną/ego.
aga_kc - Czw Gru 08, 2005 22:43
Moja kuzynka w wrzesniu tez brała koscielny i odrazu cywilny.. w sumie ładnie to wyglądało ..a to jaki Ty Ago wezmiesz slub z swoim ukochanym jaki tylko bedziecie chcieli to tylko wasza sprawa :)wazne abyscie wy czuli sie dobrze
Właśnie sie boimy, że bedą nas namawiać na kościelny, bo ładne i tak jak mówicie.. ale nie zgodzimy się... chcemy tylko cywilny, który notabene tez jest ładny... później zadnego wesela... tylko obiadokolacja dla najbliższych i ju
haPPygirLL - Pią Gru 09, 2005 13:26
Agnieszko zrobicie jak dla was bedzie lepiej i uroczysciej
Ivo - Pią Gru 09, 2005 14:26
mam inne wyjscie
haPPygirLL - Pią Gru 09, 2005 15:55
tzn.?
Falco - Pią Gru 09, 2005 18:44
Hehe Ivo ale jesteś wylewny Powiedz coś więcej...
aga_kc - Pią Gru 09, 2005 20:05
Uwielbiam wypowiedzi Iva, sa takie wylewne jak mówisz Falco. :)Ale ma to swój urok hmm też jestem ciekawa jakie to wyjscie...
haPPygirLL - Sob Gru 10, 2005 12:17
a mnie troszke smieszy.. cos chce powiedziec , ale nic dokonca..
aga_kc - Sob Gru 10, 2005 18:45
Ale jak juz to wypada coś więcej napisać... nie rozumiem dlaczego tak robi. W regulaminie powoinno być napisane, że wypowiedzi powinny być chociaż w jakimś minimalnym stopniu rozwinięte ale co kto woli, poczekajmy na jego lepsze dni Może sie rozkreci chłopina i nie będzie taki "przestraszony".
haPPygirLL - Nie Gru 11, 2005 15:16
zgadzam sie
czasami mysle ,ze Ci co pisza ' bo pisza' chcą aby inni widzieli , ze brali w tym temacie udział.. sa ludzie jednak którzy sie rozpisuja bo maja jakies zdanie a Ivo widac jest kims z tego 1 zdania..
Ce'Nedra - Nie Gru 11, 2005 23:08
Moja Pierwsza Miłość.. Hmmm:)) Tak z wiekiem (jakbym nie wiadomo ile tych lat miała) to troszke inaczej patrzy się na to co było.. I wiemy, że 'to' czy 'tamto' nie było miłością.. Ale tak jak sobie przypomne, jak kiedyś myślałam to..:) Smieszne:)) Pamietam pewnego dość znanego tenora, byłam mała dziewczynką, rodzice zabierali mnie do operetki na "wesołą wdówkę", "ptasznika z tyrolu" itp.. Pan Jacek, dobry kolega mojego taty, TEN tenor właśnie... To była Wielka Miłość przez duże M;) Do tej pory jak czasem pójdę na któryś z jego koncertów, to nie moge powstrzymać się pewnej fascynacji.. Jego głosem... Włoskie arie a ja czuje je jakby żyły we mnie.. Tylko jak On śpiewa. Wielka Miłość Do Głosu..:))
Lecz taką prawdziwą Wielką Miłością mojego życia jest mój Jędrula... Nie wiem czy ktokolwiek zna mnie, kocha, fascynuje, urzeka, zniewala, denerwuje jak On. Z Nim przeżywam tyle 'pierwszych razów'.. Z nim po raz pierwszy łowiłam ryby, koło niego obudziłam się rano, to on całuje mnie w nos, to on pierwszy zrobił dla mnie tort... Kocham go jak nikt nigdy nikogo nie kochał.. tak do tych Wielkich Miłości... Zastanawia mnie.. Bo... Okres zakochania mija... Pojawia się pewnego rodzaju przyzwyczajenie. Ale ja wiem że potrafię się w Nim każdego dnia zakochać od nowa... Ciekawe, zastanawia mnie czy ktoś z Was może teżtak ma?
aga_kc - Pon Gru 12, 2005 00:26
Ciekawe, zastanawia mnie czy ktoś z Was może teżtak ma?
tez tak mam , szczególnie wtedy kiedy mija mi PMS A tak na powaznie, jest to pewne przyzwyczajenie... codzienne spotykanie się i te sprawia, że przywiazujemy sie do tej drugiej połówki i nie wyobrażamy sobie życia po pewnym czasie bez tej osoby... ja tak mam. To moja Pierwsza Troo Miłość i chyba bym źle skończyła gdyby jego zabrakło... i mimo, że czasami coś między nami zgrzyta (choc bardzo rzadko) to ja nigdy i nkomu go nie oddam i On o tym dobrze wie
haPPygirLL - Pon Gru 12, 2005 14:49
tez tak mam..Kazdego dnia w moim aniołku zakochuję się na nowo i coraz mocniej [ choc sama nie wiem czy mozna jeszcze bardziej ]
ciesze sie ze jestes taka szczesliwa
aga_kc - Pon Gru 12, 2005 23:42
do pełnego szczęścia brakuje kilku rzeczy , dośc ważnych , m.in. 1) tego aby rodzice zrozumieli, że nie mam 5 lat tylko prawie 20 i mam juz swoje życie 2) jezeli pkt 1) sie nie spełni to dać nogę i zamieszkac razem z moim tygryskiem... etc jeżeli nie 1) to 2), jeżeli nie 2) to 1) - i juz by było ok. a tak - jak stary pies na łańcuchu
haPPygirLL - Wto Gru 13, 2005 18:38
a moze siądz z rodzicami i powaznie pogadaj hym?..
Ce'Nedra - Wto Gru 13, 2005 23:06
Ja mam problem z miomi przyszłymi teściami.. A raczej teściową;) Ale co tam. Zakochuje się w nim z dnia na dzień a czsami zastanawiam się czemu? Przecieżon tak naprawdę nic nie robi, zachowuje się tak jakby mnie miał co znaczy ze w ogole nie musi sie starac... Przepraszam, dziś jest jednym z tych dni kiedy go po prostu nie lubię.
aga_kc - Wto Gru 13, 2005 23:48
a moze siądz z rodzicami i powaznie pogadaj hym?..
hehe widac, że nie znasz moich staruszków ... ale szkada gadać
najwazniejsze, że jestem z nim szczęśliwa... poza tym wszystko się jakoś z czasem powinno ułożyć.
haPPygirLL - Sro Gru 14, 2005 19:20
byc moze nie znam .. daje tylko jakies pomysły.. choć napewno rozmawiałas nie raz.. a przed faktem dokonanym ich raczej nie stawiaj.. czasami kilkakrotkie powtarzana rozmowa daje efekty..
aga_kc - Sro Gru 14, 2005 19:28
czasami kilkakrotkie powtarzana rozmowa daje efekty..
chyba zacznę mówic metodą callana... ja do nich nie mam sił, oni do mnie więc jest ok. choć rzadko bywam w domu, wlasnie z ich powodu... jakos nie lubie tego kontaktu z nimi... czuje sie obco. I walsnie to jest przykre, bo w domu mojego faceta jestem juz jakby członkiem rodziny - co mnie cieszy - ale we wlasnym domu czasami czuję sie jak wróg.
haPPygirLL - Sro Gru 14, 2005 19:38
chyba rozumiem.. a jakies polepszenie kontaktu?... moze z czasem sie zmieni , chodz napewno czekasz juz nie mało.. moze rodzice Twojego ukochanego porozmawiają z Twoimi
aga_kc - Sro Gru 14, 2005 19:54
moze rodzice Twojego ukochanego porozmawiają z Twoimi
sorcia ale ja nie chcę byc sierotą, oni by się pobili bo moi jak i jego rodzice maja zupełnie inne poglady troszkę inne pokolenia... takze to odpada.
A tak ogólnie mówiąc to moi rodzice mają dziwne podejście, są zmienni, np ojciec mial zawsze taka prace ze wlasciwie caly rok nie bylo go w domu, przyjezdzal tylko na swięta, teraz juz jest na emerytórze... no i horror, w ogóle mnie nie zna, nie chcę żeby mnie znał, bo juz za późno na to.
Ojciec jakies 2 lata temu był nawet zbulwersowany tym , że mam chłopaka, widac że nawet nie wiedział ile mam lat, dopiero mama go uswaidomiła... ale i tak wielu rzeczy nie rozumie i nawet nie można mu mówić, na całe szczęście. Przywykłam już. Choć nie mogę sie doczekać kiedy się wyprowadzę i zamieszkam z moim Tygryskiem.
haPPygirLL - Pią Gru 16, 2005 10:20
wiesz ja mam podobnie z tata.. mam o wiele gorszy kontakt niz z mama.. i? nawet się z tego ciesze.. ojcom jest trudno wszystko zrozumiec i zawsze gdzies wciskają swoje 5 groszy - jakto sie mówi .. w tym Cie doskonale rozumiem..czasami juz się na temat jego poglądów wole nie wypowiadac.. z czasem się przyzwyczaiłam..
ale patrząc inaczej mogli by czasami przyjąc sprawy tak jak są i uszczsliwic swoje dzieci prawda?
aga_kc - Pią Gru 16, 2005 21:15
wiesz ja mam podobnie z tata.. mam o wiele gorszy kontakt niz z mama.. i? nawet się z tego ciesze.. ojcom jest trudno wszystko zrozumiec i zawsze gdzies wciskają swoje 5 groszy - jakto sie mówi
ale patrząc inaczej mogli by czasami przyjąc sprawy tak jak są i uszczsliwic swoje dzieci prawda?
Oj tak im facet starszy (powiedzmy z lat 50) tym głupszy... szkoda po prostu, że z wiekiem robią się tacy upierdliwi, moze nawet im zależy ale jakoś tego nie okazują albo nie umieja tego okazywać... i tez się cieszę , że nie mam z nim generalnie zadnego kontaktu, z mama tez nie gadam jak z "kolezanką"... ale mówi sie trudno.... mogło byc gorzej.
ale wracając do tematu...
pierwszy miłość taka odwzajemniona i taka troo jest chyba najcudowniejsza, tym bardziej kiedy jest już bardziej dojrzała.. nie mówi się o "chodzeniu ze sobą" (bo to takie dziecinne) tylko byciu razem, planowaniu przyszłości etc... to jest dopiero super... ech - no i wspólne nocki oczywiście
haPPygirLL - Pią Gru 16, 2005 22:00
tak.. i te wszystkie magiczne słowa
aga_kc - Wto Gru 20, 2005 01:53
tak.. i te wszystkie magiczne słowa
a do tego kontakt fizyczny to już w ogóle - super magia
haPPygirLL - Wto Gru 20, 2005 15:29
aluzje aluzje
aga_kc - Wto Gru 20, 2005 21:22
aluzje aluzje
czy aluzje...
to jest fakt - kontakt emocjonalny + fizyczny i cała ta miłość to naprawdę Magic
McLucifer - Czw Gru 29, 2005 04:15
Wielka Milosc.... Jak to brzmi cudownie cos fantastycznego...Kazdy o tym marzy sni.... lecz czy by wa szczesliwa o to jedno z pytan ktore zadaje sobie do dzis.... Czy mam Zal Tego nie wiem i pewnie dlugo nie bede wiedzial.... lecz jaki mam sens pisania tego postu... wyzalania swycz uczuc na forum... Nie jeden ma problemy.... Nie jeden ma wazniejsze.... Nie raz sie mowi ""Kocham Cie"" nie raz ukazuje sie uczucia drugiej osbie lecz czy sa prawdziwe Czy sa szczere tylko osoba ktora wypowiada sie jest wstanie stwierdzic czy jest szczera... Szukamy szczesia w zyciu Los rozne nam narzuca ""skrzyzowania"" gdzie my na tych skrzyzowaniach stoimy i my wybieramy odpowiednia droge...Tak tez bylo w moim przypadku... Niesmialy zakompleksiony chlopaczek byl sam zamkniety w sobie... Samotnosc byla jego chlebem poprzednim... Szkola jedynie odzwierciedlalo miejsce do ktorego w ostatecznosci musi isc.. Grupka przyjaciol ktora go rozumiala... Nagle stanol na skrzyzowaniu, wyboru ktorego pewnie do konca zycia bedzie sie zastanawial czy dobrze wybral.... Poznal pewna kobiete niesamowita osoba ktora jako jedyna go rozumiala... Poznal ja przez neta.... Nie widzial tej osoby ani Ona jego ale on czul ze cos Ta Kobieta ma w sobie cos czego nie mogl powstrzymac... rozmawiali bez konca... Wschody Slonca nie jest wstanie zliczyc ile to przywitali razem...On odpoczatku wiedzial ze jest Starsza od niego... Niestanowilo to problemu...Wiedzial ze jest Zamężna i wiedział że jest Matką ale chciał tylko by kontakt istnial by mogł rozmawiać ale Im bylo zamało zapragneli się spotkać niecałe 7 ni po poznaniu Ona przyjechałą do niego... Choc dzielilo ich nie malo kilometrow... Bal sie tego spotkania bo coraz bardziej byl przekonany ze jest to osoba ktora porwala jego serce...Ale pewne uczucie nie wiem jakie zawladnelo jego umyslem nie myslal oniczym innym niz o tym by Ją ujżyć.... Piersze spotkanie bylo wrecz zaskakujace bo po nie calych 10 minutach spacerowali za raczke usmiechnieci i szczesliwi.... szczesliwi bo to byla chwila choc trwala ponad 5h na porzegnanie nie umiala sie powstrzymac pocalowala go... On spanikowal uciekl z samochodu bez porzegnania... a odwracajac sie widzial ze czeka... czeka by wrocil ale on sie bal do swiadomosci trafilo wrescie to Kim ona jest nie umial zawrocic Ona odjechała.... Kolejne wschody slonca... komorka ciagle podlaczona pod ladowarke bo bateria nie wytrzymywala telefonow skrzykna zapelniona esemesami...tydzien minol kolejny weekend... Miala przyjechac lecz praca pochlonela jej caly czas nie byla wstanie przyjechac dzwonila plakala przepraszala czul ze serce mu rozrywa sie na czesci nie z powodu brako spotkaniu z powodu jej zalu...Jej smutku...I braku mozliwosci jej pomoc.... na nastepny dzien kumpel go wyciagnol do Clubu nie chcial isc bronil bo w myslach mial tylko Ją... Jednak poszedł a Ona przyjechała do niego o 02.00 w nocy to bylo cos niesamowitego dla niego odczucie ze ktos dla niego sie poswiecil ze cos dla niego jedynego zrobil nie byl przyzwyczajony do tego uczucia wrecz bylo mu obce... gdy ja ujzal nie byl wstanie pochamowac emocji jak tylko ja ujzal zycil sie lapiac ja w ramiona...Weszli do clubu a Jego milosc w pewnym momecia powiedziała : ""Pocałujesz mnie wreście?"" z uśmieszkiem na twarzy.... Zaczerwienil sie byl tchorz, ale teraz czul ze jest pod sciana i nie ma odwrotu pocalowal swą ukochaną... Pierszy raz całował.... Ale wiedzial ze całuje wlasciwa osobe ktora jest godzien tego... Kolejne dni mijaly ich milosc coraz bardziej kwitla kolejne spotkania kolejne rozmowy... On zamial sie w ""zombi"" czlowieka bez zycia... Siedzial tylko przed kompem czekajac na jej wiadomosc na jej telefon nie spal po nocach bo nie mogl wytrzymac mysli ze Jego milosc zyje pod jednym dachem z innym mężczyznom...Ona nie raz poruszala ten temat ale on zapewnial ze wszystko jest w porzadku by tylko sie nie smucila... Nic piekniejszego do dzis nie widzial niz jej Usmiech na twarzy ktory sie pojawial za kazdym razem kiedy Go widziala...Zaczeli wspolzyc on niedoswiadczony pelny strachu przed sexem...ale kochał Ją bał się stracić tak cudowna osobe...Za to Ona chciala byc pewna... pewna by go nie zranic....kolejne dni miesiace mijaly.....coraz bardziej zdajac sobie sprawe ze ta chwila skonczy się niczym sen....I stalo sie skonczyla sie do dzis nie wie z jakich przyczyn powiedział : ""MAM DOSYĆ"" A Ona pozwoliłą mu odejść pozwoliłą bo widziała ile jej dał podarował świad do jej stóp... poświęcając się wszystkimi siłami całą swą wytrzymałośc by tylko choć przez chwila mogła być szczęśliwa.... On bedzie nie raz jeszcze sie zastanawial czy dal jej to... Robil co mogl ale to przeroslo go.... Wypisuje złote myśli... które są pytaniem do losu ""Uczucie Miłość rozpacz czy szczęście?"" Kilka chwil które zapadły mu w pamięć będzie pamiętał zawsze.... Bo były wspaniałe... Bo były szczęśliwe.... Nie raz sobie powtarza "Życie to koszmar" bo w tym koszmarze są tylko chwile które są ważne które dają szczęście... Lecz jeśli chłopak nie ma już tych chwil? ma tylko koszmar który Ciągnie się zdnia na dzień....Więc po co ma żyć? By znaleść kolejną? może i tak ale po co mu kolejna jeśli ta TA JEDYNA była najwspanialsza.... Ta dla której nie spał... nie żył bo żył w innym świecie w tym w którym ona istnieje tylko dla niego....W głęgi duszy ma tylko nadzieję że mu wybaczy.... Że zrozumie że już nie miał sił wytrwać przy niej...Że odszedł bo zrozumiał że nigdy Ona nie będzie jego... Ma tylko taką malutką nadzieje.....nadzieje.....nadzieje ma odchodząc w zapomnienie.....
Hymmmm.... Miłość Magia... Pięknie brzmi lecz czy to naprawde Magia?Ja wierzyłem że tak Wierzyłem że można kochać bez końca, z pełnym poświęceniem ale się przeliczyłem ;(
haPPygirLL - Czw Gru 29, 2005 12:16
odpisze napewno tylko teraz mnie czas goni wróce jak najszybciej :*
Gohan - Pią Gru 30, 2005 01:38
Hymmmm.... Miłość Magia... Pięknie brzmi lecz czy to naprawde Magia?Ja wierzyłem że tak Wierzyłem że można kochać bez końca, z pełnym poświęceniem ale się przeliczyłem ;(
Nie dośc ze mozna to trzeba... ale jakie rozczarowanie jest, gdy to nie ta osoba.... im bardziej kochałeś tym bardziej... nie wierzysz już w żadne czary... boli więc nienawidzisz się za to że wierzyłeś w miłość ta bezgraniczną i niekończącą się nawet gdy jest źle... nienawidzisz miłości.. heh nie wierzysz... przeliczyłeś się jednak nie z tym tylko z nią... olej ją bo to ona nie była warta... Heh tak bywa ale to ona będzie potem płakać kiedy potrzebowąć będzie czarów.... ale tak bywa a dziewczyny często sa tak głupie.... że nie wiadomo czy płakać bo Cie zraniła , czy z tego powodu ze jest taka głupia 3maj sie bedzie dobrze z nowym rokiem
gaja - Pią Gru 30, 2005 09:07
chlopaki, ale smecicie... Mc wez sie zastanow, co ty napisales. smutne jest to co pzezyles a za razem piekne i to jest moim zdaniem prawdziwa magia. dlaczego sie skonczylo bo sam ktoregos dnia z tego zrezygnowales, powiedziales sobie "mam dosc" ale po co i dlaczego sam odtraciles to, co dostales od losu w bezinteresownym prezencie. i czy warto jest rezygnowac z milosci na cale zycie bo raz ci nie wyszlo jestes tak.. no teges.. wartosciowa osoba, no wartosciowym reproduktorem szczerze mowiac .. takich genow szkoda marnowac daj soebie i komus szanse a nie wierze ze nie czujesz sie samotny... ale jak ktos sie zapiera rekoma i nogami przed miloscia to niech nie liczy ze ta milosc do niego sie dopcha
co do gohana, wiesz co zapomniales chyba ze na tym forum sa tez dziewczyny a takim zdankiem zupelnie sabie u mnie przewaliles:
a dziewczyny często sa tak głupie.... że nie wiadomo czy płakać bo Cie zraniła , czy z tego powodu ze jest taka głupia
ponadto czy myslisz ze to sa dobre argumenty:
olej ją
dla kogos kto przezyl w zyciu cos na prawde fajnego. i wlasnie dales sie poznac z cudownej strony: dziewczyna cie zranila => olej ja. no na prawde bardzo madry tok myslenia poza tym chyba cos ci sie pomylilo bo wyslales mi na gg:
papa jakbys chciala jutro nna jakies piwko wyskoczyc czy cos to pisz
<tylko nie weim dlaczego dopiero dzis to przeczytalm bo data jest z 27. moze chodzilo ci ze na lyzwy jade i bede wtedy w wawce szkoda ze sie wczesniej nie zgadalismy> zapraszam na moje gg to cie wylecze z twoich problemow pt kobieta mnie zranila, jestem strzepkiem nerwow
haPPygirLL - Pią Gru 30, 2005 15:24
a ja nie zgodze sie z Gaja i Gohanem.. a wiecie czemu?
po pierwsze... Gaju.. po co on miał ciagle czekac na jaka zmiane?.. kazdy po pewnym czasie ma dosc.. kazdemu brakuje motywacji , jak wszystko dzieje sie na NIE!.. a do tego doszły jeszcze okolicznosci.. pomysl...
poza tym.. Gohan czy wieksząsc dziewczyn jest tak głupich jak napisałes?.. wiesz czasami uwazamy tak , bo spotkały nas akurat takie osoby.. które sa warte tylko własnej osoby..i odrazy uwazamy , ze wszystkie takie są.. tak nie można..po wtedy wychodzi - porównanie wszystkich do jednej/jednego.. a wtedy krzywdzimy nie swiadomie.. a Ty masz dobre serduszko
gaja - Pią Gru 30, 2005 18:39
a ja jeste glupia. i brzydka. i dlubie w nosie.no buahaha....
haPPygirLL - Pią Gru 30, 2005 18:56
nie wiem co ma oznaczac ten wpis Gaju.. ?!?!?!
McLucifer - Pią Gru 30, 2005 19:14
chlopaki, ale smecicie... Mc wez sie zastanow, co ty napisales. smutne jest to co pzezyles a za razem piekne i to jest moim zdaniem prawdziwa magia. dlaczego sie skonczylo bo sam ktoregos dnia z tego zrezygnowales, powiedziales sobie "mam dosc" ale po co i dlaczego sam odtraciles to, co dostales od losu w bezinteresownym prezencie. i czy warto jest rezygnowac z milosci na cale zycie bo raz ci nie wyszlo jestes tak.. no teges.. wartosciowa osoba, no wartosciowym reproduktorem szczerze mowiac .. takich genow szkoda marnowac daj soebie i komus szanse a nie wierze ze nie czujesz sie samotny... ale jak ktos sie zapiera rekoma i nogami przed miloscia to niech nie liczy ze ta milosc do niego sie dopcha
Dlaczego powiedziałem dość ? Bo nie mogłem znieść myśli że moja Ukochana mieszka pod jednym dachem z innym Facetem.... który zresztą pod koniec moje związku z nią wyleciał jej z tekstem że ma Obowiązki Małżeńskie i on wymaga by je spełniała....
haPPygirLL - Pią Gru 30, 2005 19:20
i dlatego ja sie nie dziwię..
gaja - Pią Gru 30, 2005 22:44
ok,ok moze nie widzialam sprawy z tej strony... macie racje
Gohan - Sro Sty 04, 2006 02:21
Było minęło
haPPygirLL - Czw Sty 05, 2006 21:54
jejku ale długie:P.. ale ja juz chyba o tym po czesci wiedziałam
gaja - Pią Sty 06, 2006 08:48
jak widze takie dluuuugie posty to az mnie ciarki przechodza. ludzie, miejcie troche litosci
Gohan - Pią Sty 06, 2006 12:03
Nastepnym razem bede rysowal
gaja - Pią Sty 06, 2006 12:05
o tak, prosze... :*
Gohan - Pią Sty 06, 2006 13:35
_______0000000000 0000_______0000000 00000 00 _____000000000000 000000__0000000000 00000 000 ___00000000000000 0000000000000000__ _____ 00000 __000000000000000 0000000000000000__ _____ __0000 _0000000000000000 000000000000000000 _____ ___0000 _0000000000000000 000000000000000000 000__ ___0000 00000000000000000 000000000000000000 00000 ___00000 0000000=------------ ---------------------000000 00000 0_000000 000000-- AGATKA + PIOTRUS = WNM --00000 00000 00000000 0000000------------- ----------------------000000 00000 00000000 _0000000000000000 000000000000000000 00000 0000000 __000000000000000 000000000000000000 00000 000000 ____0000000000000 000000000000000000 00000 0000 ______00000000000 000000000000000000 00000 00 _________00000000 000000000000000000 0000_ __ ____________00000 000000000000000000 0 ______________000 00000000000000000 _________________ 000000000000000 _________________ __0000000000 _________________ ____000000 _________________ ______00
Moja Pierwsza Love
gaja - Pią Sty 06, 2006 13:47
hmm... to jest o wiele bardziej czytelne... i mowi wszystko to co trzeba powiedziec... nic dodac nic ujac <ile razy mozna powiedzeid to samo innymi slowy >
moja pierwsza milosc chodziala ze mna do przedszkola, miala na imie michal<to bylo jak na tej reklamie hohland: wymienianie sie jest fajne-to sie wymienmy-a musimy -ale pyszne... > teraz chodzimy do jednego lo i nadal wspominamy jacy bylismy smieszni w przedszkolu <wspolne zdjecie na tle kolejki waskotorowej bije rekordy w wywolywaniu smiechu> dobrze ze mam takie fajne wspomnienia bo jest z czego sie smiac. zawsze tak mam: duzo placzu, wielka tragedia i zlamane serce, ale jak minie troche czasu, przyzwyczaje sie do nowej sytuacji to na prawde potrafie sie smiac sama z siebie i bardzo dlugo
haPPygirLL - Pią Sty 06, 2006 20:19
weschtneła...
gaja - Nie Sty 08, 2006 09:33
Happy nie 'weschtychaj' tylko wzdychaj
Gohan - Nie Sty 08, 2006 20:17
westchnął z poprzedniczką
gaja - Pon Sty 09, 2006 18:39
tja... powzdychajmy sobie we trojke... w kupie razniej
aga_kc - Pon Sty 09, 2006 19:55
ja lubie wzdychać często to robie każdego to przeraża, bo brzmi to podobno starsznie
haPPygirLL - Pon Sty 09, 2006 21:25
nie w kupie tylko w grupie ..
gaja - Wto Sty 10, 2006 14:29
aga, twoje wzdychanie brzmi strasznie jak moja siostra wzdycha to ja sie zastanawiam czy ona wlasnie kupy nie robi
aga_kc - Wto Sty 10, 2006 21:55
gaja ja raczej nie wzdycham kiedy robie kupe, wybacz pewnie cię rozczarowłam ale kiedyś miewałam deprechy to stąd
V-FM - Wto Sty 10, 2006 22:07
Ogólnie to:
Jednak chyba niewiele ma to wspólnego z pierwszą miłością Proponuję więc powrót do tematu
Ivo - Sro Sty 11, 2006 18:24
wejdzcie na www.niko19.sympatia.onet.pl
i powiedzcie co z mna nie tak
haPPygirLL - Sro Sty 11, 2006 19:39
Ivo piszesz nie na temat.. utwórz swoj temat..
przeczytaj nagłówek topicu..
aga_kc - Sro Sty 11, 2006 20:32
urrrrrocze wiem, że to totalnie nie w temat, ale skomentuje: z profilu nic nie wynika, poza tym, że są udostępnione dane osobowe I Ivo chyba naoglądał się serialu Zbuntowany Anioł
haPPygirLL - Czw Sty 12, 2006 13:05
chyba az zanadto sie naogladał
wiec wyjasnione i wracamy do tematu
Braveheart - Pią Sty 13, 2006 15:38
Pierwsza miłość.... zbiór niezapomnianych chwil, ale co właściwie rozuiemy przez pierwszą miłość? Czy związek w którym dwie połówki szaleńczo się kochały, odkrywając z każdym dniem zupełnie inny świat, gdzie aż trudno uwierzyć że można być tak szczęśliwym. Czy też do niej zalicza się niespełnione uczucie, nieodwzajemniona miłość do jakiejś osoby, do której serce szalało jak złe? Zawsze się zastanawiałem,ale zdecydowanie chodzi o pierwszy wariant według mojego skromnego zdania - dlaczego? Ludzie którzy kochali kogoś ale tylko w jedną stronę, doświadczający nieszczęścia niespełnionej miłości, tak widzą miłość - wspominają bliskośc osoby którą kochali, spędzony wspólnie czas czy wymienianie się kanapkami z serkiem :] jak w reklamie - i choć nigdy do niczego więcej nie doszło, sądzą że to jest ta 1 love Każdy podkochiwał sie, czy też wzdychał do jakiejś gaji w przedszkolu czy podstawówce... Ale dopiero jak nage amorek trafi strzałą dwa serca, które ślepo, czy w ciemności lgną do siebie, by tuląc się mówić sobie 1 000 000 razy kocham, dopiero wtedy gdy kochają się w kimś kto kocha ttak samo mocno, dopiero wtedy gdy przerzyją, ten czas, zbiór chwil, w których dowodzimy swej miłości, pocałunków zastępujących słowa, wtulania się godzinami jak najmocniej wiedząc jak krótka to jest chwila.... Dopiero ... pierwsza miłość o której mówimy właśnie "moja pierwsza", musi byc wspomnieniem szczęścia, osoby dzięki której świat jest piękny i zrozumiały, uczuciu które pokazuje nam jak mało jescze wiemy o sobie. Wiem może być to dla was głos zwykłego gówniarza, który więcej naoglądał się miłości niż sam ja przerzywał, ale póki co tkwie w takim przekonaniu, a być moze kiedys dorosne i je zmienie czekam na odpowiedzi O.
aga_kc - Pią Sty 13, 2006 23:39
akwarelka:-), to ty miałaś 14 lat kiedy miałas swoją pierwsza miłość - mój bozzie, jak szybko ta młodzież dojrzewa <ty to widzisz i nie grzmisz>
ja jak miałam 12 miałam pierwszego "chłopaka" właściwie to był kolega na obozie a to wcale nie byłam miłość tylko bliższe koleżeństwo , ale dobrze , że człowiek się zmienia i zaczyna widzieć wszystko z innej perspektywy i tak smieszny to był koleś (rany nawet nie pamiętam jak on wygląda)
ech i tak wolę wygląd aktualnej miłości
McLucifer - Pią Sty 13, 2006 23:55
A może utworzy ktoś Nowy temat ""Piersze Koleżeństwo" ?
Bo swoje piersze koleżeństwo miałem w przeczkolu
Pamiętam jak Dziś pewną dziewczynkę która nazywała się Ola Była wyższa ode mnie o głowe więc zawsze jak chciałem by mnie pocałowała w policzek przynosiłem ze sobą Malutki taborecik( zawsze w łazience mnie całowała tylko) stawałem na nim i w tedy mogła mnie pocałować
A Mamusia zawsze przy każdej dziewczynie jaką przyprowadzam do domu opowiada historyjkę z przeczkola jak któregoś dnia przyszła po mnie do przeczkola i wracając bardzo chciałem by mi kupiła gumę do żucia z pierścionkiem gume wziołem sobie a pierścionek podarowałem własnie Oli oświadczając się a Ona odpowiedziała że musi się spytać Mamy czy może za mnie wyjść
Ehhhh..... Te wspomnienia.... Przynoszące szczęście i radość a nie które tylko ból i cierpienie.....
haPPygirLL - Nie Sty 15, 2006 16:31
heh ja chodziłam do klasy z pewnym chłopakiem [ pierwsza klasa podstawówki:P] planowałam z nim slub , a jak sie poznawalismy to myslałam ze zapadne się w ziemie .. byłam taka wygadana , ze wszystkiim to rozgłaszałam
Kasia1986 - Sro Sty 18, 2006 20:49
..moja pierwsza wielka miłośc...zaczęła sie i nagle skończyła...":) byłam młoda głupia itd...:P nie bede pisac dalej bo..wiadomo jak jest
haPPygirLL - Czw Sty 19, 2006 15:23
rozumiem ale wazne , ze nie przestałas w nią watpić
Kasia1986 - Czw Sty 19, 2006 18:27
zwątpić w miłośc...o nie nie, teraz jestem w stanie wielkiego uniesienia... ...miłosnego...oby wiecznego ale zycie lubi płatac różne figle...będę jednak dobrej myśli...:*
haPPygirLL - Czw Sty 19, 2006 20:31
ważne ze nie rozpamietujesz przeszłościowych niepowodzen
malenka74 - Sob Lut 11, 2006 18:28
Moja pierwsza miłośc.... była starsza o 3 latka hmm... z Nim poznałam wszystko.. strasznie się ciesze... ze był to akurat on teraz mamy swietny kontakt hehe.... ale.. mimo to nie wrocilabym juz do Niego
haPPygirLL - Nie Lut 12, 2006 16:53
ale wazne zedobrze to wspominasz ..
nkulczynska - Nie Lut 12, 2006 18:48
Koffam kogoś koffanego i nie moge żyć bez niego Σ
haPPygirLL - Nie Lut 12, 2006 19:55
a jaki to ma związek ?? moze opowiesz cos konkretnego zachecam to do poprzedniczki
Gohan - Sob Lut 18, 2006 04:14
Heh sądząc po wieku to ona sama nie potrafi wyrazić tego co sie z nią dzieje Happy
gaja - Sob Lut 18, 2006 11:28
sadzac po tym co jest w profilu, to nie tylko o wiek tu chodzi, ale takze o to ze nkulczynska jest chlopakiem...
haPPygirLL - Nie Lut 19, 2006 20:31
no to nie pozostaje nam czekac na wypowiedzi innych
Sabcia spod kapcia - Czw Kwi 13, 2006 15:17
ja kocham mojego 1 chlopaka do dzisiaj
Gohan - Pon Kwi 24, 2006 02:23
sądząc po wynikach ostatniej kolejki Legia ma mistrza ))))))
P.S. Chciałem skonczyć temat czymś pozytywnym :D
haPPygirLL - Sob Kwi 29, 2006 10:35
nieskonczyłes .. pierwsza miłosc jest najpiekniejsza - mimo wszystko
the end
Gohan - Sob Kwi 29, 2006 19:07
Pierwsza szczęsliwa raczej urocza poprzedniczko
P.S. Po ostatnich wynikach nie mam już wątpliwości moja pierwsza miłość - Legia - ozdobiona zostanie w korone trzymajcie dzis kciuki ;p
gaja - Sob Kwi 29, 2006 19:34
nawet nie wiem o co lotto, ale ok
HaPPygirLL - Czw Maj 04, 2006 07:06
usmieszku pierwsza zawsze jest szczesliwa
gaja - Pią Maj 05, 2006 17:10
pierwsza milosc zawsze sie pamieta...
Shadow - Nie Maj 07, 2006 14:54
Jeśli się ją przeżyje...
gaja - Nie Maj 07, 2006 18:01
haha bardzo smieszne
Shadow - Nie Maj 07, 2006 23:13
Może i śmieszne ale jakże realne i życiowe.
haPPygirLL - Wto Maj 09, 2006 17:32
zgadzam sie z Shadow
Gohan - Wto Maj 09, 2006 18:46
A tam smucicie :p jak sie czegos chce mozna wszystko
Shadow - Sro Maj 10, 2006 11:25
A tam smucicie :p jak sie czegos chce mozna wszystko
Tak się mówi i tak powinno być ale nie zawsze jest...
Gohan - Sob Maj 13, 2006 14:56
Heh czemu ty tak stawiwasz wszystko na pesymizm.... heh mi sie tylko raz udało naprawde udało, tak to same praktycnie porażki, traciłem nadzieje niejeden raz, ale upijałem ten smutek, i są dni kiedy wiem że jescze moze sie kiedys udac, i wole tak myśleć przyciągac pozytywne wibracje i szczęście to daje uśmiech, a uśmiech przyciąga dziewczyny ;p to tak półżartem ajednak coś w tym jest P.S. Udało się moja e(L)a dzis zostaje królową balu hehe, a z balami tez roznie bywa dla przykładU Shadow głowa do góry chłopaku jak nie ta to inna
Shadow - Sob Maj 13, 2006 16:46
heh mi sie tylko raz udało naprawde udało
Mi się nie udało nigdy..to chyba dlatego.
Gohan - Czw Maj 18, 2006 07:52
Ja w sumie też... przez chwile jescze sięgnąłem nieba, ale tak to 5 lat same porażki... może załamie ręce razem z Toba... heh poważnie P.S. niebo się zachmurzyło ;p jak widzisz tyle czasu powodow mam
Shadow - Czw Maj 18, 2006 12:27
Może założymy jakąś organizację okrutnie potraktowanych przez los co? Wiele osób chętnie by się do nas przyłączyło
Gohan - Nie Maj 21, 2006 02:19
Orhganizacje okrutnie potraktowanych przez los i samych siebie - będziemy walczyc z paradami wolnosci typu 2xON :]
hehe taka mala prowokacja
Shadow - Nie Maj 21, 2006 13:55
Będziemy prawicą tego zrujnowanego kraju. A w lewicy będą zasiadać feministki
Gohan - Pon Maj 22, 2006 10:26
nie nie co jak co siadam po lewej stronie
Katarina - Pon Maj 22, 2006 11:59
a uśmiech przyciąga dziewczyny
to prawda
Shadow - Pon Maj 22, 2006 14:59
Gohan napisał/a: a uśmiech przyciąga dziewczyny
Ale przyciąga nie tylko te dobre
Katarina - Pon Maj 22, 2006 20:11
Ale przyciąga nie tylko te dobre
a dobre wg Ciebie to jakie? Poza tym równie dobrze (na szczęście) można napisać, przyciąga nie tylko te złe
aburn - Pon Maj 22, 2006 23:27
Przyciąga jedne i drugie. A to czy są dobre czy złe to już subiektywna ocena. Niestety.
Shadow - Wto Maj 23, 2006 00:00
a dobre wg Ciebie to jakie?
Te które mają poukładane w głowach i nie są materialistkami Reszta --> na Syberię
Katarina - Wto Maj 23, 2006 08:34
mimo wszystko, chyba lepiej się uśmiechać i przyciągać wszystkie, niż nie uśmiechając-żadnej... poza tym te "dobre" zwracają uwagę na uśmiech częściej niż tez "złe". dla których często liczą się zupełnie inne rzeczy, jeśli "zła" to materialistka, to nie przyciągniesz jej uśmiechem ale np wypchanym portfelem...;)
Shadow - Wto Maj 23, 2006 14:20
jeśli "zła" to materialistka, to nie przyciągniesz jej uśmiechem ale np wypchanym portfelem...;)
To od dziś chowam portfel głęboko do kieszeni
Katarina - Wto Maj 23, 2006 20:49
od dziś chowam portfel głęboko do kieszeni
ale nie przestawaj się uśmiechać
Gohan - Sro Maj 24, 2006 03:27
Najważniejsze nawet w największej porażce zyciowej pamiętać o tym żre dobra wola to najlepszxa droga,która najpierw wszyscy gardzą a ppotem bez końca podziwiaja
Moja pierwszaa miłośc to łżyszczęscia na moj widok.. to odwzajemnienie
Shadow - Sro Maj 24, 2006 12:16
ale nie przestawaj się uśmiechać
Nie przestanę....bo nigdy się nie uśmiecham.Taki mam charakter.
Katarina - Sro Maj 24, 2006 17:07
nigdy się nie uśmiecham
hmm...
nigdy...!? Moja pierwsza miłość...magiczna, a pierwsze zauroczenie-z perspektywy czasu-zabawne
Shadow - Sro Maj 24, 2006 20:24
Nigdy -> jestem wyjątkowym pesymistą z dużym dodatkiem realizmu. Ale nie o tym mamy tu mówić. Wróćmy do tematu.
ewela - Sro Maj 24, 2006 21:00
Katarina - Czw Maj 25, 2006 09:13
Gohan - Czw Maj 25, 2006 15:54
_______________________________________________________ P.S. To jakas zorganizowana akcja Podaruj Cieniom Uśmiech ?
Shadow - Czw Maj 25, 2006 17:15
Raczej koło wzajemnej adoracji.
Katarina - Czw Maj 25, 2006 19:22
bo ja lubie sie usmiechac....moze to zarazliwe i kolega "nie usmiechajacy sie" tez sie zarazi?!
Shadow - Czw Maj 25, 2006 20:42
Rzadko na coś choruję więc raczej pozostanę niezarażony.
Katarina - Czw Maj 25, 2006 21:55
Raczej koło wzajemnej adoracji
a nawet jesli to ? i gdzie tu można sie dopatrzeć wzajemnej adoracji...niby kogo adoruje uśmiechem?!
Shadow - Czw Maj 25, 2006 22:26
Dobrze że się uśmiechasz mam nadzieję że ci się to przyda w życiu, ale wrocmy do tematu ok?
Gohan - Pią Maj 26, 2006 01:19
XX
Katarina - Pią Maj 26, 2006 09:53
wrocmy do tematu ok?
nie ma sprawy
pauleta - Pią Cze 02, 2006 14:15
cos juz na ten temat napisalam wyzej w odzielnym temacie. Zakochalam sie... dośc niedawno... jakiś miesiąc temu. Jest w moim wieku, brunet, 180 wzrostu. Pierwszy spacer. Odprowadził mnie mniej wiecej pod dom. Kiedy poszedł w swoja strone... ja odwróciłam sie, popatrzylam na niego i pomyslałam: to własnie ten ktoś z kim bede szczesliwa. Byłam szczesliwa przez miesiąc.. teraz jestem szczesliwa gdy widze od niego wiadomość w skrzynce internetowej. Nie ma go tu... i nie bedzie az do pazdziernika. Mialam przed nim kilku chlopakow, ale do zadnego nie czulam czegos takiego jak teraz.
Katarina - Sob Cze 03, 2006 17:36
ja tez nie czułam niczego takiego jak do chlopaka z ktorym "jestem" ... jeszcze, czulam jak bardzo mnie kocha, a teraz ... a teraz wszystko traci sens-nawwet to co miedzy nami, czuje ze on przestal kochac-bo byla to milosc,tak czulam! a na poczatku tez myslalam ze to TEN jedyny...czuje sie podwojenie beznadziejnie ze wzgledu na fakt ze moja milosc nie wygasla:(:(
grazyna - Pon Lip 17, 2006 17:47
Ja już dawno poznałam swoja poerwsza miłość i jedyna w moim życiu prawdziwa-2lata temu , ale co z tego jak juz od pótora roku ze soba nie jestesmy i nawet nie wiem czy on cos czuje nadal... grunt to to ze nadal sie kontaktujemy smsami ale zawsze cos;), jestem szczęśliwa z innym ale to nie ta osoba tak naprawde w przyszłości mogłaby mi dac najwieksze szczeście a może któregoś dnia będe znów z moja miłościa jessli tak sie stanie to bedzie znak ze naprawde bylismy sobie przeznaczeni a jesli nie to znak ze jeszcze nie spotkalam tego jedynego...
Clarry79 - Pon Sie 07, 2006 12:16
Moja pierwszą miłoscią był Kuba, młodszy o 3 lata ode mnie, najlepszy kumpel z tej samej klatki, przyjaciel, z którym mozna o wszystkim pogadac... Tak naprawdę nie znam początku naszej znajomości, ani w jaki sposób sie poznalismy i gdzie, ale wiem ze tak jakby spadł z nieba i zapukał niespodziewanie do moich dzrzwi. Wiele nas łączy, chocby zabawne incydenty dotyczące słów; to moja dziewczyna, to mój chłopak, zawalenie sie jego szafki na nas, gdy byłam u niego w pokoju, jedzenie pizzy prawie w kazdy piatkowy wieczór, wypady na miasto, pogaduchy do późna, rozmowy na gg, ogladanie filmów, słuchanie ulubionej muzy, spotkania w szkole, gadki ze znajomymi, wspólne bieganie, jeżdzenie na łyzwach, i wzajemne zjezdzanie na sanka9 wspoczył mi niespodziewanie na plecki), Było świetnie, on kumpluje sie z moim bratem, i z moim ciotecznym, wie o mnie wszystko, i nadal jakby czuje do niego sentyment, pamietam te czasy, kiedy ogladałam przyjaciół, czekajac na tate gdy wróci z pracy, wtedy do mnie wpadał kuba, z moj brat siedział przy kompie, bylo fajnie... chociaz nadal brakuje mi go, bo jakas wewnetrzna czastka mnie te wspomnienia ktore mam w głebi serca, rozdziera na male kawałki, czuje zal do niego o to ze ciagle gdy dzwoniłam przez domofon o mowił mackowi swojemu braciszkowi: powiedz jej ze mnie nie ma, a to byla zwyczajna chamska ściema, sciemniał ile tylko sie dało, czasami nawet mu sie to udawalo, gdyby nie ranił moich uczuc, byłoby fajnie.... ciagle mnie okłamywał, i karmił swoimi wymówkami i kłamstwami, dlatego juz miedzy nami chyba lkeoiej nie bedzie, chociaz wczoraj było troche lepiej, bo spedzilismy fajniutko czas, i nie spoznił sie chyba pierwszy raz od pieciu lat....:d..jESTESMY JAK BONNIE&CYDE, JESTESMY JAK rAY I LILI Z RADIOSTACJI ROSCOE... :) TO CHYBA NAJLEPSZE porównanie:) co myslicie, mi nadal na nim zalezy, on ma ogromy wpływ na moje zycie, a to dlatego ze kiedys, jak byłam u niego, dał mi taka mała fioletowa ksiazeczke z plastiku i kiedys jak juz ja dostałam od niego to miałam wizje ze pojechałam do babci weszłam na strych, słonce oswietlało moja twarz, wopadajac przez szczeliny, okna były zabite deskami, a ja rozgladałam sie po całynm strychu, i wreszcie dostrzegłam gromadke zakurzonych ksiąg, ksiązek jakby do czarów, obtarłam je z kurzu, i na samym spodzie( bo te ksiazki były jedna na drugiej) znalazłam te fioletowa ksiege... ktora jakby dał mi kuba... w tej ksiazce ktora znalazłam na strychu bylo opisane całe moje zycie, od deski do deski, zaczełam je czytac... Lecz potem sie obudziłam... dlatego ma na mnie taki ogromy wpływ,,,,,,,,,,, CO MYSLICIE??? bo mi sie zdaje ze go nadal kocham:)
Shadow - Pon Sie 07, 2006 17:07
CO MYSLICIE??? bo mi sie zdaje ze go nadal kocham:)
Własnie odpowiedzialas sobie na swoje pytanie.
Katarina - Pon Sie 07, 2006 19:28
a ja myslę, że to tylko sentymenty związane z wspomnieniami...miłość może była ale ... a może tylko ucichła a teraz sama ją budzisz...może...
Clarry79 - Sro Sie 09, 2006 10:16
Wiecie co, miedzy kuba a mna sa takie momenty ze on sam! przypomina mi jakies zabawne wspomnienia, i sie mnie pyta PAMIETASZ, JAK...??? a ja mowie Pamietam i razem sie smiejemy, ja traktuje go jak kumpla, ale ja nie wiem dokonca jak on mnie traktuje, naczy sie co o mnie mysli, wiele razy było okazji do pocałunku, kiedys sie mnie nawet o to zapytał, ale jeszcze do tego nie doszło, no bo on jest młodszy o 3 lata, mimo wszystko nadal sie jakby przyjaznimiy na wyrywki, i zawsze jak mam jakis problem, to wracaja wspomnienia zwiazane z nim, zawsze miał i ma nadal wpływ na moje zycie, sama nie wiem co o tym myslec,m bo moze to głupie uwazam to jakby był mi przeznaczony, bo nawet nie pamietam gdy sie poznalismy, spadł niczym z nieba...
Miłość, kłamstwa i GG Bajka o miłości SDOH - Inaczej "Tales" Jackie Chan PM " 09 cz. XI Nowości ze świata nauki obwodnica iłzecka Juniorzy młodsi gr.III Rozważania na Wielki Tydzień [Ogólne] Aborcja Skojarzenia Harry Potter i Ksiaze Polkrwi.. Tramwaje - wątek ogólny Mam problem... :(( Juniorzy Młodsi sezon 2006/2007
Archiwum tematów z grup dyskusyjnych Index Linki,
|
|